poniedziałek, 25 lipca 2016

forsę

humorek.com.pl
- Gdy byliśmy młodzi, pojechaliśmy do Anglii. Razem ze znajomymi wybraliśmy się na wieczorny spacer "w miasto". W pewnym momencie nasi znajomi podeszli do ściany jakiegoś budynku, coś pogrzebali, chwilę tam postali i z metalowej szpary wyciągnęli banknoty. Staliśmy jak wmurowani. Takiego czegoś jeszcze świat nie widział. Urządzenie przypominające starą kasę ze sklepu mięsnego wyprodukowało na naszych oczach forsę! Musieliśmy wyglądać bardzo jednoznacznie, bo Angole zaczęli nam wyjaśniać, jak działa bankomat. To nas przerosło. Było czymś tak niewyobrażalnym, że poszliśmy do knajpy na drinka. A tam barman zrobił nam drinki i włożył do nich czarne plastikowe rurki. Czarne! Gdy wychodziliśmy z tego pubu, zapytaliśmy, czy możemy zabrać sobie te rurki na pamiątkę. Do dziś pamiętam wyraz twarzy naszych znajomych Anglików. Zgodzili się, ale myślę, że do dziś opowiadają o swoim spacerze ze studentami z Polski.
- To ty byłaś wtedy na studiach?! Nie opowiadaj tego! To postarza cię bardziej niż ta zielona sukienka!
- A co masz do zielonej sukienki?!

13 komentarzy:

  1. hi hi hiiii :)))) To byly czasy! Ja pojechalam kiedys z moja najlepsza kolezanka z dziecinstwa i jej kuzynka (rodzice sie przyjaznili) do jej cioci do Niemiec. Takich momentów tez pamietam sporo.
    Jak ciocia dala 6-cioletniej córce do reki 10 czy 20 marek i pozwolila isc na dól do sklepu i wydac na slodycze.
    Jak pod budynkiem ujrzalysmy zaparkowane czerwone auto sportowe, lsniace i o absolutnie kosmicznych ksztaltach, i po kolei ubieralysmy czerwona sukienke kuzynki - jest starsza o kilka lat i miala czerwona sukienke - i schodzilysmy robic sobie zdjecie. (wyobraz sobie ze ktos to obserwowal zza firanki :)))
    Plac zabaw, który juz sam w sobie byl istnym rajem, wyslany byl miekkim gabczastym materialem i czulam sie jak na jakiejs wystawie.
    Jak w sklepach po prostu nie wiedzialam, na co sie patrzec, bo kazdy jeden przedmiot byl godzien postawieniu na oltarzyk i paleniu kadzidla.
    Jak ciocia szatkowala jakies dziwne owoce i warzywa na kolorowe salatki.
    Jaki byl wybór lodów.
    Jak mówili, ze planuja sie przeprowadzic i wlasnie ogladaja rózne mieszkania z których chca sobie WYBRAC jakies.
    Jak ciocia szastala na chacie pachnaca chemia czyszczaca i pioraca.
    i, i, i ....... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A a propos zielonej sukienki, to wlasnie czytalam ksiazke o tym tytule. Dobra ksiazka. Tylko lepiej czytac w domu, bo sie ryczy momentami.
      http://lubimyczytac.pl/ksiazka/230998/zielona-sukienka-przez-rosje-i-kazachstan-sladami-rodzinnej-historii

      Usuń
    2. Historyjka o czerwonej sukience jest boska! Że też to nie był mój samochód i moja firanka! Zobaczyć taką akcję i umrzeć. Ze śmiechu!!!

      Usuń
    3. Sasiedzi mieli co wspominac, co im bede zalowac :-)

      Usuń
    4. :-) Trzeba być miłosiernym ;-)

      Usuń
  2. ha ha ha ... no tak. Ja miałam podobnie w liceum jeżdżąc na wakacje do rodziny do Niemiec. Miałam problemy w toaletach żeby spuścić wodę i umyć ręce bo wszystko już mieli wtedy na fotokomórkę a u nas tylko było wiadomo co to foto i co komórka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komórka, w której przechowywało się ziemniaki, prawda? ;-)

      Usuń
    2. oczywiście ... o telefonie komórkowym wtedy nikt nie słyszał ... w radio nadawali przecież tylko Radio Wolna Europa :D

      Usuń
    3. Nie nadawali, tylko zagłuszali ;-)

      Usuń
  3. A ja w tamtych czasach zażyłem Niemca. Był on w Japonii i mi opowiadał, że u nich tam na peronie są takie namalowane linie i jak podjeżdża pociąg to...
    - Tak, pociąg zatrzymuje się tak, że drzwi wypadają dokładnie naprzeciwko tych linii - powiedziałem
    - Wiesz o tym??? - był pełen podziwu.
    Pewnie, że wiedziałem. Czytałem w Młodym Techniku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtych czasach czytałam "Filipinkę"... :-)

      Usuń
  4. wychodzi na to, że każdą z nas ma takie wspomnienia ... moje najzabawniejsze ale i najbardziej żenujące dotyczą spraw okołowucetowych, och nie zapomnę nigdy jak skakałam i machałam rękami i z lupą oglądałam ścianę za kibelkiem i robiłam cuda na kiju, żeby spuścić wodę w toalecie...a potem umyć ręce, gdyby to ktoś widział...

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":