- Nie, nie. Ja jestem już po śniadaniu. A może chcesz serka?
![]() |
| ceneo |
- Dobrze, Kalinko. A mam tu taką kiełbaskę pyszną...
- Mamo, jajecznica. Tylko jajecznica i świeży chleb. Mogę?
- Oczywiście, przecież to twoje śniadanie. A mogłabyś otworzyć tę szafkę i sięgnąć coś dla mnie z ostatniej półki?
- Oczywiście, mamo. Co mam ci podać?
- Ten duży słoik. O, tak. Zobacz, Kalinko. To jest dżemik malinowy. Może masz ochotę na dżemik na śniadanko?

Co raz czesciej widze siebie w opowiastkach o Twojej Mamie:))
OdpowiedzUsuńJunior ciagle mowi "to i nic wiecej" a ja "no dobrze, skoro tak chcesz, ale synku zobacz" Za kazdym razem jak juz Juniory wroca do siebie to mnie Wspanialy ostrzega, ze kiedys mi nakopia rozumu do dupy:))
Taka widac nasza uroda.
Za to Juniorowa nie potrafi powiedziec NIE i biedna na wszystko sie w ciemno zgadza:) staram sie tego nie wykorzystywac. Z drugiej strony Junior stoi na strazy i pilnuje, zebym jej czegos nie wcisnela:))
Ale co sobie poprobuje to moje;))
Stardust, oni Cię kiedyś zamordują widelcem! Każdy sąd uzna Twoją winę i mimo tego, że martwa, to i tak dostaniesz wyrok za znęcanie się nad potomstwem ;-)
OdpowiedzUsuńWiem, ale to niewiele pomaga, ta wiedza znaczy sie:))) Wpadl na moment Junior bo cos tam Wspanialemu mial pomoc a ja juz "wiesz ugotowalam... chcesz pojemnik?" "mamo mowilem, zanim przyjechalem, ze nic nie zabieram" "no dobrze, ale Meaghan lubi to wez dla niej" "jak lubi to niech sobie sama przyjedzie i jej bedziesz wciskac".
UsuńStrasznie niewdzieczne te wyrosniete dzieci, latwiej bylo jak byly male:)))
Pojemniczki na żarcie! Star, nie strasz! Moja teściowa też ma takie! Specjalne pojemniczki do pakowania żarcia na wynos! Jak u Chińczyka.
UsuńJa mam zawsze pojemniczki, ale nie jak u Chinczyka, tylko szklane, albo plastikowe, zamrazaka wiecznie pelna, bo gotowac to ja owszem lubie ale nie codziennie:) Od swiat sie jeszcze nie splamilam ugotowaniem obiadu, ot wyciagam pojemniczek i zyjemy:)
UsuńO rany, Star, to duza ta wasza zamrazarka! Umnie to tak góra 4-5 obiadów sie zmiesci.
UsuńDziękuję, Diable, za Twój komentarz. Też o tym pomyślałam.
UsuńZa oceanem mają albo bardzo duże lodówki, albo bardzo mało jedzą ;-)
na każdego przyjdzie pora - kiedy nie ma z kim gadać, każdy temat jest dobry, jak tylko "słuchawka" się trafi. starszym ludziom brakuje rozrywek, a rozmowa - nawet tak absurdalna nią jest.
OdpowiedzUsuńMyślę, że tu nie chodzi tylko o rozmowę, ale o "zaopiekowanie". W każdym możliwym wymiarze :-)
UsuńOch...to jak moja mama:-) A na koniec obarcza mnie słoikami,woreczkami, pojemnikami które są wypełnione taką ilością żarcia, jakbym się wybierała na biegun z wyprawą Amundsena.
OdpowiedzUsuńO, Czarna, moja mama myśli, że ja z Tobą na ten biegun... I z Amundsenem, naturalnie ;-)
UsuńNo dobra, to teraz wyobraź sobie, że przyjeżdża do Ciebie ukochana córka, przywozi swoje jajka i chleb i oznajmia, że zje tylko SWOJĄ jajeczniczkę! Hę? I jak?
OdpowiedzUsuńNo właśnie. To trzymaj zęby razem i słuchaj i ścierp do końca, bo Matka MUSI odbyć ten rytuał. I nie tylko Twoja konkretnie, ale każda. No MUSI i już.
Aaaaa... I zapewne też w pewnym momencie życia będziesz miała pojemniki na żarcie, o może dzieci przyjadą... :D
Mnie już się włącza, bo Tofik to wolny duch i pomieszkuje w różnych lokalizacjach ;)
Kocham Psa ♥♥♥
UsuńStar, Twa miłość jest odwzajemniona! :)
UsuńCiekawe, czy moje obecne lenistwo przerodzi się kiedyś w taką samą aktywność wpychalniczą.. ;-)
Usuńwszystkie matki takie same ... trzeba jadać u siebie ;D
OdpowiedzUsuńZawsze to miło zjeść w miłym towarzystwie... :-)
Usuńano miło ale albo towarzystwo albo ulubiony jadłospis :D nie da się jak widać 2 in 1
UsuńKochana, pokolenie naszych mam tak ma, wtedy się uśmiecham i robię jajecznicę, też się uśmiechaj :) i życzę Ci przyjemności w tym wszystkim.
OdpowiedzUsuń:-*
UsuńMargo ma rację )) ale bardziej upierdliwej osoby od Babki Antoniny w kwestii jedzenia, to nie widziałam...dopiero po latach zrozumiałam Dlaczego. dlaczego pokolenie babć, które przeżyły dwie wojny światowe, nosiło w kieszeni chleb.znakiem krzyża go rozpoczynało ...
OdpowiedzUsuńBabcia mojej koleżanki nakładając na talerze porcje jak dla całego pułku wojska, gdy się człek bronił i wymawiał, bo kalorie, bo pasek w spodniach, fukała tylko z dezaprobatą: Jedz póki możesz!
UsuńTaaa... dwie wojny a czasem jakieś syberyjskie peregrynacje robią swoje.
Teraz widzę to jeszcze w innym kontekście - dookoła mnie coraz więcej osób w wieku 30+ i 40+ z nowotworami, w tym z nowotworami przewodu pokarmowego. Stres + żywność przetworzona zbierają żniwo :(
a moja babcia Zofia dożyła 95 lat, bo nie przetworzone jadła ana stres ciężka praca fizyczna, jak to na wsi. ech Psie z tymi nowotworami zajechałaś...no to pociągnę watek,
Usuńmoja babcia Antonina nie dość, że dla pułku, to jeszcze tłuszcz ściekał hektolitrami...a ojciec mawiał, że w obozie ziemniaki z robakami jadł ...
niestety druga rodzina mniej długowieczna, cholesterol...wylewy...rak płuc...oooomatkooo
Kiełbaskę trzeba było zjeść, co mięso, to mięso. Można wkroić do jajecznicy. A zamiast serka i dżemiku whisky&coca-cola. I jest pięknie.
OdpowiedzUsuńOve, czy taki zestaw na śniadanie jest powszechny w Twoich okolicach? Przeprowadzam się! ;-)
UsuńRodzice mają wybiórczy słuch. Nie wiem jak to działa. Być może po urodzeniu dziecka coś się przestawia w bębenkach ...
OdpowiedzUsuńDzieci też mają wybiórczy słuch! Widocznie poród uszkadza wszystkie okoliczne bębenki! ;-)
Usuń