poniedziałek, 16 stycznia 2017

melodie

- Czytałaś "Muzykofilię" Olivera Sacksa?
- Tak.
- I co?
- Beznadzieja.
- Beznadzieja z tobą czy z książką?
- Ze mną. To przykre dowiedzieć się, że przypadłość, która cię męczy, jest opisana naukowo i nie minie.
- Ale przynajmniej wiesz, że nie jesteś jedyna taka na świecie.
- To nic pocieszającego wiedzieć, że jakimś biedakom też zapętlają się w głowie melodie i nie mogą się ich pozbyć przez dłuższy czas.
- Ale nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, że są ludzie, którzy nawet w nocy je słyszą. To musi być dopiero koszmar!
- To prawda. Koszmar to mało powiedziane. Zasypiasz z melodią w głowie a w nocy słyszysz ją w każdym śnie. A potem budzisz się rano i już po sekundzie zdajesz sobie sprawę, że coś sobie podśpiewujesz pod nosem. I to znowu jest ta sama melodia...

21 komentarzy:

  1. Tej akurat nie czytalam, ale czytalam jego inne 2 czy 3 ksiazki. Mial chlop kontakt z wielooooma dziwnymi przypadlosciami w swojej karierze :)

    Co do melodii,to jeszcze jak to jest jakis dluzszy fragment, to jeszcze ujdzie. Ale ja mialam ostatnio "Kon Rafal, kon Rafal, na na na na nana, kon Rafal" i tak po tysiac razy na dzien.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam tego, ale jeśli jest takie "przyczepne", to nie sprawdzę melodii ;-)

      Usuń
  2. Jednostka chorobowa? Musze do psychiatry? Mnie sie uczepila polska koleda, pomimo, ze czas koled dawno minal, u mnie w radio tylko po niemiecku, ale tez mimely.... a ja tak sobie "Lulajze Jezuniu.." podspiewuje, chociaz nawet koscielna nie jestem!!! No to psychiatra, czy psycholog??? :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Ja też "Lulajże..." Może to zakaźne? ;-)

      Usuń
    2. O matku bosku, do mnie sie przyczepilo "Bog sie rodzi" i nawet we snie bylo. Pamietam, ze w tym snie bylam w kosciele (bo na zywo to nie pamietam kiedy bylam) i spiewali wlasnie te kolende ze slowami "otworz reke..." a ja na to "STOP!!! to nie "otworz" tylko PODNIES reke..." I tym sposobem ja niewierna czarna owieczka poprawilam caly kosciol.
      Jak by tego bylo malo, to wczoraj w czasie codziennego spaceru, maszeruje sobie jak by nigdy nic, glowa pusta, bo po to tez jest marsz miedzy innymi, zeby oczyscic psyche i nagle... w glowie mi gra... "Bog sie rodzi..." No nic, pozbylam sie i maszeruje dalej... nagle... "coz masz niebo...." znow sie pozbylam, maszeruje... nagle.... "blogoslaw wioski z miastami..." I tak przez cale 6 km.

      Usuń
    3. Coś jest w kolędach takiego, że jak wlezą, to ich się niczym nie da wypchnąć ani wyciągnąć...
      Mam nadzieję, że na Wielkanoc nie będziemy śpiewać "Wisi na krzyżu"... ;-)

      Usuń
  3. U mnie wszystko zależy od tego co mama zanuci w danym momencie. Wtedy czepia się to i mnie, ale ostatnio przez długi czas męczył mnie Trolo cat. ;-D

    OdpowiedzUsuń
  4. "Kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej" - pamiętasz?😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę przeczytać, to wszystko mnie dotyczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam podejrzewać, że normą w tej sprawie jest nienormalność. Wszyscy to znają z własnej głowy... 😉

      Usuń
  6. Mnie tam melodie same w głowie grają, ale w latach dziewięćdziesiątych facet na ulicy pod moim oknem puszczał w kółko Konika na biegunach, a potem sąsiad na ogródku utwór o słowach:
    "Ein, zwei, Polizei
    Mam naboje, dwa naboje,
    Się nie boję."
    I tak na okrągło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słucham muzyki cały czas, ale co ciekawe najbardziej czepiają się mnie utwory, których szczerze nie znoszę. Podpełzają sobie z zaskoczenia, ładują na moje plecy, i umarł w butach...będę wszystkich raczyć jakimś pasztetem przez następne dwa dni. Bo ja nie tylko to słyszę, ja też to emituję na zewnątrz i katuję tym innych...brrrrr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzisz i mamroczesz je pod nosem, czy idziesz w stronę repertuaru pełną paszczą?

      Usuń
    2. Pełną paszczą z tańcem chocholim.

      Usuń
    3. Aaa! Deszczowa piosenka, tylko bez deszczu?
      Moja choreografia oszczędna. Raczej czubek buta się porusza i palca grają melodie na klawiaturze niewidzialnego fortepianu.
      Ale im więcej o tym myślę, tym nabieram większego przekonania, że na badaniach psychiatrycznych i psychologicznych lepiej się tym wszystkim nie chwalić ;-)

      Usuń
  8. ojaciekręcę aleeee że choroba?? nie czytałam i nie słyszałam, ale o wdzięcznej nazwie ta choroba, tak jak hemofilia,
    a to bibliofilia też i rusofilia i ...tak dalej??
    teatralna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli bibliofilia występuje wówczas, gdy całe fragmenty tekstu siedzą komuś bezustannie w głowie, to uprzejmie dziękuję losowi, że mi jej nie dał.
      Muzykofilia wydaje się być niezmiernie miłym dopustem Bożym. ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":