Do siebie jest zawsze daleko - zanim wrócimy, wychodzimy ze skóry, przechodzimy ludzkie pojęcie, odchodzimy od zmysłów, na końcu dochodzimy do sedna. Wraca się do siebie cudownie. Puka się do pulsujących drzwi puk-puk i czeka, czy ktoś otworzy. Zanim się wróci, trzeba tego kogoś dobrze poznać, a to niełatwe. Ja jestem jeszcze w drodze, ale już zaraz wytrę nogi na wycieraczce.
no właśnie się domyślam dlatego zdziwiłam się, że napisałaś zazdroszczę i też chcę. Nie podejrzewam Cię o marzenie bycia grubą ... no chyba, że marzniesz bo masz jak ja niedoczynność tarczycy :D
Prawdopodobnie zmienił się biegun magnetyczny Ziemi, kula się nieco przekrzywiła i przelatujące z tobołkami bociany myliły miejsca. Mój mąż na przykład urodził się stanowczo za bardzo na południe. On uwielbia lato, w którym "upały" dochodzą do 24 stopni ;-)
Do siebie jest zawsze daleko - zanim wrócimy, wychodzimy ze skóry, przechodzimy ludzkie pojęcie, odchodzimy od zmysłów, na końcu dochodzimy do sedna. Wraca się do siebie cudownie. Puka się do pulsujących drzwi puk-puk i czeka, czy ktoś otworzy. Zanim się wróci, trzeba tego kogoś dobrze poznać, a to niełatwe. Ja jestem jeszcze w drodze, ale już zaraz wytrę nogi na wycieraczce.
OdpowiedzUsuńWal pięściami. Żadnego pukania. Tam w środku bez Ciebie katastrofa! ;-)
Usuńa ja mam pod górkę ...więc będzie dłużej z tym powrotem ...buuuu
OdpowiedzUsuńNawet śmiem przypuszczać, że można mieć pod górkę jak się od siebie odchodzi, i jak się wraca...
Usuńzawsze myślałam, że: "być przy sobie" to jest ładne określenie bycia grubym/pulchnym/puszystym innymi słowy mieć nadwagę hmmm
OdpowiedzUsuńOj, do takiego "bycia przy sobie", Polly, mam chyba jeszcze dalej niż do tego drugiego ;-)
Usuńno właśnie się domyślam dlatego zdziwiłam się, że napisałaś zazdroszczę i też chcę. Nie podejrzewam Cię o marzenie bycia grubą ... no chyba, że marzniesz bo masz jak ja niedoczynność tarczycy :D
UsuńMarznę, bo los się pomylił i umieścił mnie w złej strefie klimatycznej. Powinnam mieszkać na zwrotniku. :-)
Usuńaaaa to ja też jestem taką samą pomyłką. Ja miałam się urodzić w słonecznej Italii no ale ... też coś nie wyszło
UsuńPrawdopodobnie zmienił się biegun magnetyczny Ziemi, kula się nieco przekrzywiła i przelatujące z tobołkami bociany myliły miejsca. Mój mąż na przykład urodził się stanowczo za bardzo na południe. On uwielbia lato, w którym "upały" dochodzą do 24 stopni ;-)
Usuńooo to lecieli z moim tym samym bocianem. Mój nawet woli 22 i ciągle pyta kiedy na wakacje pojedziemy do Norwegii albo Szwecji :/
UsuńPracuję nad tym :*
OdpowiedzUsuńTeż tak chcę :-)
UsuńTrudne, bardzo, ale w tej chwili stosuję wybiórczo :*
UsuńNa razie czuję, że muszę podzielić na mniejsze odcinki. Większe ze nną wygrywają.
Usuń