Całe szczęście, że to nie ja zostałam żoną któregoś z książąt. Dziękuję losowi, gdyż jest jedna sprawa, która bardzo by mnie męczyła, gdybym jednak musiała zostać księżną w jakimś eleganckim zamku.
Otóż uwielbiam jeść rękoma. Może nie wszystko, ale są potrawy, które same włażą mi w palce. Taki na przykład makaron - no muszę palcami i już. Tak samo mięso, które ma w sobie fragment kości. Albo większe fragmenty jarzyn z sałatek. Tylko rękami. Widelec może mi ostatecznie służyć do odsuwania tych elementów, których nie mam ochoty akurat wyjeść.
Kiedyś na imprezie siedziałam obok Magdy i obok wielkiej misy sałatki (pysznej!), w skład której wchodziły między innymi pieczone buraki. Początkowo wyjadałyśmy z Magdą fragmenty sałatki dyskretnie. Potem przysunęłyśmy misę bardzo blisko nas i bez żadnych ograniczeń wyjadałyśmy poszczególne składniki, zgodnie z kolejnością lubienia. Bardzo szybko sałatka się skończyła, a my oblizywałyśmy palce z sosu. Pysznego!
Także ten... Współczuję, jeśli ktoś nigdy nie jadł spaghetti, trzymając nitki makaronu palcami wysoko nad swoją głową i wciągając go od dołu. Mmmm...
Znam to. Makaron może nie, ale liści sałaty (różnorodnej) z oliwą tylko palcami. Lepiej smakuje zdecydowanie
OdpowiedzUsuńElla-5
Ja z kolei nie lubie sie upackac:)) Owszem sa potrawy, ktore jem tylko rekami, bo inaczej sie nie da np. skrzydelka kurczaka, ktore uwielbiam, ale wtedy trzymam w dwoch palcach i nawet na moment nie odloze, bo wiem, ze jak mialabym je wziac w reke powtornie to sie wiecej ubrudze.
OdpowiedzUsuńDwa palce to jest wszystko co moge zaangazowac w jedzenie rekami:)))
Ale zupelnie mi nie przeszkadza jak ktos obok siedzi i trzyma to skrzydelko cala garscia:)) dopoki mu sos nie cieknie po gebie jestesmy oboje bezpieczni.
Jak ktos jest radosnie usmarowany sosem po lokcie i dekolt to odchodze grzecznie od stolu... no nie moge opanowac odruchu wymiotnego.
Naprawde nie mam pojecia skad mi sie wziely takie wielkopanskie maniery, przecie u mnie w drzewie genealogicznym samo chamstwo:))))
ja jestem jak Star mogę być nawet królową królowych bo tak się brzydzę tłustego wziąć do ręki, że jestem mistrzem obierania mięsa sztućcami z udek, skrzydełek, żeberek i generalnie ze wszystkiego. Umiem obrać to do gołego bez dotknięcia palcem :D
UsuńChyba muszę wyjaśnić: też umiem obrać mięso z kości, robię to zawsze, gdy grzeczność wymaga, ale gdy nie wymaga - paluchy idą w ruch! :-)
Usuńu mnie nie ma podziału na grzeczność i nie grzeczność. Ja bez względu na czas i miejsce nigdy przenigdy nie dotknę gołą ręką żadnego mięcha ani makaronu :)
UsuńTo ja jestem gdzies pomiedzy Wami z tym, ze raczej blizej Kaliny:)) bo na pewno sie nie katuje w domu, a w sytuacjach wymagajacych elegancji zamawiam dania bezpieczne:)))
UsuńKalino, mów mi wuju. Uwielbiam jeść rękoma. A czasem nawet wylizać talerz.
OdpowiedzUsuńWylizac tez potrafie, a jak sie nie da jezorem to robie to paluchem, ale jednym bo... jak wyzej;))))
Usuńkrólowanie jest paskudne - sztywne i tyle tam ceremonii. beznadzieja. w zasadzie niewiele można, bo obsmarują i wstyd na cały świat. nie ma to jak szaraczkowi - wszystko uchodzi.
OdpowiedzUsuńKrolowanie jest nudne :)
OdpowiedzUsuńJa jedna potrawe (rzecz) jem wylacznie palcami i najchetniej na gazecie - sa to wedzone ryby! Jadam te ryby wylacznie w domu, na osobnosci, zeby mnie nikt nie widzial -
no bo: 1. palcyma 2. na gazecie!
Palcyma wyczuwam wszystkie osci, i ewentualnie przeoczone wydlubuje z paszczy, a gazeta do wycierania co jakis czas ubrudzonych rak!
Francja elegancja :)
O, świeżo wędzone rybki! Pychota!
UsuńTeż lubię :P
OdpowiedzUsuń