Zastanawiam się, w jakim narządzie mieszka motywacja.
Czasem w żołądku, gdy jest to motywacja do zajrzenia do lodówki.
Czasem w miednicy, gdy jest to motywacja do wstania w nocy z łóżka i pomaszerowania do łazienki.
Czasem w materacu, gdy jest to motywacja do popołudniowej drzemki.
Motywacja wewnętrzna i zewnętrzna.
Zawsze szukam tej wewnętrznej, a może trzeba czasem poszperać w komodzie, albo w jeszcze innej skrzyni...
albo odbierać telefony.
OdpowiedzUsuńOd Ciebie też nie odebrałam? 😉
Usuńjeszcze nie, ale już jesteś podejrzana!
UsuńHa! Jestem ideałem nieodbieracza i nieoddzwaniacza. Potrafię wyciszyć telefon na kilka dni, albo przechowywać go w samochodzie 😁
Usuńdopiero co szukałaś w sobie talentów - a tu proszę - jak znalazł.
UsuńSzukałam talentów? A znalazłam?
Usuńzdaje się, że wciąż szukasz, jednak pcha Cię w kierunki twórcze i zachciało się dyplomu, który to potwierdzi. przynajmniej tak piszesz, ale może kokietujesz i doskonale wiesz.
UsuńNie mylisz motywacji z przymusem?
OdpowiedzUsuńA wyjaśnij, jak rozumiesz różnicę.
UsuńMotywacja jest wtedy, jak mam wybór.
UsuńLis ma rację.
UsuńBrzuch mnie boli od stresu, gdy muszę...poza tym to co opisałaś, to czysta fizjologia Kalino. czyli naturalne reakcje organizmu. podpuszczasz mnie?
Muszę malować, pisać, tworzyć inaczej nie potrafię żyć, motywacja, żeby być lepszą, żeby robić to dobrze, żeby się rozwijać, żeby pokonać swoje lenistwo, żeby ... powoduje różne działania.
Motywacja, hmm... jeszcze nie odnalazłam, ale też nie szukam jakoś specjalnie.
OdpowiedzUsuńJa zgubiłam. Albo wyprowadziła się ode mnie.
Usuńa to może się znajdzie, albo wróci.
UsuńCzekam 😉
UsuńDyć materac to nie narząd... :)
OdpowiedzUsuń