- Zapomniałam cię zapytać, jak ci poszły egzaminy - powiedziałam do starszej córki, leżąc na sofie z telefonem przy uchu.
- Sama nie wiem, co o tym myśleć - zaczęła. - Mam wrażenie, że powinnam coś zmienić, ale nie umiem. Poszło mi dobrze, ale myślę, że za bardzo się przejmuję nauką. Mogłabym odpuścić. Uczyć się mniej. Gorsze oceny i tak dałyby mi satysfakcję, a miałabym więcej czasu i miejsca na odpoczynek. Tylko że trudno powiedzieć sobie "dość", gdy człowiek się uczy...
Skąd się biorą takie mądre córki na świecie?? I po kim dziedziczą??
głupcami łatwiej sterować - najwyraźniej zasłużyłaś sobie na mądre dzieci. nie wiem jak to zrobiłaś, ale gratuluję!
OdpowiedzUsuńGdy dziś rano w szkole usiłowałam opanować złość dziesięciolatka, doszłam do podobnego wniosku: jak to się stało, że los przydzielił mi negocjowalne dzieci? Mój interlokutor w szkole znał tylko jedno słowo: "nie!". :-)
Usuńten musiał być z tych oszczędnych w słowa - bardziej rozmowni mawiają "nie, bo nie!"
UsuńTu było tyle emocji, że nie starczyło sił na argumentację ("bo nie")
Usuńpo mamusi i ewentualnie po tatusiu :-)
OdpowiedzUsuńzawsze byłam raczej przeciętna więc takie myśli nigdy mnie nie nachodziły. Jakbym uczyła się mniej byłabym poniżej przeciętnej a to już nie brzmi fajnie ;)
OdpowiedzUsuńStudia przeżyłam dzięki mnemotechnikom. Dobre oceny miały wyłącznie osoby o genialnej pamięci 😉
Usuń