środa, 13 grudnia 2023

psy

 W ciągu trzech tygodni dwie znajome osoby zostały pogryzione przez psy.

Prawdę mówiąc żyłam w przeświadczeniu, że miejskie pieski są teraz chowane bez agresji i takie sytuacje już się nie zdarzają...

15 komentarzy:

  1. Medal ma zawsze dwie strony, a psy nie gryza ot tak sobie, a dopiero, kiedy czuja sie sprowokowane albo zagrozone. Albo poszczute.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety są psy, które rzucają się na inne psy albo na ludzi...

      Usuń
    2. O tak. Ja generalnie jestem człowiekiem, którego zwierzęta bardzo lubią (pewnie wyczuwają, że gram w ich drużynie), tymczasem dwa razy zdarzyło mi się w przeciągu kilkunastu lat na wyspie, że dwa głupie psy zaatakowały mnie zupełnie bez powodu. Jeden był niewiele większy od szczura, więc nie było problemu, no i bardziej ugryzł mojego buta niż kostkę, ale drugi był całkiem duży. Wyskoczył zza krzaków, niczym Filip z konopi, doskoczył do mnie od tyłu i dziabnął w nogę. Tak po prostu. Byłam wtedy na drodze publicznej (z dzieckiem w dodatku).
      Może miał zły dzień. Pies też człowiek, nie?

      Usuń
    3. Nie było tak źle, bo żaden przypadek nie wymagał hospitalizacji, a to najważniejsze. Nie dziwię się jednak ludziom, którzy nerwowo reagują na widok psów, szczególnie tych dużych, bo mają jakąś traumę z nimi związaną. Że nie wspomnę, ile było już tutaj przypadków, kiedy uciekł komuś pies i zagryzł kury, albo jagnięta z matkami... Tutejsi farmerzy mają na takie przypadku dubeltówki.

      Usuń
  2. Obserwuję psy okoliczne i niestety mam wrażenie, że opiekunowie małych i średnich psów bagarelizują ich agresję. Wokół mnie mieszka kilkunastu małych psich bandytów, którym wszystko wolno. Psa trzeba umieć mieć, a nie każdy potrafi. Btw kiedyś pies mnie ugryzł. W odwecie ja ugryzłam psa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój mąż został pogryziony, psy źle prowadzone są agresywne, świat się zmienia, wychowanie psów jak widać również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pies, który pogryzł moją znajomą, to amstaf. Nie chcę generalizować, ale jeśli ma się psa rasy uznawanej za niebezpieczną, trzeba mieć szczególną uwagę przy jego tresurze. I tu włącza mi się moja prywatna autokorekta: jak widać - nie trzeba mieć żadnej uwagi. Można nie umieć utrzymać psa na smyczy i wychodzić z nim bez kagańca...

      Usuń
    2. Moj mąż nawet nie zauważył psa, który go zaatakował od tyłu z nienacka. Właściciel palił papierosa i rozmawiał z kolegą, nie interesował się swoim wilczurem biegającym luzem. Więc jak czytam, że to ludzie prowokują psy, to trochę mnie telepie.

      Usuń
    3. Rozumiem Cię doskonale.

      Usuń
  4. ludzie z psami czasem nie mają mózgu. Nam sie zdarza że jedziemy autem już wewnątrz osiedla a pani stoi z pieskiem na rozciągniętej na maksa smyczy i sobie coś pyka na telefonie a pies jest po drugiej stronie jezdni i sie nie na przejechac. Ostatnio jechaliśmy ulicą i kobieta wysiadła z auta na chodniku i coś jeszcze sobie tam grzebała na tylnym siedzeniu trzymając w ręce smycz rozciganą a jej pies w tym czasie po jezdni gonił.

    Pogryzienia się zawsze zdarzają bo czasem jakieś psy sie nie lubią na osiedlu i się żrą

    PS. Mój TK czysty jak łza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, cudowna wiadomość, Polly! Przeszłaś przez to z sukcesem! Gratulacje!

      Usuń
  5. Bylam wczoraj na jarmarku swiatecznym i.... trudno bylo cos zobaczyc bo dwie panie z psem calkiem duzym tez wpadly na pomysl pokazac psu jarmark, aby mogl poczuc swieta... Eh. Szczekal jak opetany, wspinal sie na lady kramow, obwachiwal ludzi i obszczekiwal, najglosniej swietego Mikolaja. Nie wiem jak sie to skonczylo bo wybylam z terenu jak i inni amatorzy swiatecznego nastroju. Nie mam nic do psa ale do tych pan - TAK! Idiotki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie! Nie cierpię takich sytuacji! To dotyczy psów, niemowląt, czy kogokolwiek/czegokolwiek, co nie chce być w tłumie, a musi, bo ktoś zdecydował. Biedny pies. Biedni inni ludzie.

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":