W sobotę
podszedł do mnie tatuś dziecka, biorącego udział w konkursie i powiedział mi, że
chodził ze mną do liceum. Znał moje imię, pamiętał mnie bardzo dobrze, chyba
nawet lubił mnie w tamtych czasach, bo był bardzo wzruszony naszym spotkaniem.
Gdy zapytałam go, do którego liceum chodziliśmy razem, okazało się, że do
dwójki. To było niesamowicie urocze, bo ja chodziłam do czwórki, ale czy to ma
jakieś znaczenie?!
Najważniejsze, że sobie powspominaliśmy stare, dobre czasy.
Takie rzeczy tylko podczas konkursów, gdy sędziuje się w sprawach życia i śmierci młodych artystów.
No i kto zapomnial numer liceum ? :))
OdpowiedzUsuńNikt. Nie chodziliśmy do jednej klasy. Ale i tak było miło porozmawiać, chociaż nie znaliśmy się wcześniej...
Usuńmusiał Cię lubić ciut bardziej niż trochę, skoro pamiętał, a nawet szkoła się nie zgadzała.
OdpowiedzUsuń… skoro pamiętał, a nic się nie zgadzało... ;-)
Usuńpoświęcenie rodziców w konkursach swoich dzieci jest dosłownie bezgraniczne :DDDD
OdpowiedzUsuńO tym nie pomyślałam. Może to była strategia...😉
UsuńWspaniałe spotkanie po latach i te nieistotne drobiazgi. Piękne.
OdpowiedzUsuń