"Zakaz wchodzenia z psami.
Pies trzymany na rękach nadal jest psem"
Taki napis przeczytała niedawno Kalina na drzwiach do sklepu. Jeśli pojawił się napis, oznacza to, że pojawiła się wcześniej konieczność. I wyobraźnia Kaliny podpowiada, jak duże były pieski, wnoszone przez właścicieli do osiedlowego sklepiku spożywczego...
Te psy sa na pewno w przewadze bardziej czyste i higieniczne od niejednego czlowieka robiacego w tymze sklepie zakupy. Szczegolnie od takiego bez maski, z zaniedbanymi zebami i uzywajacego lazienki w sobote przed niedzielna msza.
OdpowiedzUsuńZgadzam się, ale pieski spacerujące między półkami w spożywczym nie za bardzo mi się podobają...
UsuńWyobraźmy sobie trzy średnie pieski w sklepie, pieski niezbyt lubiące się, warczące, szczekające lub goniące się między regałami (mogą wyrwać się ze smyczą z rąk właściciela).
OdpowiedzUsuńWyobraźmy sobie olbrzymiego psa, który kroczy dumnie zmiatając ogonem towar z półek.
Wyobraźmy sobie psa, który wspina się przednimi łapami na stoisko z pieczywem i pożera pączusia( powiedzmy, że nie założono mu kagańca, choć już same łapy na półce to raczej paskudne jest)
Wyobraźmy sobie pieska maleńtasa, "wożonego" na rękach pańci między półkami i przy stoiskach z wyłożony6m towarem, wyobraźmy sobie jak za każdym machnięciem ogona sypią się kudełki na towar.
Kocham psy, ale nie życzę sobie psów w sklepie, w każdym sklepie.
A informacja jest napisana fajnie, z polotem.
Są miejsca do których moźna wchodzić z psami i wtedy wszystko jest jasne. Siedzàc w takiej kawiarni mogę cieszyć się towarzystwem psów. Zgadzam się z Tobą, że nie wszędzie pies powinien wchodzić. Gdzieś są granice.
Usuńnie wiadomo co się z ludźmi stało, że takie rzeczy trzeba pisać - był czas, gdy każdy to wiedział. a teraz bez instrukcji, czy piktogramu - nie radzi sobie. może zamiast przystosowania do życia w rodzinie należałoby temat potraktować szerzej - przystosowanie do życia wśród ludzi?
OdpowiedzUsuńZacznijmy od definicji: kim jest człowiek? 😁
Usuńpieski były małe zwykle to chodzi o yorki których właściciele jak pracowałam w restauracji nie rozumieli, że sanepid zakazuje wprowadzania psów. Jedna Pani mi tłumaczyła kiedyś że przecież on siedzi w torbie i nie szczeka to komu przeszkadza. Ano przeszkadza sanepidowi i to nie zależnie czy wejdzie sam czy na rękach czy w transporterku.
OdpowiedzUsuńO transporterku nie było mowy - widocznie nikt nie spróbował 😁
Usuńmoi próbowali wszelkich sposobów przemytu pod płaszczem, pod pachą, w torebce, transporterze i kocu ... ale niestety ... nie udawało się :D
UsuńBzdura. Nie ma przepisów sanepidowskich zabraniających wchodzenia z psem do restauracji. To zależy tylko i wyłącznie od właściciela, ktory ma prawo powiedzieć, że nie chce u siebie psów. Tak samo jest w sklepach spożywczych. Tylko że w Polsce wpuszczanie zwierząt do takich miejsc jest rzadkością, tak po prostu jest zwyczajowo przyjęte. I – powtarzam – inspekcja sanitarna nie ma nic do tego. Jedyny wyjątek to pies przewodnik. Osoba niepełnosprawna z takim psem ma prawo wejść wszędzie, a właściciel lokalu czy sklepu ma obowiązek zadbać o bezpieczeństwo żywnosci.
Usuńfaktycznie bzdura aż sprawdziłam. Nie do wiary w takim razie, że przez 5 lat musiałam ludziom wciskać kit i wyrzucać wszystkich ze zwierzętami na zewnątrz. Może szefowa restauracji wstydziła się przyznać, że to jej decyzja a może sama nie wiedziała do końca a że sanepid był na tej samej ulicy 200m dalej to może dlatego kazała nam kłamać. Teraz już się tego nie dowiem bo to było 20 lat temu.
Usuń