Tatuś zabrał synka po wycieczce szkolnej, nie poinformował mnie o tym i szyderczym śmiechem skwitował mój telefon do niego z pytaniem, czy chłopiec jest pod jego opieką, bo mi dzieciak zniknął spod autokaru i zaczynam poszukiwania. Niech go szlak trafi i oby mu kot nasikał do najdroższych butów. A jak będzie miał wnuki pod opieką, to niech mu wyleją na klawiaturę litr miodu.
Kolejny tatuś umówił się z córką, że nie będzie na nią czekał pod szkołą o ustalonej godzinie powrotu, bo po co, tylko dziecko ma do niego zadzwonić dopiero jak przyjedzie do szkoły, Co oznacza, że Kalina z dziewczynką sterczy jak ten osioł pod płotem, czekając aż tatuś założy adidaski, czysty dresik, dopije kawę i przyjedzie uradowany.
I to nie jest o tatusiach, tylko o rodzicach. Którzy mają rozum, tylko nie wiadomo gdzie.
Szlag trafił, nie szlak (turystyczny, wycieczkowy np.). Warto sprawdzać w słowniku, szczególnie jak się ma dzieci w wielu szkolnym.
OdpowiedzUsuńHahaha!
UsuńTo JEST post o tatusiach, bo zadna matka tak by nie postapila.
OdpowiedzUsuńMamusie na przykład przed świętami przysyłają dziecko do świetlicy na cały dzień, bo przygotowują jedzenie na święta albo robią zakupy...
UsuńPantero, mamusie też tak postępowały, przynajmniej za mojej praktyki pedagogicznej. Jedna sobie "zapomniała", że to ten dzień, kiedy wycieczka córki się kończy, a ona myślała, że to czterodniowa. "No wie pani, teraz ja nie mogę przyjechać, ale za godzinkę będę"- nie tylko Kalina sterczała przy płocie w oczekiwaniu na mamusię zapominalską.
UsuńUwielbiam jeszcze niezadowolenie rodziców, gdy dziecko zgubi na wycieczce "coś" (sweterek, 5 złotych, kubek termiczny, banana, wieczko od plastikowego pudełeczka z kanapką, gumową figurkę wielkości 2 cm, naklejkę - wymieniłam sytuacje autentyczne). Pierwsza informacja jest taka, że to ktoś z klasy ukradł. I teraz proszę sobie wyobrazić taką rozmowę:
Usuń- Proszę pani, tamten Piotruś ukradł mojemu synkowi wieczko od pudełka z kanapką.
- Podejrzewam, że wieczko od pudełeczka zostało zostawione w miejscu, gdzie synek ostatni raz otwierał pudełko.
- Nie, proszę pani. Synek pamięta, że nigdzie wieczka nie zostawił.
Nie wiem, czy taka mama potrafi sobie wyobrazić, że mam pod opiekę 20 synków, każdy dostał na wycieczkę pudełeczko z kanapką, a przed odejściem z miejsca popasu prosiłam o sprawdzenie, czy wszystkie rzeczy zostały zabrane. A ponieważ normalnie to zawsze mama nosi pudełeczko, sama je otwiera i zamyka, wkłada synkowi pokrojoną kanapeczkę do buzi, to gdy synek musi zadbać o siebie, tragedia gotowa... :-)
Opowiadala mi kuzynka-przedszkolanka,że musza codziennie zostawać w przedszkolu dłużej z jednym dzieckiem,bo mamusia(niepracująca) musi nastawić sobie budzik,żeby odebrać syna po przedszkolu.Czasem zapomnima...
UsuńZapominać o tym, że ma się dziecko... Hm...
Usuńna tego pierwszego nasłałbym policję za kidnaping. odeszłaby mu ochota na "żarty". a w drugim przypadku - szkoła powinna wystawić rachunek za pracę po godzinach, bo takie działanie nosi znamiona premedytacji i nadużywania prawa. Doskonale wiedział że dziecka samego nikt nie zostawi i korzystał z wiedzy w sposób upokarzający nauczyciela i własne dziecko.
OdpowiedzUsuńNauczyciel nie dostaje specjalnych pieniędzy za wycieczki. Jeśli dnia wycieczkowego ma w planie 5 lekcji, a na wycieczce jest 10 godzin, to ma płacone za 5 lekcji.
UsuńTak samo, jak nie dostaje pieniędzy za przygotowanie programów do imprez szkolnych ( po lekcjach próby z dziećmi), dekorowania pomieszczeń, za opiekę na imprezach, wykraczającą poza czas lekcji, wycieczki, zieloną szkołę (10 dni non stop pracy) i inne zajęcia po lekcjach, które nie są objęte nadgodzinami płatnymi. To jest praca nauczyciela "ku chwale ojczyzny" i w ramach misji, powołania i etosu nauczycielskiego. I zaraz mnie tu szlag trafi, jak o tym myślę i jak myślę o tych wszystkich wpisach: " przecież macie tyle wolnego".
Usuńmaszyny oszukać się nie da, a człowiek jak był głupi, tak pozostał. paskudne. a najgorsze w tym wszystkim jest to że są tacy, co z premedytacją wykorzystują słabość systemu.
Usuńmieszkałem w najpodlejszej dzielnicy gdzie "słabsza kość pęka", a na murach graffiti olejnicą głosiło hasło: "Bóg wybacza - trójkąt NIGDY" - kodeks honorowy nie pozwoliły tambylcowi na podobną perfidię. tam się nie zapomina TAKICH RZECZY!
Kiedys pilnowalam dzieciaczka, ktorego rodzice wygodnie zapomnieli sobie wrocic o czasie wiedzac, ze abslolutnie nie moge zostac dluzej . Ich impreza byla taka fajna , ze postanowili ja przedluzyc.Poinformowalam ich ,ze dziecko jest pod moja opieka ale nie w ich domu i pojechalam zalatwiac swoje sprawy.Po kilku godzinach poproslili o odwiezienie dziecka bo oboja sa po glebszym I nie moga prowadzic zaproponowalam aby wzieli taxi .Od tamtej pory wracali przed czasem
OdpowiedzUsuńŻeby zaadoptować świnkę morską, trzeba przejść selekcję i szkolenie. Żeby zostać rodzicem, nie trzeba żadnych umiejętności...
Usuńrodzice fuuuuj !!! wycieczki jeszcze większy fuuuj. a poza tym, to standard. I albo chamy i prostaki albo chuje i bezczele.
OdpowiedzUsuńMamy fajną grupę wychowawców i jeździmy we dwie klasy na wycieczki, więc jest ok. Ale rodzice czasem nadają się do poprawki...
Usuń