Kilka lat temu Kalina kupiła lampkę solarną. Zainstalowała ją w doniczce na balkonie. Lampka przez te kilka lat nie zaświeciła się nigdy. Mieszkała w doniczce, ale ani razu nawet nie wykazała odrobiny przebłysku intelektualnego albo innego.
Dziś Kalina, mając dzień na wyrzucanie wszystkiego, postanowiła się z lampką pożegnać. Wyjęła ją z doniczki, przyjrzała się i z właściwą sobie ciekawością, rozmontowała ją, żeby zobaczyć, jak wygląda urządzenie, które zamienia światło w światło. Nie wyglądało jakoś spektakularnie, więc Kalina postanowiła zmontować lampkę przed umieszczeniem jej w okrągłym segregatorze. I właśnie podczas skręcania solarnego cudu techniki Kalina zauważyła dziwną karteczkę wewnątrz lampki. Karteczkę z nadrukowaną strzałką. Zanim mózg Kaliny wykonał jakiś wyrzut kationów i anionów do synapsy w celu uzyskania jakiegokolwiek przemyślenia, dłoń Kaliny chwyciła karteczkę i pociągnęła zgodnie z kierunkiem wskazanym przez strzałkę. Karteczka wysunęła się z wnętrza lampki, a mała żaróweczka zaświeciła się bladym światłem.
Otóż było to zabezpieczenie na czas transportu lampki.
Wyobrażam sobie te wszystkie długie wieczory i noce, gdy lampeczka martwiła się, że nie może się zaświecić, chociaż ma siły i chęci. A wszystko przez niefortunną blokadę, niewyciągniętą przez Kalinę.
Kalina przeprosiła lampkę, umieściła ją w starym miejscu w doniczce i teraz czeka na wieczór, żeby zagadać, pochwalić, pogłaskać i nawiązać bliższe relacje.
Jaka piękna opowieść....tak sobie czytam i myślę, że to będzie pełna ciepła i światła relacja:)
OdpowiedzUsuńWszystko wymaga uwagi, energia idzie za uwagą. To jest cudowny przykład na to.
Czytam od jakiegoś czasu posty Kaliny i muszę to napisać, że mam w tym ogromną przyjemność.
Kalina jest fajna, wykazuje dużo przebłysków intelektualnych i lubianych przeze mnie przemyśleń.
Pozdrawiam Kalinę ciepło:)
Ach i och 😁
UsuńPrzeproś ją. Takie czekanie musiało być szalenie frustrujące :)
OdpowiedzUsuńTeraz jest już ciemnawo i widać, że delikatnie świeci. Przeniosłam ją w lepsze miejsce - to w ramach przeprosin.
Usuńnażarła się światła, to teraz zwróci... chyba...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że nie zwróci jednorazowo. Byłby megabłysk 😉
UsuńTa historia przypomina mi bajki, które wymyślałam i opowiadałam na dobranoc mojemu synowi, kiedy był o wiele niższy niż teraz. Najbardziej lubił bajkę o zepsutej ciężarówce, która doczekała się naprawy. Wzruszał się do łez. No a teraz to ja się wzruszyłam.
OdpowiedzUsuńUwielbiałam opowiadać cótkom bajki. Mogłam w ten sposób nawiązywać do ich spraw.
UsuńNie, no relaks. Piękna historia :P
OdpowiedzUsuńŚwiecąca 😉
UsuńTak, miała szansę zabłysnąć :) co byśmy mieli z Twojej lampki gdyby klasycznie zgasła, z wyczerpania.
Usuńpiękna historia, bo pięknie opowiedziana. a przecież Kalino, nie oszukujmy się Kalino opowieść jest o czym innym...
OdpowiedzUsuńJak zawsze. Przecież tekst to tylko pretekst. 😁
UsuńZdarza się ;-D
OdpowiedzUsuńWczorsj wieczorem całą rodziną podziwialiśmy. Zgasiliśmy światła w domu, żeby zwiększyć wrażenie.
UsuńWarto było czekać:-D
UsuńPozdrowionka
Jeśli coś komuś nie wychodzi, trzeba się bliżej przyjrzeć. Może się znajdzie odpowiednie pociagadełko i zamiast na śmietniku będzie na świeczniku ( i tak się to jakoś z poprzednim postem sprzęgło).
OdpowiedzUsuńWyszedł świetnik, a nie śmietnik.
Usuńa wydawało mi się, że mój mąż jest jedyny w swoim rodzaju i nie ma siostry ale muszę mu powiedzieć, że ma bliźniaczkę o której mu rodzice nie powiedzieli :D
OdpowiedzUsuń