poniedziałek, 27 czerwca 2022

prywatne

Jacyś rodzice z mojej klasy widzieli mnie, jak przejeżdżałam na rowerze na czerwonym świetle i są oburzeni, bo powinnam zdawać sobie sprawę, że uczniowie mnie widzą w takich sytuacjach.

Matka z innej klasy napisała do nauczycielki prośbę o wyjaśnienie, bo jej córka widziała tę nauczycielkę, jak w szkole piła piwo - okazało się, że nauczycielka piłą jakiś zwykły napój ze szklanej butelki.

I myślę, że jeśli rodzice zaczynają ingerować w nasze prywatne życie, to już najwyższy czas na podwyżki. Za 25 tysięcy miesięcznie będę do szkoły chodzić krokiem tanecznym, a w dni wolne od nauki będę jeździć czerwonym porsche poza miasto do daczy nad brzegiem Dunaju. Tam uczniowie nie będą musieli gorszyć się, oglądając jak jeżdżę na rowerze.

Z kolei koleżanka nie będzie musiała sobie z domu przynosić napoju w szklanej butelce, tylko codziennie zamówi sobie coś fajnego z dostawą do szkoły.


Jedno dziecko z naszej szkoły będzie zdawało egzamin sprawdzający z religii, bo rodzice kwestionują ocenę wystawioną przez katechetkę. I to nie jest żart.

15 komentarzy:

  1. Mnie interesuje, czy rzeczywiscie przejechalas na czerwonym, czy tez jest to podla potwarz i oszczerstwo. No bo nawet, jesli jechalas tak prywatnie, ze prywatniej sie nie da, to lamanie przepisow nie jest fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jechałam, na czerwonym ale to skrzyżowanie jest dość dziwne i mogli się nie zorientować, kiedy jest zielone dla rowerów.

      Usuń
  2. ulala Ty Kalino mieszkasz na Podkarpaciu ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale rozumiem Twoje pytanie: jak widać niektórzy rodzice chcieliby mieć większy wpływ na życie nauczycieli... 😅

      Usuń
    2. w kraju tutejszym naród pisdzielski, prokościelny by chciał mieć oko i wpływ na WSZYSTKICH...to pokłosie.

      Usuń
  3. fajnie tam macie tak nie za normalnie :D u mnie kiedyś była pogadanka bo naszą koleżankę z pracy klient widział jak w weekend piła w parku piwo z inną klientką która się okazała jej koleżanką ze szkoły. Też była cała afera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to się dzieje w każdej szkole w mniejszym lub większym stopniu.

      Usuń
    2. Moja dyrektorka je st całkowicie normalną kobietą i nie przejmuje siebie i nas takimi skargami. Zastanawia mnie jednak psychika ludzi, którzy sądzą, że urzędnik/nauczyciel zawsze musi chodzić w spodniach na kant...

      Usuń
    3. nie jestem nauczycielem ale pracuję z osobami uzależnionymi, kieruje na leczenie stąd u nas taka była afera. Skoro kierujemy na leczenie same powinnyśmy być abstynentkami ;)

      Usuń
  4. słyszałem opowieść nauczycielki, która, żeby się pohuśtać na huśtawce - robiła to o północy. a na dyskotekę jeździła do odległego miasta, żeby życzliwe oko jej nie spotkało podczas wygibasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam koleżankę która jest prokuratorem i w jej przypadku rozumiem unikanie imprez, picia w knajpach i jej prośbyy o niepodpisywanie zdjęć jej dzieci w internecie. Myślę że w przypadku szkół powinno być trochę inaczej. Nauczyciele właśnie powinni pokazywać się uczniom na huśtawce, na rowerze, na spacerze z kotem albo wynosząc śmieci. Ale jak widać, rodzice mają inne zdanie na ten temat. Wolą mieć zawsze pretensje, a mie chcą wykorzystywać takich sytuacji, żeby uczyć dzieci szacunku do nauczyciela...

      Usuń
    2. masz rację - dzieciakom trudno wyobrazić sobie, że nauczyciel też człowiek i ma takie same potrzeby i radości jak pozostali. najwyraźniej przydałaby się nauka lepienia bałwana z panią od polskiego. i jedzenia bananów z beztroskim machaniem nogami na moście.

      Usuń
  5. Współczuję Kalino, okropni ludzie niestety są wszędzie... religia jest złem, jeżeli trzeba zdawać z reliiginości egzamin, czy w ogóle dostawać oceny, konkurować z innymi o religijną/chrześcijańską pozycję.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":