sobota, 23 października 2021

urojona

 Gdy tylko dostaję wiadomość o tym, że jakiś mój uczeń ma wszawicę, zaczynam się drapać. 

Cierpię na wszawicę urojoną. 

Mój biedny mąż musi mi przeglądać włosy, bo nie spocznę, dopóki się nie przekonam, że nie jestem altruistycznym żywicielem paskudów.

Odpowiadam na ewentualne pytanie: 

       nie, innych chorób to nie dotyczy :-)

8 komentarzy:

  1. Ojesu, glowa mnie swedzi!
    Dawno temu, jeszcze w Polsce najstarsza przyniosla mi zwierzatka z przedszkola, a ze spalysmy razem, wiec szybko przeszly na mnie, a nawet jaja zlozyly, zanim sie zorientowalam. Dluga i zmudna byla walka, sasiadka mnie iskala, ja corke.

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie dotyczy świeżbowca bo i z tym niestety mam do czynienia. Swędzi urojeniowo tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas raczej okej w te klocki, nie miałam od podstawówki...pomimo uczenia w szkole, kolonii, obozow, plenerów...ale gdy słyszę to też mnie swędzi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy opowiadam o tym na lekcjach, aż mam dreszcze...

      Usuń
  4. jeśli problem będzie eskalował - warto rozważyć zmianę fryzury na na ekstremalne zero. w obliczu takiego rozwiązania ślizgać się będą wszelkie wszawe myśli, a żadna nie zakotwiczy na wysokości rozumu.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":