niedziela, 10 grudnia 2017

wciągnąć

Przyjechałam za wcześnie. Czekam pod drzwiami. Nikogo jeszcze nie ma. Wszyscy wiedzą, że w dobrym tonie jest wejść spóźnionym. Rozglądam się uważnie, żeby nikt nie zauważył, że jestem tu nowa. Robię sobie kawę, udając, że umiem obsługiwać ekspres. Ktoś wyjaśnia mi rzeczy, na których się znam, patrząc na mnie z góry. Inny opowiada mi historię, której nie chcę słuchać. Pyta mnie o zdanie i atakuje natychmiast, gdy tylko otwieram usta.
Przyszłam trochę z ciekawości, a trochę jakoś tak wyszło; do tego dołączyło się poczucie obowiązku, tak wypada i trzeba iść między ludzi.
Jestem pełna energii i tryskam humorem. Z tym radzę sobie doskonale.
wikipedia.pl
Zaczynam rozumieć, że rozmowa nie polega na dzieleniu się swoimi przemyśleniami, tylko na przemyślanym dzieleniu rozmówcy na strzępy. Daję się wciągnąć w wojnę na temat roli państwa w budowie infrastruktury miejskiej.
Wszyscy żegnają się czule, umawiając na kolejną imprezkę.
Wracam do domu, siadam w fotelu i żałuję, że prysznic nie sięga aż do salonu. Zmyłabym z siebie poczucie, że znowu zawiodłam.
Tym razem mnie.
Nie pójdę kolejny raz.
Chyba, że poczucie obowiązku, tak wypada i trzeba iść między ludzi.

17 komentarzy:

  1. Czemu wobec tego TY nie podzieliłaś rozmówcy na małe, zgrabne kawałki? Chyba mu/jej się należało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czasów, gdy biegałam jeszcze w skórze mamuta, wpajano mi, że należy się hamować. Hamować. Nie mylić z chamowaniem...
      Gdy się hamuję, jestem na siebie zła. Gdy się chamuję - takoż.
      :-)

      Usuń
  2. gdzie byłaś ? u cioci na imieninach ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na spotkaniu "ącie-prącie". Krawat, garsonka, szpilki, kolczyki i ja.

      Usuń
    2. na szczęście nie chadzam na takie :)

      Usuń
  3. Kalinko, a może by tak się nie zmuszać do czegoś, z czym nie czujesz się szczęśliwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyż prawdy najprostsze nie są najtrudniejsze, W teorii mam habilitację z wiedzy o życiu. W praktyce repetyję w zerówce 😉

      Usuń
    2. NIe tylko Tobie teoria z praktyką się rozjeżdża. Chyba najbardziej w życiu byłam z siebie dumna, gdy udawało mi się jedno z drugim pogodzić. I wiem, że to nie jest łatwe, kurczak!

      Usuń
  4. Dobrze, że nie muszę już chadzać tu i tam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie nie muszę. Ale jednak muszę.

      Usuń
    2. w tym rzecz, że wciąż płacimy jakąś cenę za nasze uległości...

      Usuń
    3. Mam koleżankę, która potrafi wybierać dla siebie.

      Usuń
  5. Enigmatyczny wpis. Opisane wyżej zachowania ludzkie są mi znane, więc zastanawiałem się cały czas, co to było za spotkanie? Kiedy byłem chłopcem w mojej szkole działał klub młodych racjonalistów, ale tam nie było ekspresu do kawy i nikt nikogo nie atakował, ze względu na brak członków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sugerujesz, Ove, że posiadanie członków wywołuje agresję? Hm, coś w tym może jest...

      Usuń
  6. Ani jednego, maciupeńkiego plusika z tego spotkania?

    OdpowiedzUsuń
  7. byłam tu i zostawiłam komentarz, to gdzie on jest ?????

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":