niedziela, 12 lipca 2015

sama

- Jak tam na końskim obozie.
- Świetnie. Postępy ogromne.
- Już sama galopujesz?!
- Oszalałaś?! Sama to ja na razie mogę bez panicznego lęku podejść do konia!

10 komentarzy:

  1. Podejść... OK. Ale po co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, od czegos trzeba zaczac. A wsiasc na konia bez podchodzenia do niego - ciezko!

      Usuń
    2. Diable, ja rozumiem, że aby wsiąść, trzeba podejść (chociaż Zorro nie zawsze podchodził, czasem skakał na konia z balkonu). Ja tylko nie wiem, po co wsiadać? Przecież koń jest wielki i głupi. W dodatku trzęsie. Nie lepiej to samochodem, albo rowerem, albo hulajnogą, albo komarkiem...?

      Usuń
    3. Ove ciągle o tym, że koń głupi. Ale czysty. W czasie urlopu nasłuchałam się opowieści o tym, jak to koń nie wypije czy nie zje z wiadra, które zostało mu podebrane do innego celu niż tylko jego karmienie.
      To tak na marginesie ;-)

      Usuń
    4. Wsiąść na konia to pikuś. Zsiąść wtedy, gdy się samemu zaplanowało - to dopiero umiejętność ;-)

      Usuń
    5. Koń czysty, owszem, ale... Nie chcę się znowu powtarzać :)
      Kiedyś konie podeszły do mojego samochodu i lizały karoserię. Jak to się ma do tego zamiłowania do czystości? Bałem się odpędzić bydlęta i bałem się o lakier. Co za stres...

      Usuń
    6. Jak masz słodki samochodzik ze słodką karoserią, to co się dziwić...? ;-)

      Usuń
    7. A może było odwrotnie i po zimie ? ;-P

      Usuń
  2. Na przełamanie lodów polecam cukier w kostkach, o ile rzeczony koń nie jest li tylko aplikacją zbliżeniową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cukier w kostkach dla konia nie przejdzie... Za bardzo lubię słodką herbatę... ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":