piątek, 29 września 2017

kluczy

Pojechałam z Bernardem do weterynarza, sprzątnęłam wszystko to, co narosło od wczoraj, pochłonęłam śniadanie, wypiłam kawę, zjadłam śliwkę i siadłam do pracy. Telefon. Mama.

4gift
- Kalinko, wiesz, ja stoję pod domem i nie mogę znaleźć kluczy. Byłam z Czesiem na cmentarzu, musiałam je gdzieś zgubić.
- Kieszenie przejrzałaś?
- Tak.
- A torebkę przejrzałaś?
- Tak.
- To czekaj tam na mnie. Już jadę.

Pojechałam. Najpierw sprawdziłam, czy drzwi do mamy mieszkania są zamknięte na klucz. Niestety były. Otworzyłam je moim kluczem i wyrzuciłyśmy wszystko z mamy kieszeni oraz torebki na stół. Powstała z tego góra rozmiarów Kasprowego. Kluczy brak. Zadzwoniłam do Czesia, żeby sprawdził, czy w jego samochodzie nie ma kluczy. Nie było. Ustaliłam, w którym miejscu mama wsiadała i wysiadała z czesiowego samochodu i poszłam szukać kluczy na parkingu.
Znalazły się. Leżały na skrzynce elektrycznej.

Wróciłam do domu, wypiłam kawę, zjadłam śliwkę i siadłam do pracy. Chyba wyłączę telefon...

23 komentarze:

  1. Jak masz w domu zapas sliwek to w sumie niewazne czy ten telefon wylaczysz czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I kawy... Duuuży zapas kawy. 😉

      Usuń
    2. Kawe to sie domyslilam, ze masz, ale sliwki to towar sezonowy:))

      Usuń
    3. Racja. Po kawę człowiek jest w stanie specjalnie pójść do sklepu. Po śliwki? Gorzej... 😉

      Usuń
  2. Jesteś skuteczna jak James Bond. Z ty, że on by pewnie najpierw zabił Czesia, a potem dopiero znalazł klucze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On by te klucze gonił samochodem, jadąc na dwóch kołach nad brzegiem przepaści! U mnie jest deficyt przepaści i poszłam na łatwiznę. 😀

      Usuń
  3. no tak, znamy te numery :) Mam tak z synem. - Mamo, o której wrócisz, bo siedzę pod drzwiami? - A gdzie masz klucze? - Nie wiem.

    Później okazuje się, że albo jego klucze leżą w aucie ojca, albo w szafce uczelnianej zamykanej na cyfrowy kod.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno są zamki do mieszkań na linie papilarne... Palec trudniej zostawić w szafce 😉

      Usuń
    2. To jest myśl :) muszę mu podpowiedzieć, by taki zamek skonstruował :)

      Usuń
    3. Pamiętam, jak w czasach rewolucji francuskiej nosiłyśmy z Marią Antoniną klucze od mieszkania zawieszone na szyi. Na sznurowadle. A może to nie była Maria Antonina, tylko moja przyjaciółka Marysia...? I może było to troszeczkę później...? 😉

      Usuń
    4. też nosiłam, ale cóż, wszystko się zmienia, język, ludzie, zamki :P

      Usuń
    5. i przyjaciółki - zapomniałam dodać :)

      Usuń
    6. i ja nosiłam klucze na sznurku na szyjce ))

      Usuń
    7. Pod bluzką, żeby nie było widać 😉

      Usuń
  4. poza tym co piszę o Matcejadwidze to nie dzwoni w takich sprawach bo będąc setki kilometrów stąd...wiadomo kłopot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym mieszkała setki kilometrów od mamy, musiałabym zrobić licencję pilota i zakupić stosowny sprzęt... 😉

      Usuń
  5. super całkiem to samo ma już teraz mój mąż czyli jak będzie w wieku Twojej mamy zacznie nago wychodzić z domu bo zapomni się ubrać .... boszzzz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potem nie będzie pamiętał o czym zapomniał 😉

      Usuń
    2. lepiej żebym ja miała już wtedy sklerozę nie będę się tym tak wkurzać :D

      Usuń
    3. Będziesz go co chwilę pytać: Grzegorzu, jak ty masz na imię? ;-)

      Usuń
    4. tak a on będzie krzyczał pomocy jakaś obca baba łazikuje mi po domu !

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":