Kalina ustawiła stoły w świetlicy w spory kwadrat, żeby dzieci miały ze sobą jak najmniejszy kontakt, ale żeby mogły się widzieć i słyszeć.
- W środku, między stołami, jest wybieg dla nosorożców i nie wolno tam wchodzić - powiedziała Kalina, chcąc wprowadzić pewne zasady.
Uczniowie zrozumieli i z szacunkiem patrzyli na tych śmiałków, którzy wchodzili do dzikich bestii, żeby wyciągnąć bidon albo piórnik.
Po tygodniu przypadł kolejny dyżur Kaliny w szkolnej świetlicy. Kalina ponownie ustawiła stoły w wielki kwadrat i zasiadła z jednej strony, robiąc kolaż z koniem w kapeluszu.
- Proszę pani, czy dzisiaj to też jest wybieg dla nosorożców - spytał Staś z 2b.
- Ależ skąd! - oburzyła się Kalina. - Dzisiaj to wybieg dla głodnych krokodyli.
Staś odwrócił się na pięcie, poprawił maseczkę na nosie i podszedł do Jasia.
- Uważaj. Dzisiaj głodne krokodyle - powiedział szeptem i usiadł od strony drzwi, prawdopodobnie żeby być bliżej wyjścia...
wryło się w pamięć. oby nie dożywotnio.
OdpowiedzUsuńPrzynajmniej coś zapamiętają ze zdalnej nauki 🙄
Usuńnie strasz dzieci Kalino, zaraza się skończy a kody zostaną ...;-)
OdpowiedzUsuńStraszenie dzieci 😁😁
Usuńobawiam sie że wszyscy zapamiętamy dziwne rzeczy nie konieczne przyjemne i miłe. Zapamiętamy samotne porody, samotną śmierć w szpitalach bez odwiedzin i wiele innych przykrych historii. A dzieci wcale nie lepiej bo to co się dzieje z nimi ostatnio dobrze nie wróży ...
OdpowiedzUsuńNajbardziej żal mi dzieci. Są chowane w poczuciu zagrożenia.
Usuń