- Pani jest zdenerwowana - powiedziała Kalina do mamy ośmioletniego chłopca, zapisywanego właśnie do szkoły.
Kobieta popatrzyła na Kalinę oczami pełnymi wdzięczności.
- Boję się, czy wszystko będzie w szkole dobrze - powiedziała.
- O to, żeby w szkole było dobrze my się zatroszczymy. Przecież czekaliśmy tu na pani synka.
Kobieta z uwagą wypisywała niezbędne dokumenty, przetłumaczone na język ukraiński.
- Czy pani syn będzie chodził na religię? - spytała pani dyrektor, odhaczając kolejne kwadraciki.
- Nie wiem... - powiedziała zamyślona Ukrainka.
- To jest religia katolicka, a pani jest chyba wyznania prawosławnego, prawda? - spytała Kalina, chcąc uniknąć niepotrzebnych pomyłek.
- Tak, to prawda. Ale chyba chciałabym, żeby chodził na religię. Katolicka, prawosławna... Sama nie wiem... Czy możemy spróbować?
- Oczywiście - uśmiechnęła się pani dyrektor.
nasi podzieleni, jedni chodzą inni nie chodzą. jak chcą. choć usłyszałam już oczywiście, że jesteśmy katolickim krajem ...
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że caraz lepiej radzimy sobie z nowymi uczniami. Utworzyły się samorodne procedury i znowu lepiej to ogarniamy niż kuratorium. Też tak to widzisz?
UsuńKalino ja jestem zmęczona prowadzeniem lekcji na dwa baty...czyli po polsku i po rusku. A tak robię. W dodatku mam świadomość że część z nich zostanie część nie...i gdzie tu jaka logika ??? Owszem przyzwyczajam się. Ale jest to tragiczne co my mamy im do zaoferowania czyli nic!!!!
UsuńDaję Ukraińcom teksty do nauki polskiego. Uczenie ich nazw polskich zwierząt, polskich roślin, budowy oka po polsku to głupota.
Usuńpowiem tylko: uczniowie polsko-ukraińscy, indywidualny tok nauczania i przeładowane klasy oraz podstawa programowa obuchachacha Niech się czarnek z każdą poprzednią mendą ministerialną i kuratoryjną sami kurwa gimnastykują.
UsuńWystawiam Ukraińcom oceny za czytanie po polsku i za mówienie po polsku. To jest moje dostosowanie na biologii. Czarnek niech wyśle swoje dzieci do węgierskiej szkoły i niech popatrzy jak im będzie dobrze szło.
UsuńKraj niby katolicki, a tolerancji w nim za grosz. Ci uchodzcy chyba jeszcze nie wiedza, jakie zagrozenia dla ich dzieci czaja sie w poblizu osob duchownych.
OdpowiedzUsuńZ duchownymi nie będą mieć kontaktu. Religia jest przecież w szkole i łatwiej na nią chodzić niż mieć okienko...
Usuńu nas najbliższa cerkiew oddalona o ponad 30 km więc nasi już pytali kiedy są u nas święta i że oni na nasze przyjdą do naszego kościoła. Nawet zapamiętałam bo pytają mnie o nasz Prazdnik ;)
OdpowiedzUsuńTak rozumiem religię. Nie ważne gdzie, nie ważne jak, byle być dobrym człowiekiem.
Usuńja w zasadzie też chodzę za granicą do różnych kościołów jak nie ma katolickiego idę do tego jaki jest. Jak jeździłam z babcią jako dziecko w góry na wakacje to chodziłyśmy do ewangelickiego bo był najbliżej ;)
UsuńReligia, mądrzy ludzie ogarną temat, gorzej z fanatykami.
OdpowiedzUsuńFanatycy w każdym wydaniu są niebezpieczni.
UsuńJeśli priorytetem jest obrona jakiejś idei - to musi skończyć się źle.
problem nie tkwi w "naszych" - masowo przyszli do nas obcy. być może niechętnie, z konieczności, ale to nie zmienia brutalnego faktu - przyszli z własnymi zwyczajami, wiarą i potrzebami. my mieliśmy im tylko pomóc, gdy zdarzyło się im nieszczęście. ale to, co się dzieje obecnie, to już nie jest pomoc, lecz zbiorowy obłęd - przybysze już mają więcej praw i przywilejów niż tubylcy. to się źle skończy, choć intencje jak zwykle były wzniosłe. propaganda uprawia kult, który sprowadza tubylców do roli personelu obsługującego przybyszów, jak nigdzie indziej na świecie. wiem, że jestem tendencyjną mniejszością, ale emocje kiedyś MUSZĄ opaść i odsłonić ponurą rzeczywistość. i pamięć historyczną, której (jak zwykle) nam zabrakło PRZED FAKTEM.
OdpowiedzUsuńuważam, że skoro obcy gremialnie uciekli przed ogniem piekielnym, to niech ukraińskie nauczycielki uczą ukraińskie dzieci - dajmy im przestrzeń i możliwości. ale nie skazujmy naszych dzieci na nurzanie się w cudze traumy, bo to jest podłość względem najmłodszego pokolenia. Obserwując oficjalny nurt - czuję się dziś obywatelem "gorszej kategorii". nawet wtedy, kiedy nie jestem skazany na łaskę RP. Gdybym był... zasiliłbym szeregi ortodoksyjnych nacjonalistów.
Myślę, że nie ma takiego obszaru, w którym mam poglądy ortodoksyjne. Ortodoksi widzą z jednej strony. Ja chcę widzieć więcej. W tej chwili widzę przede wszystkim zgnębione dzieci, które są oddawane przez straumatyzowane kobiety pod moją opiekę. Historia, religia, polityka nie ma tu nic do rzeczy. Polskie dzieci teraz mają okazję żyć w wielokulturowej społeczności i uczyć się akceptacji dla różnorodności oraz życzliwości dla innych kultur. To można albo wynieść z domu (z tym w Polsce kiepsko), albo nauczyć się przez własne doświadczenie. To cudowna wartość, jaka teraz pojawiła się w naszych szkołach. W tej niewiarygodnej tragedii to jeden z jasnych punktów, które zauważam.
UsuńA teraz o nacjonalizmie, bo to, że ten wątek tu wyskoczył, bardzo mnie zaskakuje:
Boję się nacjonalistów, ponieważ oni znajdują jeden, dwa elementy które oznaczają dla nich ojczyznę i za to są w stanie walczyć. A resztę wartości wykreślają, poniżając każdego kto ma inne spojrzenie. Co jest ojczyzną dla polskich nacjonalistów? Polski język pełen przekleństw? Przemoc wobec jakichś grup? Agresja? To nie dla mnie. Ja mam ojczyznę na łąkach, w deszczu, na lekcjach o parkach narodowych.
Znajdywanie powodów dla swoich agresywnych zachowań w ideologii jest słabe.
Kalino - szanuję Ciebie i Twoje poglądy. Inaczej dawno uciekłbym stąd, a przecież ciągle wracam, bo warto. Naprawdę lubię Twoje postrzeganie świata i uczę się , jak kobieta odbiera świat zastany. To dla mnie nowość, choć mi bliżej do antyku ,iż nowalijek - faceci dojrzewają później. Ale swoje obawy pielęgnuję i żadne słowa mnie nie potrafią odwieźć od mniemań małego misia - pamiętam slogan z "komedii", głoszący, że "moja racja jest najmojsza". ale uważam że każdemu wolno myśleć i mieć obawy na miarę własnego (może ubogiego) umysłu. Pani dyrektor - ta Twoja - nie powinna (moim zdaniem) ważyć dobra dzieci swojskich z napływowymi, bo szkodzi zarówno jednym, jak i drugim. pozwól sobie na ostudzenie emocji, zanim mnie skarcisz ponownie. bo nie masz racji. chyba, że to ja jestem niepoprawnym sceptykiem - odrębne wierzenia nigdy nie stały się gołąbkiem pokoju. a stan posiadania, jest ukrytym katalizatorem wszystkich pozostałych wojen. Romantyków ubywa (bez względu na płeć) a apetyt na dobra doczesne rośnie.
UsuńŻyj w zdrowiu i pokoju i niech problemy doczesne dotyczą jedynie moralnych ambiwalencji.
Zanim Cię skarcę - jedna uwaga. Nie wmawiaj mi emocji, jakich nie mam. Będzie mi łatwiej toczyć dyskusję, gdy nie będę musiała analizować swoich emocji, a do tego Twoich wyobrażeń o moich emocjach. 😁
Usuńprzepraszam. potrwam przy swoich mniemaniach, a Tobie życzę, by moje lęki nigdy nie spełniły się Tobie. i sympatia nie ma tu nic do powiedzenia - obyśmy rok później wciąż mieli siłę do wymieniania subiektywnych dygresji. Kwitnij beztrosko pośród nadchodzącej wiosny - widzę zewsząd, że to nastąpi już lada-dzień. Kobiety (tak sądzę) zbudowane są, by przetrwać. Mężczyźni (idioci) wolą zdechnąć, niż powiedzieć: przepraszam. stać mnie na szczerość - jeśli Cię uraziłem, to nie złośliwie, czy z premedytacją - to jedynie moje, mroczne fantasmagorie. Cenię sobie Twój dość trudny w odbiorze humor i sposób na konsumpcję tych dziesiątek lat. niech się wiedzie!
UsuńNie za bardzo rozumiem, o co chodzi. Lubisz tu przychodzisz bo poznajesz mój punkt widzenia, ale szafujesz "dobrymi radami". Jeśli zacznę stosować się do Twoich rad, zmienię się w Ciebie.
UsuńStaram się nie dyskutować z Twoimi skrajnymi poglądami bo wiem, że jest pewna amplituda poglądów, przy której dysusja nie ma sensu. Róźnice są zbyt duże i rozmowa nic nie zmieni.
Bronisz się przed próbami wpływania na Twoje poglądy, ale próbujesz wpływać na moje.
Jeśli tu przychodzisz bo poznajesz inny punkt widzenia, nie próbuj przepychać go w inne miejsce.
I jeszcze jedno: jest mi bardzo miło, że traktujesz mnie w swoich wpisach jak młodą, niedoświadczoną kobietę. Tak, jestem młoda i jestem kobietą. A doświadczenie? Z tym nie dyskutuję. Gdy nabędę większego będę mogła ocenić to dzisiejsze.
masz rację. przepraszam. czasami moje lęki gotują się we mnie i wyciekają na zewnątrz.
Usuń