czwartek, 5 grudnia 2019

szubrawe

Uczniowie w mojej szkole to mieszanka wybuchowa. Niemal każdy ciągnie za sobą dramatyczną historię.

- No nie gadaj - usłyszałam teatralny szept, gdy odwróciłam się przodem do tablicy. - Przecież to jest biologia! Pani przestanie nas lubić jak będziemy niegrzeczni!

Najgorsze łotry szubrawe, których ma się ochotę wsadzić w rakietę i odesłać na Marsa bez wstępnego przeszkolenia, dają największą radość.

- Proszę panią, ja przyszłem dzisiaj na drugą lekcję, bo rano zgubiłem po drodze worek od wf.
- I  znalazłeś go?
- Nie. Okazało się, że był w szkole.

- Dlaczego nie było pani w szkole?
- Byłam chora.
- Martwiłem się.

- Co dostałem z kartkówki o dżdżownicy?
- Nie wiem.
- Nie wie pani? Jak to?
- Nie pamiętam wszystkich ocen.
- Ale moją to chyba pani pamięta?

- Zgubiłam kluczyk od szafki.
- Sprawdziłaś w szatni?
- Tak.
- A u pana woźnego?
- Tak.
- A w twojej sali?
- Tak.
- A w kieszeni w kurtce?
- Tak.
- A sprawdź przy mnie jeszcze raz kieszenie.
- O, jest. Ale przed chwilą go nie było!

8 komentarzy:

  1. Widzę, że Twoja praca w szkole będzie jednym z najdłuższych zastępstw w historii ;)
    Moje zastępstwo trwa już 16 lat ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. bez komentarza.
    nie dam się sprowokować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj... Aż się przestraszyłam.

      Usuń
    2. no przecież się wyda ile lat pracuję ))) że w tym samym czasie były dwie szkoły a nawet kilka... mam ci ja historii na podorędziu całą masę...o niektórych łaskawie zapomniałam.

      Usuń
    3. Szkolne historie są zawsze pełne. Pełne różnych emocji... 😁

      Usuń
  3. czytając tylko się upewniam że jakieś dzieci gdzieś są szczęśliwsze, że nigdy nie marzyłam by zostać nauczycielką ... ufff :D

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":