- Ktoś grzebał w mojej szufladzie z t-shirtami!
- I ktoś jadł na twoim talerzyku... Cholerna literatura dziecięca już mi się czkawką odbija... Jeszcze z bajek tylko smok walwelski ci został i złota kaczka...
- A propos złota...
- W kuchni jest pełno krwi!
- To nie krew. Kroiłam buraki na barszcz.
- A nie mogłaś tego posprzątać?
- Przytrzasnęłam sobie palec szufladą z ziemniakami i musiałam przestać...
- Czyli dla mnie żadna różnica: krew, czy szuflada... I tak ja muszę teraz ze ścierą romansować...
- Mam katar, kaszel, bolą mnie wszystkie stawy, kręci mi się w głowie, mam trudności z przełykaniem, czuję kłucie w żołądku, swędzi mnie nos i na dodatek nie chce mi się zrobić na jutro zestawienia.
- Dużo tego...
- No dobra, ostatecznie chodzi o to zestawienie...
- A tym razem czego zapomniałaś?
- Nie bądź złośliwa. Rozmawiałam z sąsiadem z parteru i przypomniało mi się, że zapomniałam telefonu. Powiedziałam mu o tym i zaczęłam wracać do domu i wtedy przypomniałam sobie, że włożyłam telefon do innej kieszeni w torebce. No ale wtedy nie mogłam mu przecież powiedzieć, że jednak nie zapomniałam tego cholernego telefonu, bo wyszłabym na idiotkę...
- Mamy w pracy studentkę na praktykach. Wyjątkowo wkurzająca. Dzisiaj zapytała mnie, czy mogłabym jej pomóc z jakąś dokumentacją, bo już tyle lat pracuję, że wiem wszystko.
- Bezczelna.
- I do tego z platfusem. Mam nadzieję...
- Kolega w pracy opowiadał, że jego żona kupiła sobie espadryle, ale bez słomy.
- To ty masz w pracy kolegów?
- Czy ty zawsze musisz zajmować się wątkiem pobocznym?!
- Zaczyna się rok szkolny. Znowu te korki, spóźniające się tramwaje, tłok w autobusach...
- Tak... Szkolnictwo w każdym aspekcie jest złe i niepotrzebne.
- Byłaś u ciotki Heli?
- A ona nie ma na imię Hania?
- Nie. A jak do niej mówiłaś?
- Ciociu Haniu... To chyba dlatego wyłączyła aparat słuchowy podczas obiadu...
- Szłam dzisiaj na skróty przez cmentarz i...
- Skracasz sobie drogę przez cmentarz? Zawsze uważałam, że chodzenie przez cmentarz jest objawem starości.
- I co teraz? Nadal tak uważasz?
- Nie, naprawdę. Naprawdę już tak nie uważam. No naprawdę, że nie...
- Kupiłam środek przeciwko pająkom. Opsikamy nim wszystkie okna, drzwi i otwory wentylacyjne i żaden pająk nam tu nie wejdzie.
- A jak to cudo działa?
- Nie wiem. Podejrzewam, że psychologicznie.