- Kupiłam puszkę małży na próbę.- Na jaką próbę?
- Na próbę chóru.
- Jakiego chóru?
- Żadnego. Na próbę, czyli żebyśmy mogły spróbować.
- A... To ja dziekuję, ale rezygnuję. Jak kiedyś zjadłam małże, to cała napuchłam.
- Naprawdę? Zjedz, proszę. Sfilmujemy Cię, umieścimy w sieci i będziemy miały milion lajków...
- Uprzejmie dziękuję.
- A gdybym nie kupiła na próbę, to byś zjadła?
- Jaką próbę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Miejsce na "myśli nieuczesane":