- Zamówiłam w knajpie zieloną herbatę, a dostałam czarną. Gdy zwróciłam na to uwagę kelnerowi, to powiedział mi, że to jest zielona herbata, tylko smakuje jak czarna. Powiedziałam mu, że w takim razie poproszę o czarną herbatę, która smakuje jak zielona.- I co?
- Zapłaciłam 14 zł za dwie herbaty, a każda z nich miała problemy z tożsamością.
Dziwne. Ja mam zwykle ten problem, że proszę o herbatę, co przecież oznacza herbatę czarną i żadną inną, a chcą mnie raczyć jakimiś siuśkami z róży albo pomarańczy. Zielona herbata jest dla młodych kóz a czerwona smakuje ścierką do podłogi, czyli nie nadaje się dla nikogo :) Zostaje czarna. Forever!
OdpowiedzUsuńUstalmy jedno - najważniejsze, żeby była słodka
UsuńHerbata gender he he ;-). Dobre!
OdpowiedzUsuńw dzisiejszych czasach... ;-)
OdpowiedzUsuń