niedziela, 22 maja 2016

wyrosło

- Płacisz routexem? Też miałam kiedyś kartę routex. Służbowy samochód, służbowe paliwo, służbowa karta. Niestety, miałam z tą kartę pewną traumatyczną  przygodę... Otóż na miesiąc przed upływem terminu jej ważności wysłano do mnie nową kartę, a starą anulowano. Nikt mnie jednak o tym nie powiadomił i w tym martwym czasie (już z nieczynną starą kartą, ale jeszcze bez nowej) wylądowałam na stacji benzynowej. Zatankowałam. Poszłam do kasy. Podałam tę anulowaną kartę. I tu zaczyna się film sensacyjny. Spod ziemi wyrosło nagle dwóch wysokich panów w ciemnych strojach, z szyjami szerszymi niż głowy, którzy stanęli obok mnie. Sprzedawca poinformował mnie, że musi wezwać policję. Czułam się malutka i bardzo niekochana... Gdy prosiłam o wyjaśnienie, szeptem powiedziano mi, że moja karta jest zgłoszona jako kradziona i jestem zatrzymana jako złodziej. Przekonałam się wówczas, że tego typu zatrzymań nie dokonuje się dyskretnie. Widownia również wyrasta spod ziemi, niestety dla odmiany w obfitych ilościach. Zanim wezwano policję przekonałam pana sprzedawcę, żeby zadzwonił do firmy routex i wyjaśnił problem. Rozmowy, telefony, rozmowy, telefony, ja coraz bardziej zaczynałam wierzyć, że jednak tę kartę ukradłam. I nagle - stała się światłość! Sprawę wyjaśniono. Panowie w czarnych mundurach zapadli się pod ziemię, widownia odeszła z poczuciem zmarnowania pół godziny na spektakl, który nie zakończył się spektakularnym pościgiem między półkami z pluszakami i płynem do spryskiwaczy. A ja musiałam wykreślić tę stacje na długi czas z mojej prywatnej mapy tankowniczej...

18 komentarzy:

  1. o rany.... wyobrazam sobie. Mi sie robi okrutnie glupio juz kiedy przy placeniu karta czekanie na polaczenia z bankiem trwa dluzej niz te 2-3 sekundy. Od razu czuje sie jak przestepca, chociaz nie mam ku temu powodu. I ze wszyscy na mnie patrza. O_o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RÓWNOCZEŚNIE mój Ty wspólny neuronie ♥

      Usuń
    2. <am poczucie, że zrobiłam coś strasznie złego, gdy pani w rejestracji przeszukuje hektolitry szuflad w poszukiwaniu mojej kartoteki i nie może jej znaleźć. Zazwyczaj słyszę wtedy pełne wyrzutu: Ale ja nie mam pani karty! co przyspiesza mi puls... I już zaczynam przepraszać, że się ośmieliłam...

      Usuń
  2. Nie ma to jak gotówka. Albo małżeństwo z szejkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno nie wyklucza drugiego... To musi być cudownie - tankować na własnej stacji...

      Usuń
  3. Kalino... przyznam Ci się, że to mój największy koszmar był, bo teraz mi to zwisa, aż tak się nie przejmuję... otóż świadomość, że karta nie zadziała i takie tam mnie przyprawiała o palpitacje, zwłaszcza na stacji benzynowej ))i konieczność posiadania gotówy w portfelu. Mnie się zdarzyło zapomnieć numeru do karty czyli hasła ))ze stresu i dwa strzały w płot oraz zniecierpliwienie kolejki, a także świadomość zblokowania karty ... wyeliminowało z zakupów w tym sklepie na czas dłuższy )) także rozumiem Cię doskonale ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to przeżyłam... Cała taśma zakupów, a ja bez karty... :-)

      Usuń
  4. No, popatrz...a ja zatakowałam, odjechałam bez uiszczenia i nikt mnie nie gonił:-) gotowki nie noszę, co oczywiście czasem się mści okrutnie.Trzeba było sobie selfie trzepnąć z tymi panami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Selfie to ja z nimi miałam i bez robienia zdjęć... ;-)

      Usuń
  5. Kiedyś przyjaciel namówił mnie, abym poszła z nim kupić telewizor do mediamarktu, no i jak już wychodzilismy, to mnie zapikała torebka, i nagle przede mną pojawili się dwaj wielcy panowie, chwycili pod ramiona i ja tymi nóżkami przebierałam, mówiąc, ale ja nic nie zrobiłam, ale ja nic nie mam. Wszyscy się gapili, nie wiem, skąd tam nagle pojawiła się sąsiadka i nauczyciele moich dzieci. Panowie posadzili mnie na krześle, wysypali wszystko z torby, a w torbie miałam wszystko, notesy, młotek, miarkę, dokumenty, stare faktury, podpaski, sraski mnóstwo najróżniejszych ważnych rzeczy i co pikało? Dokumenty! Pan wpisał w formularz, że pikały dokumenty, a to była licencja na windowsa, na którą na szczęście miałam fakturę w torebce, nosiłam to prawie rok... więc spociłam się jak norka. Panowie zostawili mnie samą z tym burdelem na stole, przyszedł ten mój przyjaciel i przyglądał się, co ja tam noszę. Jak wychodziłam z tego przybytku, to był ostatni raz. Nigdy mnie już tam do tego sklepu nawet wołami nikt nie zaciągnął. Od tamtej pory w torebce mam jak w labolatorium. Błysk i minimum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak traumatycznego wydarzenia potrzeba, żeby mieć porządek w torebce? Chyba zrezygnuję... ;-)

      Usuń
    2. Wg mnie tam był porządek, ale panowie kręcili nosem na widok młotka, i inych rzeczy, a już na podpaski spoglądali ze wstrętem, ale przecież nie mogli wiedzieć, że byłam w trakcie remontu, tak samo faktury, i inne rzeczy, które dla mnie były ważne, teraz mam odpowiednie przegródki, kosmetyczki i inne takie, mam to wszystko poukładane starannie, w razie pikania, nie chcę się czuć winna tego całego bałaganu, który przecież miałam prawo mieć... musiałabyś widzieć miny tych panów, byłam niewinna, a czułam się cholernie winna... i nawet słowa przepraszamy. Torebka pikła, pikła, więc o co Ci kobieto chodzi, jesteś winna z założenia. Oczywiście po czasie kolega oświecił mnie, że to, co oni wyczyniali było bezprawne.

      Usuń
    3. W mojej torebce znaleźliby to samo co u Ciebie... Może zamiast młotka mam otwieracz do konserw, mnóstwo zużytych i nowych baterii i pełno pisaków. Reszta - to samo ;-)

      Usuń
    4. Otwieracz do konserw? Napada Cie czasem niespodziewana ochota zeby wszamac szprote w zalewie?

      Usuń
    5. zapomniałam o korkociągu, kiedy śpiewałam w chórze, był bardzo przydatny :)

      Usuń
    6. To był chór kościelny? Wino mszalne otwierałaś? ;-)

      Usuń
  6. Rozmarzyłem się... Płacić nie swoimi pieniędzmi za benzynę do nie swojego samochodu, którym wożę swoje własne ciało. Jakie to piękne. Co trzeba sprzedać w zamian za takie frukta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Odpowiadam na pytanie numer ostatni: wszystko.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":