sobota, 21 maja 2016

ratujące

- Znajoma opowiedziała mi taką historię:

Pani zakłada konto w banku. Rozmawia z kierownikiem, przystojnym, eleganckim panem. Ustalili już podstawowe parametry konta, przechodzą do spraw natury technicznej.
- Czy ma pani ochotę na kartę ze zbliżeniem? - pyta pan głębokim barytonem.
Pani jest zaskoczona, ale w końcu żyje się raz. Zdaje sobie sprawę, że siedzą sami w gabinecie, szyby matowe, drzwi zamknięte. Rozsądek dyktuje jej zadanie jednego, kluczowego pytania:
- A co pan ma konkretnie na myśli?
To było pytanie ratujące życie. Padła po nim jakże zaskakująca odpowiedź...

10 komentarzy:

  1. hehe, oplułam się kawą. Idę się zbliżyć z wodą :) kisses

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowna ułomność języka polskiego! Kocham to!

      Usuń
  2. no tak zadane pytanie może być bardzo mylące też bym wolała dopytać o co chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Okulary do dali, karta do bliży a myjnia bezdotykowa. Ech, ten XXI wiek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne! Postaram się zapamiętać.
      Chociaż to może być trudne, bo ja noszę też okulary do bliży.
      Żeby mi tylko z tego nie wyszło: okulary dotykowe, kartę oddalić a do myjni na zbliżenia...

      Usuń
  4. Jak przystojny, to co tu dopytywać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki pan może mieć naprawdę ciężką pracę... ;-)

      Usuń
  5. To ja się dopytam: jaka była odpowiedź pana? :-)

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":