Nagle na zwykle ruchliwej ulicy, na samym środku mojego pasa widzimy zwiniętą kolczastą kulkę. Biorę ją między koła i z przerażeniem patrzę we wsteczne lusterko. Samochód jadący za nami też cudem omija biednego jeża.
Zapada natychmiastowa decyzja: na najbliższym skrzyżowaniu zawracamy, a sweter, karton i książka będą stanowiły wyposażenie techniczne akcji pod roboczym tytułem: Mamo, zgarniamy tego jeża z ulicy, bo go przejadą!Hamujemy, zawracamy, jedziemy w stronę dzikiego zwierza. Planujemy zawrócić ponownie tuż za jeżem, stanąć na ulicy na awaryjnych, dokonać abordażu, książką wepchnąć gościa na sweter, wsadzić do kartonu i przenieść na drugą stronę ulicy. To znaczy na którąś stronę, bo naturalnie nie mamy żadnej pewności, w którą stronę on akurat zamierzał... Dojeżdżamy do miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą odcinało się na asfalcie jeżowe ciałko.
Jeża nie ma.
W czasie naszego zawracania jeż najnormalniej w świecie zebrał się w sobie, wziął nogi za pas, odpalił wrotki, naoliwił koła i w te pędy uciekł z ulicy. Chciałam napisać, że spieprzył, ale uwielbiam jeże i tylko i wyłącznie z szacunku dla nich napisałam grzecznie.
Podejrzewam, że usłyszał naszą rozmowę, dotyczącą transportu na pobocze, wkurzył się, bo mama mu pierwszy raz w życiu pozwoliła wyjść samemu w nocy po żarcie do delikatesów i nie miał najmniejszego zamiaru być potem pośmiewiskiem całej rodziny. To byłby wstyd, gdyby go obcy musieli ściągać z ulicy w kartonie. I to owiniętego swetrem!
a mnie wstyd, że tego nie zrobiłam, ze nie wrociłam ale obawiam się, że zachował sie podobnie, poza tym ja miałam szarżującego jeża, ni stad ni zowąd nagle wyskoczył...nienawidze tego
OdpowiedzUsuńWariat. ;-)
UsuńTyle jeży ginie pod kołami samochodów. Jestem pełna podziwu i uznania, że wróciłyście po niego. :) Ja jak wieczorem chodzę na spacer z psem to często widzę jeże przechodzące przez ulicę i tak się zastanawiam po jaka cholerę łażą tam i z powrotem zamiast siedzieć po jednej stronie. ;)
OdpowiedzUsuńJeśli mają część rodziny po jednej stronie drogi, a część po drugiej, to jak mają chodzić na imieniny do krewnych? Przecież one tu mieszkały zanim jacyś wariaci drogi zbudowali ;-)
UsuńJeżyki są wspaniałe. Też bym ratowała! Chwała Wam, dobre kobiety (pomitego tego, że Jeżyk zrobił Was w balonika)/ W zasadzie tak właśnie uratowałam swojego Kevinka z ulicy. W ostatniej chwili ominęłam, zatrzymałam się i biegiem po niego. I mam teraz kota jak ta lala! A na pewno byłaby z niego tylko krwawa skórka na szosie, bo mały, szary i ranny. Ciężko go było zauważyć, nie mowa o wymijaniu...
OdpowiedzUsuńPodobno jeże wyjadają kocią karmę z misek. Także przy okazji karmienia Kevina możesz... ;-)
UsuńNigdy nie wiesz, co w zwierzu drzemie. A już w jeżu... o, pani!
OdpowiedzUsuńO, taki jeż to nie byle kto!
UsuńNo proszę, jeż wyskoczył na jednego i udało mu się. Są jeszcze nocne delikatesy?
OdpowiedzUsuńW miejscu, w którym przechodził, budują właśnie nowy sklep. Chciał sprawdzić, czy już otwarty…
UsuńTo wiele wyjaśnia :)
Usuńczy Ty widziałaś kiedyś jak się porusza jeż ??? bo ja do czasu aż na oczy własne nie zobaczyłam to wierzyłam w te bajki o powolności jak u żółwia. Jeż tak spindala, że oczami nie zdążysz mrugnąć.
OdpowiedzUsuńAle chwała Ci za to, że chciałaś mu pomóc <3
Widziałam! Jeż jest reinkarnacją geparda, tylko plamki mu już wykiełkowały w kolce ;-)
Usuńo właśnie ! świetne porównanie :D
UsuńWidziałaś jeże hodowane w domach? No sama słodycz! 😊
Usuń