- Pani w banku przekonała mamę do wpłaty pewnej sumy na lokato-cośtam. Sens tej lokaty polega na tym, że oprocentowanie jest zmienne. Opłata za możliwość przystąpienia do programu wynosi 2% wpłacanej kwoty. Za wypłacenie jakiejkolwiek kwoty w ciągu roku mama zapłaci 1% kary. W tej chwili kwota, którą mama ma na tej lokacie ma, jest o kilkaset złotych niższa niż ta, którą wpłacała, bo oprocentowanie jest niekorzystne i odjęto wszystkie opłaty.
- Biznes życia.
- Biznes życia to zrobiła pani z banku, wciskając mamie taki bubel.
- Myślisz, że ta pani dostaje jakiś procent od urobku?
- Mam nadzieję. Bo jeśli zrobiła to z przekonania, to musi być kompletną idiotką.
Ta lokata to nie bubel. To dobrze przemyślana pułapka, bazująca na odwiecznych instynktach ludzkich. W tym wypadku nie chodzi mi o seks, o chuć, tylko o coś innego na ch :)
OdpowiedzUsuńW przypadku osób w wieku mojej mamy problem jest inny: ona wierzy, e gdy spyta urzędnika, otrzyma odpowiedź... ;-)
UsuńAhaaa... Wiara piękna. Tylko, że to nawet nie był urzędnik. Teraz obowiązuje zasada, że jeśli ktoś obiecuje coś miłego, to prawie na pewno kłamie. Z wyjątkiem urzędników, woczywiście :)
UsuńSkandal. Że też oni nie wstydzą się starsze osoby na to nabierać.
UsuńBank zabrał mamie kilkaset złotych i wiarę w człowieka...
UsuńJeśli urzędnik coś powie, to już powie. (prawie cytat) ;-)
OdpowiedzUsuń