Codziennie jeżdżę do sąsiadki mojej mamy karmić kota, pracuję w ogrodzie, gotuję obiady, czytam, podziwiam rośliny na własnym balkonie, wygłupiam się w szkole z dzieciakami, bez ocen i bez stresów.
Może właśnie na tym polega szczęście: żeby je widzieć, gdy jest.
to jest magiczne tu i teraz. Żyj dziś, zyj chwilą, dniem...
OdpowiedzUsuńTo jest dość głupie, ale prawdziwe... Gdy targają mną wewnętrzne burze, staram się wrócić do siebie i to pomaga.
UsuńAno tak.
OdpowiedzUsuńA my ciągle jesteśmy gdzie indziej...
Usuńbyleś nie pomyliła co-z-kim i nie ugotowała kota, wygłupiała się z obiadkiem, albo karmiła sąsiadkę matki. a i szkolne dzieciaki na prywatnym balkonie ciężko podziwiać bez stresu.
OdpowiedzUsuńWyobraziłam sobie moich uczniów na balkonie... Podejrzewam, że to trwałoby krótko... ;-)
Usuń