Muszę poćwiczyć, bo widzę skutki niedoborów. Otóż...
Dogadać się nie umiem. Z Losem nie umiem.
Przez ostatnie dni myślałam o tym, jak bardzo chciałabym, żeby mojemu mężowi skończył się pierwszy etap rekonwalescencji. Tak się stało. Ale nie sądziłam, że Los z okazji rozpoczęcia kolejnego etapu wręczy mi w nieoznakowanej kopercie nowe problemy związane z jego zdrowiem. Nie tak się umawialiśmy. Przynajmniej ja.
Od przedwczoraj marzyłam o lecie, wakacjach i cieple - dostałam prezent-niespodziankę w postaci wysokiej gorączki. No właściwie nie mam się do czego przyczepić - dostałam co chciałam. Ciepło jest. Nawet nieco za bardzo. Ale jednak czuję, jakby mi ktoś dał do zjedzenia końską kupę owiniętą w liść kalarepy, zamiast sushi.
Już widzę tego Losa, jak zaciera ręce i z szubrawym uśmieszkiem czeka na moje kolejne prośby. I wszystko przekręci. Niby spełnia, ale jednak na opak. Daje bukiet kwiatów, ale łodyżkami w górę. Niby pocałuje w policzek, ale przy okazji odgryzie kawał mięska.
![]() |
| wiadomości. onet.pl |
No coś mu chyba dolega, c'nie?
PS. Może nie jest aż tak źle, ale miałam ochotę sobie pomarudzić... A gdy jestem chora, to pomarudzenie przynosi niezwykły efekt terapeutyczny ;-)
PS. Wpisałam w google "los" i wyskoczył mi jako pierwszy obrazek który widać obok. No czyż to nie jest znamienne? ;-)

zdrówka życzę w takim razie Tobie a mężowi prędkich i bezbolesnych przejść na kolejne etapy rekonwalescencji.
OdpowiedzUsuńW zasadzie mój był do tej pory w szpitalu dwa razy. Raz leżał tylko 4 dni na artroskopii kolana a raz leżał 2 tygodnie blisko po operacji przepukliny. Generalnie w szpitalu był jak całkiem obcy człowiek. Marudził, obrażał się, wrzeszczał no gbur nie z tej ziemi. Jak wrócił do domu od razu mu się polepszyło nastrojowo.
Szpitale jednak ludzi dobijają otoczeniem, nudą, bólem i zrzędzeniem współtowarzyszy niedoli ...
Im człowiek zdrowszy, tym trudniej wytrzymać w szpitalu. :-)
Usuńmój mąż zrzędził bo jak na przepuklinę leżał to nie dosyć, że toaletę mieli na korytarzu nie w pokoju to jeszcze była jedna na 2 pokoje a w pokojach po 4 pacjentów czyli na 8 osób wyobrażasz to sobie ??? i każdy powolny bo po operacji ... koszmar !!!
UsuńZa to moją mamę (pielęgniarka) zawsze wypisują ze szpitala błyskawicznie. Kiedyś na kamienie nerkowe leżała i wyszła o wiele za wcześnie bo lekarze nie dali rady słuchać jej kazań. Stawiała diagnozy współ-pacjentkom, poprawiała jak źle wymawiały nazwy swoich chorób i badań, i oczywiście jadła połowę leków tylko bo co uważała, że nie potrzebne wciskała pod poduszkę.
nikt nie obiecywał, że będzie łatwiej.
OdpowiedzUsuńa życie, to gra bez powtórzeń. podobno się uczymy, ale jacyś tacy niechlujni jesteśmy, że zdecydowana większość zbiera baty zamiast fruktów.
los się maskuje - a czemu nie? nie każdy chce zostać tatusiem nieudacznika, albo matkować klęskom. o wiele łatwiej zwalić winę na "przyrodę" - podobno Nikita Chruszczow był mistrzem w tej dyscyplinie - pytanie nieodmiennie brzmi: "kto jest winny i dlaczego nie ja?"
Zauważyłam, że jest taki gatunek ludzki, który zamiast naprawiać szkody, szuka winnego.
UsuńZamiast biec do kuchni po ścierkę, człowiek taki mówi: Ale kto tu postawił tę szklankę?
Zamiast pomasować guza na łowie dziecka, mówi: Ile razy ci mówiłem, żebyś nie biegał.
Zamiast wysłuchać przyjaciela, który rozstał się z narzeczoną, mówi: Ja ci mówiłem, że z tego nic nie będzie...
Brr...
zamiast jestem silny ,radosny ,zdrowy- obym nie chorowal. Zamiast mam nadmiar wlasnych pieniedzy- zeby mi kasy nie zabraklo. Zamiast jest ciepla, sloneczna pogoda -zeby nie padalo .Mowiac zeby nie padalo o co prosimy?O nie padanie , to moze nie padac ale moze lac jak z cebra i rzucac zabami do tego .Nawet jak komus ludzie zyczenia skladaja to najczesciej wymieniaja wszystkie nieszczescia dodajac" nie" na poczatku
UsuńSłowo "nie" jest i złe i dobre zarazem 😊
UsuńMarudź, jeżeli to przynosi ulgę, marudź ile wylezie. No i zdrowiej, koniecznie :*
OdpowiedzUsuńCzuję, że jeszcze jutro trochę pojęczę i będzie już całkiem dobrze ;-)
UsuńChorobsko przejdzie, wiosna przyjdzie, juz idzie!!! :) Trzym sie!
OdpowiedzUsuńW piątek widziałyśmy z córką 19 kluczy na niebie.
UsuńByły to z całą pewnością klucze do drzwi.
Do drzwi wejściowych dla wiosny, naturalnie
Tfu, tfu. W czwartek widziałyśmy. Przecież dzisiaj jest piątek. Dzisiaj widziałam tylko klucz do rozpaczy ;-)
UsuńOjojojojojojojoj! Podobno ojojkane boli mniej - taka instrukcja była wieki temu u Diabła w buraczkach. No to jeszcze raz: ojojojojojojojoj!
OdpowiedzUsuńOd razu lepiej. Gdybyś tak mogła jeszcze ze dwa razy...
UsuńŻaden problem: ojojojojojoj! Ojojojojojoj!
UsuńPsie, boję się tak na głos, żeby Cię podania ze wszystkich stron nie zasypały, ale pomogło!!
UsuńNo widzisz, jak podkurowalam męża i młodszego by się nadawał na wyjazd to rozłożyłam się ja, siostro w chorobie!
OdpowiedzUsuńSkręciłaś w stronę bólu gardła, czy pojechałaś zgodnie z drogowskazem: katar i kichanie?
UsuńNajpierw ostry zakręt, a potem według drogowskazow...Teraz leżę w łóżku i tylko ten rejon mam zamiar mieć w zasięgu najbliższych 2 dni.Zobaczymy co dalej.
UsuńA jak Ciebie, da się poleżeć i wygrzac?
Problem stało się dowożenie różnych przedmiotów do szpitala. Wnoszę po drzwi , na korytarz i uciekam. Mąż odbiera i tyle się widzieli 😉
UsuńNo tak, jak nie ma kto pomóc trzeba jeździć. Ale odpocznij też koniecznie!
UsuńŚciskam pociągając nosem. :-))
Jutro leżę. Przyrosnę do łóżka. Zapuszczę korzenie w prześcieradło. Taki plan 😉
UsuńW ubiegłym roku miałam taką serię. Ledwo to ogarnęłam, pojęcia nie mam czemu tak. Lubię to sobie jednak tłumaczyć, że los mi pokazuje, że wcale nie jestem mięczak i że lisy to są jednak z porządnego materiału zrobione. Bardzo możliwe, że Kaliny też, tylko nie zdawałaś sobie sprawy. Tulam.
OdpowiedzUsuńA ile szram na duszy i ciele wyniósł Lis z tych perturbacji?
UsuńTrochę śladów jest. Poważniejszych problemów zdrowotnych niestety nie da się czasem rozwiązać jednorazowym działaniem, ALE nauczyłam się bardzo dużo o naszych schorzeniach. Wiem, jakie parametry trzeba monitorować, żeby nie jebnęło znienacka, opracowałam dla Wiewióra specjalną dietę (odkąd stosuje, ma coraz lepsze wyniki!). I zupełnie się nie wstydzę, że czasem mam siłę tylko usiąść i płakać. Ale potem wycieram nos, poprawiam koronę i zasuwam dalej. Wszystkiego nie przewidzę, przed wszystkim się nie obronię, co nie znaczy, że jestem bezradna. Po powrocie ze szpitala wytatuowałam sobie rumianek - mały, niepozorny kwiatuszek, a ma w sobie ogromną moc, o czym wie każdy, kto pił napar z rumianku. Ten kwiatek i każda blizna mówi mi: dajesz radę. Takie blizny, to ja mogę.
UsuńSiedzę i płaczę. Nie nad Tobą. Nie nad sobą. Nad rumiankiem. Cudna historia! Chlip chlip
UsuńA, że tak zapytam oszczędnie w treści: czy choroba Wiewióra może się zgubić gdzieś po drodze?
UsuńEj, nie płakaj, to miało być podtrzymujące na duchu. Choroba Wiewióra może wszystko, zniknąć też - czego jej życzymy, ale jesteśmy realistami. Jak się weźmie tę małpę na smycz, to można z nią dłuuugie lata we względnym spokoju żyć i to jest naszym celem.
UsuńZ powyższego najważniejsze wydają się długie lata. Jeśli medycyna daje długie lata, trzeba brać i uciekać!
UsuńOczywiscie że on jest złośliwy, ten los. To nie jest tak że wbije jedną szpilkę i pójdzie, tylko robi z ofiary od razu jeża. Wredna bestia.
OdpowiedzUsuńMarudzenie pomaga wyrzucic z siebie "duchowy szlam" i potem łatwiej nam się znowu zmobilizować i napiąć mięśnie - wtedy szpilki wypadają, a los wali focha że mu sie zabawa zepsuła i ucieka do innej piaskownicy.
Tak to widze :-)
Więc marudź ile potrzebujesz.
Jeżu! Już widzę tego jeża! Dzięki, Diable! Czuję jak napinam mięśnie żeby tymi igłami wystdzelić! Trach! Prztyk! Kich! Mach! I już cztery odpadły! ♥️
UsuńI będzie jeszcze lepiej, zobaczysz! :*
Usuńczasami się tak zwala WSZYSTKO na łeb ... jakby końca nie było.
OdpowiedzUsuńa los, bóg czy co tam to dziad złośliwy jest. wyjątkowo.
Kalina jeszcze będzie dobrze ) lepiej i piękniej i jeszcze będziemy żyć.