- Czytałaś "Muzykofilię" Olivera Sacksa?- Tak.
- I co?
- Beznadzieja.
- Beznadzieja z tobą czy z książką?
- Ze mną. To przykre dowiedzieć się, że przypadłość, która cię męczy, jest opisana naukowo i nie minie.
- Ale przynajmniej wiesz, że nie jesteś jedyna taka na świecie.
- To nic pocieszającego wiedzieć, że jakimś biedakom też zapętlają się w głowie melodie i nie mogą się ich pozbyć przez dłuższy czas.
- Ale nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, że są ludzie, którzy nawet w nocy je słyszą. To musi być dopiero koszmar!
- To prawda. Koszmar to mało powiedziane. Zasypiasz z melodią w głowie a w nocy słyszysz ją w każdym śnie. A potem budzisz się rano i już po sekundzie zdajesz sobie sprawę, że coś sobie podśpiewujesz pod nosem. I to znowu jest ta sama melodia...
Tej akurat nie czytalam, ale czytalam jego inne 2 czy 3 ksiazki. Mial chlop kontakt z wielooooma dziwnymi przypadlosciami w swojej karierze :)
OdpowiedzUsuńCo do melodii,to jeszcze jak to jest jakis dluzszy fragment, to jeszcze ujdzie. Ale ja mialam ostatnio "Kon Rafal, kon Rafal, na na na na nana, kon Rafal" i tak po tysiac razy na dzien.
Nie znam tego, ale jeśli jest takie "przyczepne", to nie sprawdzę melodii ;-)
UsuńJednostka chorobowa? Musze do psychiatry? Mnie sie uczepila polska koleda, pomimo, ze czas koled dawno minal, u mnie w radio tylko po niemiecku, ale tez mimely.... a ja tak sobie "Lulajze Jezuniu.." podspiewuje, chociaz nawet koscielna nie jestem!!! No to psychiatra, czy psycholog??? :)))))
OdpowiedzUsuńWłaśnie. Ja też "Lulajże..." Może to zakaźne? ;-)
UsuńO matku bosku, do mnie sie przyczepilo "Bog sie rodzi" i nawet we snie bylo. Pamietam, ze w tym snie bylam w kosciele (bo na zywo to nie pamietam kiedy bylam) i spiewali wlasnie te kolende ze slowami "otworz reke..." a ja na to "STOP!!! to nie "otworz" tylko PODNIES reke..." I tym sposobem ja niewierna czarna owieczka poprawilam caly kosciol.
UsuńJak by tego bylo malo, to wczoraj w czasie codziennego spaceru, maszeruje sobie jak by nigdy nic, glowa pusta, bo po to tez jest marsz miedzy innymi, zeby oczyscic psyche i nagle... w glowie mi gra... "Bog sie rodzi..." No nic, pozbylam sie i maszeruje dalej... nagle... "coz masz niebo...." znow sie pozbylam, maszeruje... nagle.... "blogoslaw wioski z miastami..." I tak przez cale 6 km.
Coś jest w kolędach takiego, że jak wlezą, to ich się niczym nie da wypchnąć ani wyciągnąć...
UsuńMam nadzieję, że na Wielkanoc nie będziemy śpiewać "Wisi na krzyżu"... ;-)
U mnie wszystko zależy od tego co mama zanuci w danym momencie. Wtedy czepia się to i mnie, ale ostatnio przez długi czas męczył mnie Trolo cat. ;-D
OdpowiedzUsuńMama jak broń biologiczna 😉
Usuń"Kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej" - pamiętasz?😊
OdpowiedzUsuńDzieci z Bullerbyn :)
UsuńSię zna! 😀
UsuńMuszę przeczytać, to wszystko mnie dotyczy :)
OdpowiedzUsuńZaczynam podejrzewać, że normą w tej sprawie jest nienormalność. Wszyscy to znają z własnej głowy... 😉
UsuńMnie tam melodie same w głowie grają, ale w latach dziewięćdziesiątych facet na ulicy pod moim oknem puszczał w kółko Konika na biegunach, a potem sąsiad na ogródku utwór o słowach:
OdpowiedzUsuń"Ein, zwei, Polizei
Mam naboje, dwa naboje,
Się nie boję."
I tak na okrągło.
Pacyfista, jak widać. Tzn. jak słychać 😉
UsuńSłucham muzyki cały czas, ale co ciekawe najbardziej czepiają się mnie utwory, których szczerze nie znoszę. Podpełzają sobie z zaskoczenia, ładują na moje plecy, i umarł w butach...będę wszystkich raczyć jakimś pasztetem przez następne dwa dni. Bo ja nie tylko to słyszę, ja też to emituję na zewnątrz i katuję tym innych...brrrrr
OdpowiedzUsuńChodzisz i mamroczesz je pod nosem, czy idziesz w stronę repertuaru pełną paszczą?
UsuńPełną paszczą z tańcem chocholim.
UsuńAaa! Deszczowa piosenka, tylko bez deszczu?
UsuńMoja choreografia oszczędna. Raczej czubek buta się porusza i palca grają melodie na klawiaturze niewidzialnego fortepianu.
Ale im więcej o tym myślę, tym nabieram większego przekonania, że na badaniach psychiatrycznych i psychologicznych lepiej się tym wszystkim nie chwalić ;-)
ojaciekręcę aleeee że choroba?? nie czytałam i nie słyszałam, ale o wdzięcznej nazwie ta choroba, tak jak hemofilia,
OdpowiedzUsuńa to bibliofilia też i rusofilia i ...tak dalej??
teatralna
Jeśli bibliofilia występuje wówczas, gdy całe fragmenty tekstu siedzą komuś bezustannie w głowie, to uprzejmie dziękuję losowi, że mi jej nie dał.
UsuńMuzykofilia wydaje się być niezmiernie miłym dopustem Bożym. ;-)