Uczniowie w mojej szkole to mieszanka wybuchowa. Niemal każdy ciągnie za sobą dramatyczną historię.
- No nie gadaj - usłyszałam teatralny szept, gdy odwróciłam się przodem do tablicy. - Przecież to jest biologia! Pani przestanie nas lubić jak będziemy niegrzeczni!
Najgorsze łotry szubrawe, których ma się ochotę wsadzić w rakietę i odesłać na Marsa bez wstępnego przeszkolenia, dają największą radość.
- Proszę panią, ja przyszłem dzisiaj na drugą lekcję, bo rano zgubiłem po drodze worek od wf.
- I znalazłeś go?
- Nie. Okazało się, że był w szkole.
- Dlaczego nie było pani w szkole?
- Byłam chora.
- Martwiłem się.
- Co dostałem z kartkówki o dżdżownicy?
- Nie wiem.
- Nie wie pani? Jak to?
- Nie pamiętam wszystkich ocen.
- Ale moją to chyba pani pamięta?
- Zgubiłam kluczyk od szafki.
- Sprawdziłaś w szatni?
- Tak.
- A u pana woźnego?
- Tak.
- A w twojej sali?
- Tak.
- A w kieszeni w kurtce?
- Tak.
- A sprawdź przy mnie jeszcze raz kieszenie.
- O, jest. Ale przed chwilą go nie było!
Widzę, że Twoja praca w szkole będzie jednym z najdłuższych zastępstw w historii ;)
OdpowiedzUsuńMoje zastępstwo trwa już 16 lat ;)
Obawiam się, że masz rację. 😁
Usuńbez komentarza.
OdpowiedzUsuńnie dam się sprowokować.
Oj... Aż się przestraszyłam.
Usuńno przecież się wyda ile lat pracuję ))) że w tym samym czasie były dwie szkoły a nawet kilka... mam ci ja historii na podorędziu całą masę...o niektórych łaskawie zapomniałam.
UsuńSzkolne historie są zawsze pełne. Pełne różnych emocji... 😁
Usuńczytając tylko się upewniam że jakieś dzieci gdzieś są szczęśliwsze, że nigdy nie marzyłam by zostać nauczycielką ... ufff :D
OdpowiedzUsuńTeż nie marzyłam. 😊
Usuń