czwartek, 24 maja 2018

zwiniętą

Środek nocy. Godzina 2.30. Wracamy z córką do domu. Ulice miasta raczej puste. Nawet w naszej dzielnicy na drogach tylko kilka samochodów.
Nagle na zwykle ruchliwej ulicy, na samym środku mojego pasa widzimy zwiniętą kolczastą kulkę. Biorę ją między koła i z przerażeniem patrzę we wsteczne lusterko. Samochód jadący za nami też cudem omija biednego jeża.
Zapada natychmiastowa decyzja: na najbliższym skrzyżowaniu zawracamy, a sweter, karton i książka będą stanowiły wyposażenie techniczne akcji pod roboczym tytułem: Mamo, zgarniamy tego jeża z ulicy, bo go przejadą!
Hamujemy, zawracamy, jedziemy w stronę dzikiego zwierza. Planujemy zawrócić ponownie tuż za jeżem, stanąć na ulicy na awaryjnych, dokonać abordażu, książką wepchnąć gościa na sweter, wsadzić do kartonu i przenieść na drugą stronę ulicy. To znaczy na którąś stronę, bo naturalnie nie mamy żadnej pewności, w którą stronę on akurat zamierzał... Dojeżdżamy do miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą odcinało się na asfalcie jeżowe ciałko.
Jeża nie ma.
W czasie naszego zawracania jeż najnormalniej w świecie zebrał się w sobie, wziął nogi za pas, odpalił wrotki, naoliwił koła i w te pędy uciekł z ulicy. Chciałam napisać, że spieprzył, ale uwielbiam jeże i tylko i wyłącznie z szacunku dla nich napisałam grzecznie.
Podejrzewam, że usłyszał naszą rozmowę, dotyczącą transportu na pobocze, wkurzył się, bo mama mu pierwszy raz w życiu pozwoliła wyjść samemu w nocy po żarcie do delikatesów i nie miał najmniejszego zamiaru być potem pośmiewiskiem całej rodziny. To byłby wstyd, gdyby go obcy musieli ściągać z ulicy w kartonie. I to owiniętego swetrem!

15 komentarzy:

  1. a mnie wstyd, że tego nie zrobiłam, ze nie wrociłam ale obawiam się, że zachował sie podobnie, poza tym ja miałam szarżującego jeża, ni stad ni zowąd nagle wyskoczył...nienawidze tego

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle jeży ginie pod kołami samochodów. Jestem pełna podziwu i uznania, że wróciłyście po niego. :) Ja jak wieczorem chodzę na spacer z psem to często widzę jeże przechodzące przez ulicę i tak się zastanawiam po jaka cholerę łażą tam i z powrotem zamiast siedzieć po jednej stronie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mają część rodziny po jednej stronie drogi, a część po drugiej, to jak mają chodzić na imieniny do krewnych? Przecież one tu mieszkały zanim jacyś wariaci drogi zbudowali ;-)

      Usuń
  3. Jeżyki są wspaniałe. Też bym ratowała! Chwała Wam, dobre kobiety (pomitego tego, że Jeżyk zrobił Was w balonika)/ W zasadzie tak właśnie uratowałam swojego Kevinka z ulicy. W ostatniej chwili ominęłam, zatrzymałam się i biegiem po niego. I mam teraz kota jak ta lala! A na pewno byłaby z niego tylko krwawa skórka na szosie, bo mały, szary i ranny. Ciężko go było zauważyć, nie mowa o wymijaniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno jeże wyjadają kocią karmę z misek. Także przy okazji karmienia Kevina możesz... ;-)

      Usuń
  4. Nigdy nie wiesz, co w zwierzu drzemie. A już w jeżu... o, pani!

    OdpowiedzUsuń
  5. No proszę, jeż wyskoczył na jednego i udało mu się. Są jeszcze nocne delikatesy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W miejscu, w którym przechodził, budują właśnie nowy sklep. Chciał sprawdzić, czy już otwarty…

      Usuń
  6. czy Ty widziałaś kiedyś jak się porusza jeż ??? bo ja do czasu aż na oczy własne nie zobaczyłam to wierzyłam w te bajki o powolności jak u żółwia. Jeż tak spindala, że oczami nie zdążysz mrugnąć.

    Ale chwała Ci za to, że chciałaś mu pomóc <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam! Jeż jest reinkarnacją geparda, tylko plamki mu już wykiełkowały w kolce ;-)

      Usuń
    2. o właśnie ! świetne porównanie :D

      Usuń
    3. Widziałaś jeże hodowane w domach? No sama słodycz! 😊

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":