sobota, 26 listopada 2022

choruję

Zadzwoniła, że ma złośliwy nowotwór. Jest w trakcie chemii. Nastawiła się do sprawy zadaniowo, odhacza kolejne punkty do zdrowienia. Znajduje sobie zajęcie. Napisała książkę dla dzieci, chce ją wydać. Tryska energią i optymizmem.

Chemię ma zawsze w piątek, do poniedziałku daje radę, potem leży. 

Kalina słuchała i uczyła się zorganizowania i determinacji. 

Coraz więcej znajomych choruje. Coraz bardziej chorują. 

5 komentarzy:

  1. Nie mam w sobie ducha walki, chyba bym od razu sie poddala, nie podejmowalabym zadnego leczenia, zeby szybciej skonczyly sie cierpienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. poruszyłaś trudny dla mnie temat...zazwyczaj matki walczą dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. o proszę jakaś bratnia dusza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Utożsamiam się z Twoim wpisem...

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":