środa, 11 października 2017

dolne

Podziwiam spryt Matki Natury.
Gdy zrozumiałam, dlaczego ubrała zebry w pasiaste piżamki, wpadłam w zachwyt.
Kiedy dowiedziałam się, że żyrafy, oprócz tego że często jako jedyne w okolicy mogą sobie pozwolić na śniadanko z górnej półki, to jeszcze przy tym mają możliwości przyłożyć wrednej sąsiadce, moje uznanie nie miało granic.
Kocham ośmiornice za to, że jako jedyne w świecie prymitywnych zwierząt mają zdolność omijania przeszkody. Mucha pół dnia będzie walić głową w szybę zamkniętego okna, żeby się dostać do upragnionej kupy. Ośmiornica natomiast spakuje walizki i przejdzie do innych pomieszczeń, żeby sprawdzić, czy tam nie znajdują się drzwi.
Mądrość, przemyślenie sprawy, spryt - taka jest Matka Natura.
Szczyt marzeń Berniego (ogonek.pl)
Prawie zawsze.
Jedyny wyjątek jaki znam, to nasz Bernard. Stuprocentowa świnka morska. Gryzoń w czystej postaci.
Bernard jest rzadkim przypadkiem błędu Przyrody.
Otóż Berniemu przestały rosnąć zęby. Dolne. W związku z tym stracił możliwość odcinania fragmentów obiadu. Skutek tego jest taki, że wielokrotnie w ciągu dnia muszę mu ucierać na tarce marchew i ogórki, muszę mu siekać natkę na krótkie fragmenty, żeby języczkiem wciągnął pyszności i przekazał znacznie oddalonym od usteczek zębom trzonowym do rozdrobnienia...
Wstaję półprzytomna w środku nocy (o szóstej) i natychmiast biegnę do kuchni, żeby utrzeć na tarce marchew, ogórka i buraka...
Zanim omówiliśmy z Bernim sprawę ucierania jedzonka, biedak schudł i stracił humor. Teraz znowu jest podobny do Leonida Breżniewa i piszczy jak stado zarzynanych prosiąt. Znaczy - wszystko w normie.

Po dłuższej chwili:
To jednak nie jest błąd tylko kolejny dowód na mądrość Natury. Dała takiego lekko uszkodzonego Berniego mnie. Pracuję w domu i mogę wielokrotnie w ciągu dnia trzeć na tarce warzywa.
A gdyby tak Berni dostał się w ręce minister edukacji? I ona podczas wizytowania szkół i wygłaszania przemów musiałaby robić przerwy na wyjęcie z torebki dużej tarki i buraka?
Bernard czułby się na pewno niekomfortowo!

16 komentarzy:

  1. Może trzeba Bernardowi zainstalować protezę? Albo implanty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co byłoby lepsze... Może jednak implanty? 😉

      Usuń
  2. Och biedne świniątko! Szczęście w nieszczęściu spotkało Bernarda, że trafił w Twoje ręce. W świnkowym niebie zostanie Ci to zapisane sokiem z buraka w złotej księdze ;D

    p.s. uwielbiam ośmiornice. I w ogóle podwodny świat. Takie ślimaki nagoskrzelne na przykład. Morskie koniki. No i oczywiście plankton!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli do nieba trafia się za myśli, które człowiek ma w głowie po przebudzeniu, to na pewno trafię gdzie indziej...
      Ucieranie warzyw, żeby tylko wyciszyć piszczenie świnki, w chwili gdy dosłownie całe moje ciało błaga o jak najszybszy kontakt z toaletą, wyzwala we mnie wiele morderczych planów... ;-)

      Usuń
  3. Fakt, szczęście ma ten morski prosiaczek. U p. minister by nie przeżył, pewnie i jemu wcisnęłaby reformy. A swoją drogą taka świnka w gaciach mogłaby być atrakcją spotkań. Jedyną atrakcją, niestety.

    A na czym on zjadł te zęby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zjadł je w sposób naturalny. Gryzonie bezustannie ścierają sobie siekacze, a Berniemu przestały odrastać. Powiedziały: koniec tego odrastania i już! Tyle lat już odrastamy i odrastamy, czas przestać! ;-)

      Usuń
  4. Zwierzęta upodabniają się podobno do właścicieli... to nie mój pomysł jakby co. Wyobraź sobie kota prezesa.

    Jesteś wspaniałą mamą! Bułki, teraz marchewka i buraczki, natka. Nooo i ja wstaję w środku nocy, zastanawiam się, po jakie licho mi to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margot, myślisz że to skutek mentalnej łączności Bernarda z moimi bolesnymi jedynkami?
      Biedny świń...
      Dotychczas sądziłam, że kocha mnie tylko wtedy, gdy otwieram lodówkę. Teraz patrzę na jego pyszczek inaczej ;-)

      Usuń
    2. No to właśnie ten tego no, coś w tym jest :P

      Usuń
  5. A moze Bernard potrzebuje implanty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę poszukać jakiejś promocji:
      przy zakupie 32 implantów cztery siekacze dla świnki gratis ;-)

      Usuń
  6. oooo ciekawe o takiej przypadłości u gryzoni czy zajęczaków nie słyszałam. Ja miałam inny problem z moją królicą bo jej z kolei przerastały siekacze i zachodziły na siebie i nie mogła przeżuwać. Musiałam chodzić co 2 miesiące do lecznicy je przycinać na równo (takkk a tylko psiarze i kociarze myślą, że mają monopol na wizyty u wetów) ale potem się okazało, że przyczyna tkwi w czym innym i wyjęto jej 4 inne dalsze zęby i teraz od kilku lat nic nie przerasta i jest super. Ale też mieliśmy etap tacia na tarce warzyw tylko króliki są bezdźwięczne więc mi nie kwiczała nad uchem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siekacze Berniemu trzeba było podcinać od zawsze. I szlifować zęby trzonowe. Teraz dla odmiany siekacze przestały rosnąć.
      Chyba zrobię doktorat ze świńskiej stomatologii ;-)

      Usuń
    2. ja bym mogła zrobić z króliczej :D czego to się człowiek uczy jak musi :D

      Usuń
  7. Normalnie święta Kalina samoczwarta. Z córkami i Bernardem :)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":