- Czy ktoś wie, co wydarzyło się 27 grudnia 1918 roku?
W klasie zapadła cisza. Po dłuższej chwili, trwającej może 15 sekund, a może dwa miesiące, podniosła się jedna, nieśmiała ręka.
- Ja wiem - powiedziała dziewczynka, owinięta ogromnym szalem tak szczelnie, że z trudem można było dopatrzeć się jej oczu. - 27 grudnia urodził się mój tata, ale to chyba nie było w 1918 roku.
Wszystkiego najlepszego dla szczęśliwego tatusia.
;-)
byle nie śpiewać "sto lat", bo jubilat się obrazić gotów. chyba, że to nie było w 1918...
OdpowiedzUsuńMężczyzna 100-letni z córką ośmioletnią... Hohoho 😉
Usuńpatrz pani jaki twardziel... przedwojenny materiał. a jaki jurny.
UsuńPodobno historię zmieniają teraz w podręcznikach, więc ten tego...
OdpowiedzUsuńMoże nie "zmieniają", ale niektóre rzeczy się rozjaśnia, a inne przyciemnia. 😉
UsuńPojecie czasu u dzieci niezmiennie zachwyca :)
OdpowiedzUsuńI percepcja, kto jest stary a kto młody😊
UsuńWielkopolanie najlepsze życzenia dla was ))
OdpowiedzUsuńi jeszcze 28 listopada powinno wejść do podręczników z przytupem.
27 grudnia zajmuje w podręczniku do klasy 6. jedną linijkę...
Usuńmoja babcia wtedy miała 8 miesięcy :D
OdpowiedzUsuń