![]() |
| olx.pl |
- A wrotki?
Wyjęliśmy z pudła drogie jak bentley rolki, omówiliśmy wszystkie najnowsze osiągnięcia techniki, gwarantujące komfort jazdy i bezpieczeństwo, nieomalże kosmiczną technologię kółek i hiperturbo oddychające membrany na cholewkach. Pokazaliśmy, że rozciągane są aż o 4 numery, więc będą służyły długo i skutecznie. Marianna patrzyła i słuchała z buzią wygiętą w podkówkę.
- A ja chciałam wrotki... - powiedziała.
Święta trwały niemiłosiernie długo. Co rano słyszeliśmy pytanie, czy już się skończyły i czy nareszcie jest otwarty kiosk z gazetami, biletami autobusowymi i krzyżówkami na naszym osiedlu. Pierwszego poświątecznego roboczego dnia wszyscy razem, z samego rana, pobiegliśmy do tego kiosku i nabyliśmy chińskie, plastikowe wrotki, przyczepiane paskami do butów. Różowe. Neonowe. Z plastikowymi tulejami, niedziałającym hamulcem, pasujące tylko na jeden rozmiar buta. Za 14,50.
W domu przyczepiliśmy je do adidasów i wtedy zaczął się dla nas szczęśliwy czas. Koleiny na parkiecie, wygrawerowane plastikowymi wrotkami na trasie kuchnia-sypialnia-balkon-łazienka świadczą o tym niezbicie.

Trochę gorzej dla sąsiadów piętro niżej, no chyba, że ich nie ma.
OdpowiedzUsuńRodzicom zawsze się wydaje, że lepiej wiedzą, czego dziecku trzeba. Otóż nie zawsze.
q.e.d.
Pacholęctwo naszych dzieci trwa na szczęście na tyle długo, że jesteśmy w stanie pewnych aspektów bycia rodzicami nauczyć się metodą prób i błędów. Zwłaszcza błędów ;-)
UsuńTo sa jeszcze takie wrotki?! Takie jak na zdjeciu, naprawde?
OdpowiedzUsuńMialam takie bedac mlodym diableciem :D Pomaranczowe byly.
Och, są! Wspaniałe, terkoczące, 100% plastiku. Nasza starsza córka otrzymała wrotki chyba właśnie po Mariannie. Co to była za radość!
UsuńAz sie normalnie wzruszylam, serio :=}
UsuńTakie wrotki, chlip chlip, i maly na nich Diabel po tym betonie na podwórku, szur szur, i po krzywych chodnikach...
A po schodach na trzecie piętro Diabeł też w nich wchodził tak, że wszyscy sąsiedzi stawali na baczność? Bo Kalina schodziła. Z ukochaną sąsiadką z czwartego. Było słychać, że koleżnka idzie na dół we wrotkach, to miałam czas nałożyć swoje...
Usuńpraktyczne, mądre dzieko, a ślady muszą być. Jak dowód na wspomnienie tych chwil.
OdpowiedzUsuńŚlady w domu to jak kronika wypadków miłosnych ;-)
UsuńI o czym byśmy pisały, gdyby nie te ślady :P
Usuńhmmm zapadłam się w sobie, gdyż pomyślałam o moich wrotkach z dzieciństwa ...
OdpowiedzUsuńi nie skomentuje i nie pomogę, bo co tu można ..
ale powiem, że bardzo podoba mi się wasz francuski ciągot w postaci imienia Marianna, piękne)))
Uprzejmie, acz z żalem, oświadczam, że opisana Marianna (wspaniała dziewczyna) jest córką naszych przyjaciół. Historia prawdziwa, kiosk i wrotki takoż...
UsuńFajnie mieć takie wrotki, ale zęby też fajnie mieć.
OdpowiedzUsuńZałożenie tychże oznacza często utratę tamtychże.
Trzeba szaleć póki w zanadrzu drugi komplet.
Po pewnym czasie można również szaleć, gdy trzeci komplet chłodzi się w szklance... 😉
OdpowiedzUsuńleżę !!! chciałabym zobaczyć Wasze miny jak płaciliście te 14,50 zł a młoda promieniała z radości ha ha ha
OdpowiedzUsuńBTW: ciekawe, że w tym wieku cieszy Cię karton po butach i wrotki śmierdzące chińszczyzną a za parę lat tylko Prada będzie godzien noszenia ...
Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem wydawało mi się, że konik na biegunach to jest coś tak nieosiągalnego w kwestii prezentowej, że tylko kogoś TAK BOGATEGO jak przedszkole stać na to, aby kupić jednego konia na wszystkie dzieci.
OdpowiedzUsuń