Wcześnie robi się ciemno. Za wcześnie. Rozumiem sens zmiany czasu, choć tego nie popieram, ale nie rozumiem, dlaczego zmiana czasu musi od razu powiększać ciemności za moim oknem.
czwartek, 7 listopada 2019
sobota, 2 listopada 2019
święto
Wszystkich świętych. W tym roku uznałam, że to nie moje święto. Na grób taty i brata kupiłam dwa malutkie, tradycyjne, dymiące znicze. Nie chcę dywanów kwiatowych.
W noc przed pierwszym listopada runął w moim salonie karnisz. Wielki, długi, ciężki. Pod nim mnóstwo kwiatów, ale ani jeden listeczek się nie ułamał. Cud. Gdy wstawałam, żeby przyjrzeć się szkodom, zauważyłam, że w sypialni spadły na podłogę moje okulary. Pękły. Drugi cud.
O karnisz podejrzewam brata. O okulary - tatę.
Chociaż grono rodzinne uznało, że to dziadek huśtał się na karniszu.
Może i tak.
I następnym razem proszę śp. tatę, żeby się stosowniej zachował, jak już przyjdzie.
W noc przed pierwszym listopada runął w moim salonie karnisz. Wielki, długi, ciężki. Pod nim mnóstwo kwiatów, ale ani jeden listeczek się nie ułamał. Cud. Gdy wstawałam, żeby przyjrzeć się szkodom, zauważyłam, że w sypialni spadły na podłogę moje okulary. Pękły. Drugi cud.
O karnisz podejrzewam brata. O okulary - tatę.
Chociaż grono rodzinne uznało, że to dziadek huśtał się na karniszu.
Może i tak.
I następnym razem proszę śp. tatę, żeby się stosowniej zachował, jak już przyjdzie.
wtorek, 29 października 2019
innej
- Zróbmy sobie szafa party - powiedziała siedząca obok Kaliny.
- Szafa party, szafa party - podchwyciły inne.
Organizują szafa party już od lat i bardzo to lubią. Przynoszą swoje w-bardzo-dobrym-stanie ciuchy i sprzedają za 10-15 zł. Pozbywają się sukienek "na jeden raz", spodni "3 kg temu", płaszczy "chyba jednak nie ten fason" i bluzek "już wszyscy mnie w niej widzieli".
Kalina siedziała cicho i uczyła się emocji, które towarzyszą myśli o swobodnych, lekkich, przyjemnych zakupach w gronie przyjaciół.
- Kalina, przyjdź też!
Dobre samopoczucie Kaliny stanęło jak wryte.
- Nie mam ciuchów - zaśmiała się Kalina, przerzucając w głowie krótki spis swojej garderoby.
- To nic, Kalina. Tym się nie martw. Nie musisz przynosić ciuchów - machnęła ręką jedna, a inne pokiwały głowami "tak, tak, tak". Kaliny kamień na sercu delikatnie drgnął, szykując się do upadku. - Nie musisz przynosić ciuchów. My przyniesiemy. Ty możesz przynieść swoje wszystkie torebki.
Kamień pozostał na swoim miejscu. Na sercu.
Kalina uwielbia różnorodność. Rozmowy z ludźmi z innej niż Kalina szuflady. Słuchanie opinii z drugiej strony. Ale czasami, przez króciutki moment, robi jej się przykro, gdy czuje, jak bardzo inna jest niż inni. I jak bardzo czasami nie pasuje.
- Szafa party, szafa party - podchwyciły inne.
Organizują szafa party już od lat i bardzo to lubią. Przynoszą swoje w-bardzo-dobrym-stanie ciuchy i sprzedają za 10-15 zł. Pozbywają się sukienek "na jeden raz", spodni "3 kg temu", płaszczy "chyba jednak nie ten fason" i bluzek "już wszyscy mnie w niej widzieli".
Kalina siedziała cicho i uczyła się emocji, które towarzyszą myśli o swobodnych, lekkich, przyjemnych zakupach w gronie przyjaciół.
- Kalina, przyjdź też!
Dobre samopoczucie Kaliny stanęło jak wryte.
- Nie mam ciuchów - zaśmiała się Kalina, przerzucając w głowie krótki spis swojej garderoby.
- To nic, Kalina. Tym się nie martw. Nie musisz przynosić ciuchów - machnęła ręką jedna, a inne pokiwały głowami "tak, tak, tak". Kaliny kamień na sercu delikatnie drgnął, szykując się do upadku. - Nie musisz przynosić ciuchów. My przyniesiemy. Ty możesz przynieść swoje wszystkie torebki.
Kamień pozostał na swoim miejscu. Na sercu.
Kalina uwielbia różnorodność. Rozmowy z ludźmi z innej niż Kalina szuflady. Słuchanie opinii z drugiej strony. Ale czasami, przez króciutki moment, robi jej się przykro, gdy czuje, jak bardzo inna jest niż inni. I jak bardzo czasami nie pasuje.
niedziela, 27 października 2019
czwartek, 24 października 2019
poczekać
Wyznaję głęboką wiarę w naturalne możliwości samoleczenia organizmu. Zwłaszcza mojego. O ile znajomym często radzę pójście do lekarza, to sama takich rad sobie nie udzielam. Wolę poczekać.
I tylko zupełnie nie rozumiem, dlaczego mój ząb nie chce się sam zakleić...
I tylko zupełnie nie rozumiem, dlaczego mój ząb nie chce się sam zakleić...
wtorek, 22 października 2019
sztuka
"Nie sztuka być osiemnastolatkiem, gdy ma się osiemnaście lat!"
To moje motto na nadchodzący tydzień.
To moje motto na nadchodzący tydzień.
sobota, 19 października 2019
zamoderować
Bezradosny komentator, który usiłował zepsuć radość Wam i mnie, spowodował, że włączyłam moderowanie.
I nie lubię tego. Uwielbiam zaglądać na bloga i widzieć nowe wpisy, a tak zawsze widzę nic. Muszę zamoderować, żeby się pojawiły.
Zatem pytam doświadczone blogowe przyjazne dusze, będące wcześniej niż ja żywicielami nieszczęsnego komentatora: czy on pojawi się natychmiast, gdy wyłączę moderowanie, czy wraz z moderowaniem odszedł na wieki?
I nie lubię tego. Uwielbiam zaglądać na bloga i widzieć nowe wpisy, a tak zawsze widzę nic. Muszę zamoderować, żeby się pojawiły.
Zatem pytam doświadczone blogowe przyjazne dusze, będące wcześniej niż ja żywicielami nieszczęsnego komentatora: czy on pojawi się natychmiast, gdy wyłączę moderowanie, czy wraz z moderowaniem odszedł na wieki?
wtorek, 15 października 2019
urny
Na wycieczce szkolnej chłopiec z trudnościami w mówieniu dyskutował z kolegą o wynikach wyborów.
Jakiekolwiek nasze wybory są, przyniosły coś dobrego: wydobyły z pewnego ucznia głos. Nawet jeśli nie był to głos wrzucony do urny.
Jakiekolwiek nasze wybory są, przyniosły coś dobrego: wydobyły z pewnego ucznia głos. Nawet jeśli nie był to głos wrzucony do urny.
pogodę
Uwielbiam taką pogodę.
Jak latem, tylko łagodniej.
Jak chłodnym letnim dniem, gdy trzeba już założyć sweter, ale można mieć bose stopy w klapkach.
Latają owady, pojawiły się pączki stokrotek, trawa jest intensywnie zielona i tylko liście na drzewach jakby nie z tej epoki...
Jak latem, tylko łagodniej.
Jak chłodnym letnim dniem, gdy trzeba już założyć sweter, ale można mieć bose stopy w klapkach.
Latają owady, pojawiły się pączki stokrotek, trawa jest intensywnie zielona i tylko liście na drzewach jakby nie z tej epoki...
niedziela, 13 października 2019
książki
- Możesz być dumna. Poznałaś się na Tokarczuk przed Noblem.
- Myślisz, że teraz będzie wstyd mówić, że "Bieguni" to książka mojego życia?
- Sami "Bieguni" - chyba nie. Ale mówienie, że "Bieguni" i "Czarodziejska Góra" to książki twojego życia uważam za przesadę. Nie można żyć tylko z powodu Nobla.
- Myślisz, że teraz będzie wstyd mówić, że "Bieguni" to książka mojego życia?
- Sami "Bieguni" - chyba nie. Ale mówienie, że "Bieguni" i "Czarodziejska Góra" to książki twojego życia uważam za przesadę. Nie można żyć tylko z powodu Nobla.
sobota, 12 października 2019
mikroskop
Kalina ma w klasie mikroskop, podłączony do komputera. Może pokazywać uczniom różne przedmioty w powiększeniu 60x.
Brud spod paznokcia robi na wszystkich największe wrażenie. I włosy, które w takim powiększeniu wyglądają jak rurociąg północny.
Brud spod paznokcia robi na wszystkich największe wrażenie. I włosy, które w takim powiększeniu wyglądają jak rurociąg północny.
czwartek, 10 października 2019
zgubiłyśmy
Jedna z córek Kaliny wraca jutro z innego świata.
- Jak ci tam? - pyta na messengerze Kalina
- Zgubiłyśmy się jadąc do szkoły. Kierowca zatrzymał autobus na poboczu, wypytał nas dokładnie dokąd jedziemy i wytłumaczył, gdzie mamy wysiąść. A potem na odpowiednim przystanku krzyknął do nas, że to tu.
W imieniu wszystkich matek na świecie Kalina pragnie podziękować panu kierowcy z innego świata i jednocześnie apeluje do kierowców z tego świata, żeby byli ludźmi.
- Jak ci tam? - pyta na messengerze Kalina
- Zgubiłyśmy się jadąc do szkoły. Kierowca zatrzymał autobus na poboczu, wypytał nas dokładnie dokąd jedziemy i wytłumaczył, gdzie mamy wysiąść. A potem na odpowiednim przystanku krzyknął do nas, że to tu.
W imieniu wszystkich matek na świecie Kalina pragnie podziękować panu kierowcy z innego świata i jednocześnie apeluje do kierowców z tego świata, żeby byli ludźmi.
środa, 9 października 2019
obserwuję
Obserwuję na facebooku stronę informującą o ważnych sprawach w moim mieście. Piszą tam, gdy gdzieś się zatka skrzyżowanie, pęknie rura, straż pożarna zamknie przejazd - wszystko to, co warto wiedzieć, żeby poruszać się po ulicach.
Zadziwia mnie, co ludzie wypisują pod takimi informacjami. Całe rzeki złośliwości, nienawiści i ubliżania. A wydawałoby się, że neutralne wpisy o tym, że wykoleił się tramwaj, nie mają szans spowodować wybuchu pandemii hejtu.
Na moim blogu też pojawił się jakiś komentator. Ze swoim zdaniem i radami skierowanymi do mnie. Anonimowy, bo przecież na tym to polega. Używający jakże odważnych słów w rodzaju "kupa" czy "kibel".
Zjawisko jak wiele innych - do obejrzenia i zapomnienia. Wzbudzający raczej politowanie niż złość.
Za Waszą radą włączyłam moderowanie komentarzy. Dziękuję.
Obcego komentatora zachęcam do zajęcia się innymi sprawami. Jak słusznie zauważył, u mnie na blogu jest tak strasznie nudno, nic się nie dzieje... Nuda, panie, nuda...
I obawiam się, że nic się w tej kwestii nie zmieni.
Rokowania beznadziejne.
Zadziwia mnie, co ludzie wypisują pod takimi informacjami. Całe rzeki złośliwości, nienawiści i ubliżania. A wydawałoby się, że neutralne wpisy o tym, że wykoleił się tramwaj, nie mają szans spowodować wybuchu pandemii hejtu.
Na moim blogu też pojawił się jakiś komentator. Ze swoim zdaniem i radami skierowanymi do mnie. Anonimowy, bo przecież na tym to polega. Używający jakże odważnych słów w rodzaju "kupa" czy "kibel".
Zjawisko jak wiele innych - do obejrzenia i zapomnienia. Wzbudzający raczej politowanie niż złość.
Za Waszą radą włączyłam moderowanie komentarzy. Dziękuję.
Obcego komentatora zachęcam do zajęcia się innymi sprawami. Jak słusznie zauważył, u mnie na blogu jest tak strasznie nudno, nic się nie dzieje... Nuda, panie, nuda...
I obawiam się, że nic się w tej kwestii nie zmieni.
Rokowania beznadziejne.
żałuje
Wszyscy wiedzą, że nie należy robić zakupów, gdy jest się głodnym.
Kalina też wie.
Teoretycznie Kalina wie.
W praktyce głodna jak stado dzikich hien Kalina poszła kupić "coś" do zjedzenia i nabyła pierogi, śliwki, jabłka, sałatę, wuzetkę i mleko.
Większość z tego zżarła natychmiast po przyjściu do domu.
Teraz żałuje, że teoria nie szła w parze z praktyką...
Kalina też wie.
Teoretycznie Kalina wie.
W praktyce głodna jak stado dzikich hien Kalina poszła kupić "coś" do zjedzenia i nabyła pierogi, śliwki, jabłka, sałatę, wuzetkę i mleko.
Większość z tego zżarła natychmiast po przyjściu do domu.
Teraz żałuje, że teoria nie szła w parze z praktyką...
wtorek, 8 października 2019
pogoda
- Pogoda się poprawiła - powiedziała Kalina, wychodząc z pracy.
Kalina przeszła przez korytarz, otworzyła drzwi i wtedy zauważyła niemal równikową ulewę.
Strach pomyśleć, jak wyglądałaby pogoda, gdyby się pogorszyła...
Kalina przeszła przez korytarz, otworzyła drzwi i wtedy zauważyła niemal równikową ulewę.
Strach pomyśleć, jak wyglądałaby pogoda, gdyby się pogorszyła...
poniedziałek, 7 października 2019
ochłodziło
Przymrozek
Wniosłam doniczki do domu a w nocy się ochłodziło.
Chociaż raz zdążyłam.
Amen.
Wniosłam doniczki do domu a w nocy się ochłodziło.
Chociaż raz zdążyłam.
Amen.
niedziela, 6 października 2019
przeprowadzanie
Przeprowadzanie doświadczeń naukowych przez uczniów bywa w szkole integracyjnej trudne. Jedna połowa uczniów jest niepełnosprawna fizycznie i ma problemy z utrzymaniem w dłoniach probówki. Druga połowa jest niesprawna intelektualnie i cieszy ją oglądanie pustej zlewki. Trzecia połowa ma ADHD i ma ogromną ochotę sprawdzić czy probówka pęknie odbijając się od sufitu, czy dopiero przy upadku na podłogę. Czwarta połowa ma stany lękowe i akurat boi się wąskich naczyń, a piąta ma problemy z pamięcią operacyjną i już na samym początku doświadczenia nie będzie pamiętała, czy to co jest w naczyniu należy wypić, czy właśnie wypijać nie wolno. Szósta połowa ma problemy z czytaniem, więc nie zrozumie polecenia, siódma połowa (ta z mutyzmem) nie powie, że zraniła się w palec, a ósma połowa (ta z autyzmem) będzie w milczeniu patrzeć jak wszystkie inne połowy źle wykonują polecenia. Ale nic nie powie, bo nikt jej o to nie prosił.
A wychodząc z klasy wszystkie połowy podejdą do Kaliny, ustawią się w kolejce i kolejno powiedzą, że biologia to ich ulubiony przedmiot i czy moglibyśmy na wszystkich lekcjach przeprowadzać te ekshumacje. To znaczy eksfoliacje. Nie, nie, raczej ekstradycje. No, to coś, co dziś. Wszystkie połowy z wyjątkiem tej z mutyzmem. Ta tylko podejdzie i spojrzy, bo dziś jest dzień na spoglądanie. Mówienie przyjdzie później. Czeka na swoją kolej.
A wychodząc z klasy wszystkie połowy podejdą do Kaliny, ustawią się w kolejce i kolejno powiedzą, że biologia to ich ulubiony przedmiot i czy moglibyśmy na wszystkich lekcjach przeprowadzać te ekshumacje. To znaczy eksfoliacje. Nie, nie, raczej ekstradycje. No, to coś, co dziś. Wszystkie połowy z wyjątkiem tej z mutyzmem. Ta tylko podejdzie i spojrzy, bo dziś jest dzień na spoglądanie. Mówienie przyjdzie później. Czeka na swoją kolej.
piątek, 4 października 2019
końcu
Kalina wie, że jutro (w sobotę) ma spotkanie na drugim końcu Polski. Na trzecim nawet.
I Kalina wie, że ma spotkanie wieczorem, co wiąże się z koniecznością spania w hotelu.
I Kalina wie również, że wróci do domu w niedzielę.
I cała ta wiedza absolutnie nie przeszkodziła Kalinie w niepomyśleniu, że należy się na ten wyjazd spakować.
Kalina szykuje się dziś do spania, powolutku wyłącza wszystkie procesory, oddycha miarowo i myśli w spokoju o tym i owym i nagle wielki pstryk! Się Kalina nie spakowała.
Na swoje usprawiedliwienie Kalina może tylko podać, że wczoraj brała bierny udział w pakowaniu starszej córki, która również jutro wyjeżdża na trzeci koniec świata i prawdopodobnie to sprawiło, że w mózgu Kaliny doszło do automatycznego odhaczenia konieczności kolejnego pakowania w tym tygodniu.
I Kalina wie, że ma spotkanie wieczorem, co wiąże się z koniecznością spania w hotelu.
I Kalina wie również, że wróci do domu w niedzielę.
I cała ta wiedza absolutnie nie przeszkodziła Kalinie w niepomyśleniu, że należy się na ten wyjazd spakować.
Kalina szykuje się dziś do spania, powolutku wyłącza wszystkie procesory, oddycha miarowo i myśli w spokoju o tym i owym i nagle wielki pstryk! Się Kalina nie spakowała.
Na swoje usprawiedliwienie Kalina może tylko podać, że wczoraj brała bierny udział w pakowaniu starszej córki, która również jutro wyjeżdża na trzeci koniec świata i prawdopodobnie to sprawiło, że w mózgu Kaliny doszło do automatycznego odhaczenia konieczności kolejnego pakowania w tym tygodniu.
środa, 2 października 2019
jednocześnie
Przyleciała z innej planety jedna córka Kaliny. Druga po kilkunastu godzinach wyleciała na inną planetę.
Widać Kalina nie powinna oglądać swoich obu córek jednocześnie.
Kalina musi pogodzić się z losem.
Z losem z trudem.
Widać Kalina nie powinna oglądać swoich obu córek jednocześnie.
Kalina musi pogodzić się z losem.
Z losem z trudem.
wtorek, 1 października 2019
naukę
Kalina poszła do szkoły po naukę.
Naukę życia.
Kalina uczy się podczas każdej lekcji i każdej przerwy.
Po miesiącu Kalina już wie, że żyła pod kloszem. Wychowała córki w innym świecie.
Cichym, spokojnym, niewrzeszczącym i powolnym.
A taki świat dla większości nie istnieje.
"Jak się was uspokaja?" pyta Kalina, patrząc na dokazujących uczniów.
'Musi pani na nas krzyknąć!" pada odpowiedź.
To straszne.
Naukę życia.
Kalina uczy się podczas każdej lekcji i każdej przerwy.
Po miesiącu Kalina już wie, że żyła pod kloszem. Wychowała córki w innym świecie.
Cichym, spokojnym, niewrzeszczącym i powolnym.
A taki świat dla większości nie istnieje.
"Jak się was uspokaja?" pyta Kalina, patrząc na dokazujących uczniów.
'Musi pani na nas krzyknąć!" pada odpowiedź.
To straszne.
poniedziałek, 30 września 2019
wodę
Uczniowie piątej klasy robili w domu doświadczenie:
ile wody marnuje się, gdy nie zakręcamy kranu podczas mycia zębów.
Zmierzyli, ile wody jest potrzebne do umycia zębów, a ile płynie bez sensu do oczyszczalni.
Uczymy się stawiać hipotezy, więc postawiliśmy przed wykonaniem doświadczenia: przypuszczaliśmy, że zmarnują się 2 litry wody.
No i szok!
Rekordzistka podczas mycia zębów wylała w kosmos 20 litrów! Jedna osoba, jedno mycie zębów! W czteroosobowej rodzinie to 160 litrów na dobę (zakładam, że myjemy zęby dwa razy dziennie, choć myślę, że w każdej rodzinie znajdzie się i taki, który myje trzy razy).
Przeliczyliśmy to na psie miski z wodą oraz na poidełka dla papużek i chomików. Okazało się, że zabieramy wodę setkom zwierząt dziennie.
Sama jestem pod wrażeniem.
ile wody marnuje się, gdy nie zakręcamy kranu podczas mycia zębów.
Zmierzyli, ile wody jest potrzebne do umycia zębów, a ile płynie bez sensu do oczyszczalni.
Uczymy się stawiać hipotezy, więc postawiliśmy przed wykonaniem doświadczenia: przypuszczaliśmy, że zmarnują się 2 litry wody.
No i szok!
Rekordzistka podczas mycia zębów wylała w kosmos 20 litrów! Jedna osoba, jedno mycie zębów! W czteroosobowej rodzinie to 160 litrów na dobę (zakładam, że myjemy zęby dwa razy dziennie, choć myślę, że w każdej rodzinie znajdzie się i taki, który myje trzy razy).
Przeliczyliśmy to na psie miski z wodą oraz na poidełka dla papużek i chomików. Okazało się, że zabieramy wodę setkom zwierząt dziennie.
Sama jestem pod wrażeniem.
niedziela, 29 września 2019
zmęczeniu
Nadchodzący tydzień będzie trwał około 11 dni, gdyż Kalina pracuje do soboty, w sobotę pracuje również, takoż w niedzielę i w poniedziałek zaczyna normalny roboczy tydzień.
Sądząc po zmęczeniu poprzednim tygodniem, może być ciężko.
Gdybyście widzieli gdzieś na ulicy sunące przy ścianie budynków szare nic - uśmiechnijcie się. To będzie Kalina, nieznająca wolnych sobót i niedziel....
Sądząc po zmęczeniu poprzednim tygodniem, może być ciężko.
Gdybyście widzieli gdzieś na ulicy sunące przy ścianie budynków szare nic - uśmiechnijcie się. To będzie Kalina, nieznająca wolnych sobót i niedziel....
środa, 25 września 2019
wolny
Kalina ma jutro dzień wolny.
Czyli pracuje w domu od rana do wieczora.
Terminologia jest nieco myląca.
Czyli pracuje w domu od rana do wieczora.
Terminologia jest nieco myląca.
niedziela, 22 września 2019
uczyła
Mama Kaliny była nauczycielką. Przez całe życie. Uczyła chemii i fizyki. W czasach kryzysu również geografii. Teraz prowadzi z Kaliną rozmowy, jak doświadczony belfer z początkującym:
- Kalinko, czy ty korzystasz z podręczników szkolnych?
- Kalinko, czy ty się przygotowujesz do lekcji?
- Kalinko, czy ty umiesz to, czego uczysz?
- Kalinko, czy ty tłumaczysz dzieciom to, czego się uczą?
- Kalinko, czy ty pilnujesz, żeby dzieciom nic się nie stało?
- Kalinko, jak masz dyżur na boisku, to patrzysz na dzieci?
- Kalinko, czy ty masz jakiś dziennik?
- Kalinko, czy ty robisz jakieś sprawdziany?
- Kalinko, czy rozmawiasz z dziećmi?
- Kalinko, czy ty przychodzisz punktualnie do pracy?
Dobrze, że rodzice moich uczniów nie słyszą tych pytań...
- Kalinko, czy ty korzystasz z podręczników szkolnych?
- Kalinko, czy ty się przygotowujesz do lekcji?
- Kalinko, czy ty umiesz to, czego uczysz?
- Kalinko, czy ty tłumaczysz dzieciom to, czego się uczą?
- Kalinko, czy ty pilnujesz, żeby dzieciom nic się nie stało?
- Kalinko, jak masz dyżur na boisku, to patrzysz na dzieci?
- Kalinko, czy ty masz jakiś dziennik?
- Kalinko, czy ty robisz jakieś sprawdziany?
- Kalinko, czy rozmawiasz z dziećmi?
- Kalinko, czy ty przychodzisz punktualnie do pracy?
Dobrze, że rodzice moich uczniów nie słyszą tych pytań...
sprzątałam
W piątek sprzątałam świat z czwartą klasą. Nadszedł moment, że powinniśmy już wracać do szkoły.
"Dlaczego wracamy do szkoły, skoro tam są jeszcze śmieci?"
"Czy będziemy jeszcze kiedyś sprzątać? Ja to lubię bardziej niż siedzenie w szkole."
"Chciałbym sobie tak posprzątać świat z moimi rodzicami."
"Proszę pani, znaleźliśmy 3 koła od roweru. Jak ktoś mógł wyrzucić 3 sztuki?"
"Ludzie wyrzucają bardzo dużo opakowań od papierosów. A na nich są przecież takie brzydkie zdjęcia!"
"Czy możemy wyrzucić walizkę, która leży u kogoś na podwórku? (…) Ale jest i tak zniszczona!"
"Gdzie mamy wyrzucić rękawiczki po sprzątaniu śmieci?"
"Zuzia, nie wyrzucaj do naszego worka potłuczonego szkła. Dzisiaj nie zbieramy potłuczonego szkła. No wiesz, względy bezpieczeństwa!"
"Dlaczego wracamy do szkoły, skoro tam są jeszcze śmieci?"
"Czy będziemy jeszcze kiedyś sprzątać? Ja to lubię bardziej niż siedzenie w szkole."
"Chciałbym sobie tak posprzątać świat z moimi rodzicami."
"Proszę pani, znaleźliśmy 3 koła od roweru. Jak ktoś mógł wyrzucić 3 sztuki?"
"Ludzie wyrzucają bardzo dużo opakowań od papierosów. A na nich są przecież takie brzydkie zdjęcia!"
"Czy możemy wyrzucić walizkę, która leży u kogoś na podwórku? (…) Ale jest i tak zniszczona!"
"Gdzie mamy wyrzucić rękawiczki po sprzątaniu śmieci?"
"Zuzia, nie wyrzucaj do naszego worka potłuczonego szkła. Dzisiaj nie zbieramy potłuczonego szkła. No wiesz, względy bezpieczeństwa!"
piątek, 20 września 2019
koleiny
Kalina ma w szkole zajęcia indywidualne z dziećmi o szczególnych potrzebach edukacyjnych. Są to zawsze niezwykle miłe dzieci, a ich potrzeby edukacyjne istotnie są szczególne.
- Gdzie na Ziemi znajduje się woda? - spytała Kalina pod koniec lekcji z uroczym Karolkiem.
- W wężu w moim ogródku - odpowiedział jak zawsze uśmiechnięty Karol.
- A gdzie jeszcze? - dopytywała nierozgarnięta Kalina.
- Tylko tam.
Po głębszym zastanowieniu Kalina uznała, że wiadomość iż woda na Ziemi znajduje się w wężu ogrodowym jest dla Karola znacznie istotniejsza niż bezsensowne informacje o morzach i oceanach. Pozostawiliśmy tę kwestię bez zmian.
Mądre dziecko nie dało się wepchnąć w dydaktyczne koleiny.
- Gdzie na Ziemi znajduje się woda? - spytała Kalina pod koniec lekcji z uroczym Karolkiem.
- W wężu w moim ogródku - odpowiedział jak zawsze uśmiechnięty Karol.
- A gdzie jeszcze? - dopytywała nierozgarnięta Kalina.
- Tylko tam.
Po głębszym zastanowieniu Kalina uznała, że wiadomość iż woda na Ziemi znajduje się w wężu ogrodowym jest dla Karola znacznie istotniejsza niż bezsensowne informacje o morzach i oceanach. Pozostawiliśmy tę kwestię bez zmian.
Mądre dziecko nie dało się wepchnąć w dydaktyczne koleiny.
czwartek, 19 września 2019
ortezy
Wierzę, że los stawia mi na drodze różnych ludzi, którzy coś mi dają. Najróżniejszych. Przedziwnych. Zaskakujących. Dostaję uwagę, rozmowę, czas, dobre słowo, uśmiech, kanapkę z serem, radę, brak rady, uprzejmość, spojrzenie, pomachanie ręką, przepuszczenie w korku, pomoc przy zbieraniu rozsypanych ziemniaków.
Wierzę też, że mnie stawia los na drodze różnych osób i one dostają coś ode mnie.
Dziś dałam zaskakującą rzecz:
moja koleżanka pracuje w firmie, zajmującej się medycznym drukiem 3d. Poszukuje pacjentów, którzy chcieliby skorzystać z darmowych programów, związanych z wdrażaniem takiego druku do terapii. Ortezy, fragmenty kości, nowoczesne gipsy - gama jest bardzo szeroka.
Powiedziałam o tym pani dyrektor. Mamy sporo uczniów niepełnosprawnych - może któryś z nich czegoś takiego potrzebuje. I okazało się, że właśnie akurat w tym momencie jeden z naszych uczniów potrzebuje ortezy. Pogorszył się stan jego ciała, bez ortezy nie utrzyma w dłoni długopisu. Na NFZ same problemy, kupno nie wchodzi w grę - darmowy program to wybawienie go z problemów.
Radość - tak nazywa się to słowo!
Wierzę też, że mnie stawia los na drodze różnych osób i one dostają coś ode mnie.
Dziś dałam zaskakującą rzecz:
moja koleżanka pracuje w firmie, zajmującej się medycznym drukiem 3d. Poszukuje pacjentów, którzy chcieliby skorzystać z darmowych programów, związanych z wdrażaniem takiego druku do terapii. Ortezy, fragmenty kości, nowoczesne gipsy - gama jest bardzo szeroka.
Powiedziałam o tym pani dyrektor. Mamy sporo uczniów niepełnosprawnych - może któryś z nich czegoś takiego potrzebuje. I okazało się, że właśnie akurat w tym momencie jeden z naszych uczniów potrzebuje ortezy. Pogorszył się stan jego ciała, bez ortezy nie utrzyma w dłoni długopisu. Na NFZ same problemy, kupno nie wchodzi w grę - darmowy program to wybawienie go z problemów.
Radość - tak nazywa się to słowo!
wtorek, 17 września 2019
szczęścia
- Kalinko, czy mogłabyś mi przyszyć guzik do bluzki? - spytała mama Kaliny, kładąc na stole guzik, nitkę, igłę i bluzkę.
Kalina zabrała się ochoczo do dzieła. Wzięła do ręki igłę i nitkę, i rozpoczęła proces nawlekania. Pierwsza, druga, osiemnasta i trzydziesta próba nawleczenia igły spełzły na niczym. Kalina usiłowała nastawić zoom na oczko w igle, ale obiektywne trudności uniemożliwiały zobaczenie otworku. Po sprawdzeniu czy ucho igielne znajduje się po tej stronie igły, którą podejrzewa Kalina (tak było!), wznowiono próby wetknięcia nitki w igłę.
Minął siódmy tydzień, ale wreszcie się udało. Radość Kaliny i mamy nie miała granic. Jak to niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia.
Kalina zabrała się ochoczo do dzieła. Wzięła do ręki igłę i nitkę, i rozpoczęła proces nawlekania. Pierwsza, druga, osiemnasta i trzydziesta próba nawleczenia igły spełzły na niczym. Kalina usiłowała nastawić zoom na oczko w igle, ale obiektywne trudności uniemożliwiały zobaczenie otworku. Po sprawdzeniu czy ucho igielne znajduje się po tej stronie igły, którą podejrzewa Kalina (tak było!), wznowiono próby wetknięcia nitki w igłę.
Minął siódmy tydzień, ale wreszcie się udało. Radość Kaliny i mamy nie miała granic. Jak to niewiele potrzeba człowiekowi do szczęścia.
niedziela, 15 września 2019
walkę
Natychmiast potrzebuję sposobu na walkę z przeziębieniem.
Domowego.
Skutecznego.
Mam kilkanaście godzin, by stanąć na nogach. Niechwiejących się.
Mam przed sobą ciężki tydzień, a ledwo ruszam rękami i nogami. Całą niewielką energię życiową zużywam na wysiłek, jaki sprawia mi każdorazowe napełnianie pęcherzyków płucnych. I opróżnianie.
Katar, kaszel, chrypa, bóle mięśni, stawów, głowy, skóry i zębów. Wielki ból wszystkiego.
Jutro pracuję wiele godzin poza domem. We wtorek pracuję wiele godzin poza domem.
O nie! W środę, czwartek i piątek też!
Pomocy!!!
Domowego.
Skutecznego.
Mam kilkanaście godzin, by stanąć na nogach. Niechwiejących się.
Mam przed sobą ciężki tydzień, a ledwo ruszam rękami i nogami. Całą niewielką energię życiową zużywam na wysiłek, jaki sprawia mi każdorazowe napełnianie pęcherzyków płucnych. I opróżnianie.
Katar, kaszel, chrypa, bóle mięśni, stawów, głowy, skóry i zębów. Wielki ból wszystkiego.
Jutro pracuję wiele godzin poza domem. We wtorek pracuję wiele godzin poza domem.
O nie! W środę, czwartek i piątek też!
Pomocy!!!
sobota, 14 września 2019
blokuje
Od czasu do czasu mama Kaliny dokonuje cudu techniki i blokuje w swoim telefonie połączenia przychodzące od Kaliny. Skutkiem tego Kalina, dzwoniąc do mamy, nie ma szansy, aby mama odebrała telefon. Za każdym razem Kalina jedzie wówczas na sygnale do mamy, spodziewając się najgorszego, przestawia telefon na odbieranie połączeń od siebie i oddycha z ulgą.
Instrukcję, jak odblokować połączenia przychodzące od Kaliny, są już na stałe zapisane w Kaliny telefonie, gdyż zrobienie tego nie jest proste i wymaga umiejętności na poziomie 10-latka (jak wiadomo 10-latkowie obsługują sprzęt wszelaki najlepiej na świecie).
W jaki sposób mama blokuje rozmowy z Kaliną - tego nie wie nikt.
Instrukcję, jak odblokować połączenia przychodzące od Kaliny, są już na stałe zapisane w Kaliny telefonie, gdyż zrobienie tego nie jest proste i wymaga umiejętności na poziomie 10-latka (jak wiadomo 10-latkowie obsługują sprzęt wszelaki najlepiej na świecie).
W jaki sposób mama blokuje rozmowy z Kaliną - tego nie wie nikt.
czwartek, 12 września 2019
krótka
A może to jednak jest tak, że jeśli Kalina pracuje teraz w domu pisząc, jeździ na spotkania, robi redakcje tekstów, a do tego nagle zaczęła pracować na półtora etatu w szkole, to zwyczajnie doba stała się za krótka?!
Bo coś, kurcze blade, co patrzę na zegarek, to już dawno powinnam spać...
Bo coś, kurcze blade, co patrzę na zegarek, to już dawno powinnam spać...
środa, 4 września 2019
uczniów
Kalina zgodziła się przez miesiąc zastąpić nauczycielkę w podstawówce.
Kalina chodzi teraz do szkoły.
Kalina obserwuje uczniów, ich sposób mówienia, gestykulację, to jak siedzą, jak patrzą na Kalinę gdy mówi, jak zadają pytania.
Wnioski po jednym dniu szkoły Kalina ma następujące:
gdyby dorośli zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele można o nich powiedzieć, gdy obserwuje się ich dzieci, byliby uważniejszymi rodzicami.
W jednej z klas zebrała się grupa niezwykle błyskotliwych uczniów.
- Zmazywanie tej tablicy to jakiś koszmar - powiedziała Kalina na lekcji w tej klasie.
- Ma pani złą gąbkę - szepnął Kuba.
- Kubo, zaliczam cię do grupy osób, które znajdują wyjaśnienia ludzkich problemów w otoczeniu, a nie w człowieku - powiedziała Kalina. - Ale miłe, że uznałeś, że to nie ja nie umiem zmazać tablicy.
- Tak, to miłe - powiedział z szelmowskim uśmiechem Kuba. - Ale w tym wypadku to naprawdę wina gąbki.
Kalina spojrzała na Kubę i zobaczyła oczy mądrego człowieka.
Kubo, jeśli będziesz kiedyś kardiologiem, hydraulikiem, kominiarzem, stolarzem albo bankierem - chcę cię spotkać na swojej drodze i korzystać z twojej pomocy.
Kalina chodzi teraz do szkoły.
Kalina obserwuje uczniów, ich sposób mówienia, gestykulację, to jak siedzą, jak patrzą na Kalinę gdy mówi, jak zadają pytania.
Wnioski po jednym dniu szkoły Kalina ma następujące:
gdyby dorośli zdawali sobie sprawę z tego, jak wiele można o nich powiedzieć, gdy obserwuje się ich dzieci, byliby uważniejszymi rodzicami.
W jednej z klas zebrała się grupa niezwykle błyskotliwych uczniów.
- Zmazywanie tej tablicy to jakiś koszmar - powiedziała Kalina na lekcji w tej klasie.
- Ma pani złą gąbkę - szepnął Kuba.
- Kubo, zaliczam cię do grupy osób, które znajdują wyjaśnienia ludzkich problemów w otoczeniu, a nie w człowieku - powiedziała Kalina. - Ale miłe, że uznałeś, że to nie ja nie umiem zmazać tablicy.
- Tak, to miłe - powiedział z szelmowskim uśmiechem Kuba. - Ale w tym wypadku to naprawdę wina gąbki.
Kalina spojrzała na Kubę i zobaczyła oczy mądrego człowieka.
Kubo, jeśli będziesz kiedyś kardiologiem, hydraulikiem, kominiarzem, stolarzem albo bankierem - chcę cię spotkać na swojej drodze i korzystać z twojej pomocy.
sobota, 31 sierpnia 2019
dynie
Moje dynie urosły w mamy ogródku do rozmiarów lian w puszczy amazońskiej.
Owoców nie jest aż tak dużo, ale w końcu nie można mieć wszystkiego.
Owoców nie jest aż tak dużo, ale w końcu nie można mieć wszystkiego.
piątek, 30 sierpnia 2019
dopracowała
Skoro ludzkość wymyśliła maszynę do chłodzenia żywności, maszynę do zmywania naczyń, maszynę do zbierania kurzu z podłogi, to dlaczego zatrzymała się w pół drogi i nie dopracowała sprawy: żeby pralka nie tylko prała, ale jeszcze suszyła, prasowała, składała i roznosiła na półki?!
środa, 28 sierpnia 2019
przedwrześniowe
Przedwieczorne słońce jest teraz najpiękniejsze.
Przedwrześniowe promienie, zanim zajdą tam, gdzie zwykły zachodzić, świecą niewiarygodną barwą i pod niezwykłym kątem. Wszystko jest pomarańczowe ale żółte, z domieszką czerwieni i bieli, z lekką nutą fioletu. I fuksji.
Przedwrześniowe promienie, zanim zajdą tam, gdzie zwykły zachodzić, świecą niewiarygodną barwą i pod niezwykłym kątem. Wszystko jest pomarańczowe ale żółte, z domieszką czerwieni i bieli, z lekką nutą fioletu. I fuksji.
podlewa
Jeśli Kalina idzie pomóc mamie w ogródku, a mama w tym czasie podlewa grządki, to czy Kalina ma prawo wkurzać się na mamę, że kompletnie zmoczyła cały plecak Kaliny wraz z zawartością, podlewając go przez dłuższy czas wodą z węża?
wtorek, 27 sierpnia 2019
czytanej
Młodsza córka Kaliny zbiera zakładki do książek. Gdy Kalina czyta książkę, córka starannie dobiera jej zakładkę, gdyż w przeciwnym razie Kalina zatrudnia w charakterze zakładek wszystko, co wpadnie jej w ręce (ostatnio na przykład gazik jałowy w oryginalnym opakowaniu). Kalina przestała czytać książkę o dorosłych dzieciach działaczy komunistycznych i wróciła do czytanej wcześniej publikacji o ciekawych aspektach współczesnej matematyki.- Mamo - powiedziała z wyrzutem młodsza córka. - Nie powinnaś używać zakładki komunistycznej do książki matematycznej!
"Kocham cię, kochanie moje. Kocham cię, a kochanie moje to..."
poniedziałek, 26 sierpnia 2019
walory
Gdy Kalina obwieściła światu i sobie, że jest gotowa na zmiany, zmiany ustawiły się w kolejce do Kaliny i przedstawiają swoje walory.
Tyle się zmienia.
Jak zawsze, zapewne, ale teraz widzę.
Tyle się zmienia.
Jak zawsze, zapewne, ale teraz widzę.
czwartek, 22 sierpnia 2019
gniazda
Malutka jaskółka wypadła z gniazda. W akcję ratunkową zaangażowało się pięć osób. Jaskółeczka z ogromnym trudem została umieszczona w gnieździe i gdy ekipa ratunkowa podziwiała efekt swojej pracy, pozostałe jaskółeczki wyrzuciły przybysza z gniazda. To nie była ich siostra.
Natychmiast rozpoczęto poszukiwania innego gniazda. Akcja umieszczania w nim jaskółeczki przebiegła analogicznie, tylko tym razem jako cel obrano gniazdo nad wejściem do stajni. Delikatnie umieszczono jaskółeczkę w drugim już gnieździe. Pełen sukces. Po chwili przyleciała jaskółcza mama i wsadziła jej w dziób dorodną muchę.
Pełnia szczęścia.
Tak się ratuje świat.
Natychmiast rozpoczęto poszukiwania innego gniazda. Akcja umieszczania w nim jaskółeczki przebiegła analogicznie, tylko tym razem jako cel obrano gniazdo nad wejściem do stajni. Delikatnie umieszczono jaskółeczkę w drugim już gnieździe. Pełen sukces. Po chwili przyleciała jaskółcza mama i wsadziła jej w dziób dorodną muchę.
Pełnia szczęścia.
Tak się ratuje świat.
środa, 21 sierpnia 2019
kończą
- Kiedy twoja starsza córka, Kalinko, zaczyna zajęcia?
- We wrześniu, mamo. Tak samo jak młodsza.
- To wspaniale. Młodszej nie będzie przykro, że tylko jej kończą się wakacje. A starsza, kiedy zaczyna zajęcia?
- We wrześniu, mamo.
- Och, zobacz, jak to dobrze. Akurat w tym samym czasie, co młodsza.
- We wrześniu, mamo. Tak samo jak młodsza.
- To wspaniale. Młodszej nie będzie przykro, że tylko jej kończą się wakacje. A starsza, kiedy zaczyna zajęcia?
- We wrześniu, mamo.
- Och, zobacz, jak to dobrze. Akurat w tym samym czasie, co młodsza.
walnięcia
Kalina jest osobą, która ma na drugie imię "Zmiana" i od czasu do czasu czuje przemożną potrzebę walnięcia młotkiem w rzeczywistość i poskładania wszystkiego inaczej.
Kintsugi, tyle że bez złota.
Nadszedł czas.
Kintsugi, tyle że bez złota.
Nadszedł czas.
wtorek, 13 sierpnia 2019
hasztaga
Obserwuję zjawisko hasztaga.
Stało się ono nową formą informowania.
Sms z smsa. Skrót ze skrótu. Same hasła.
Oprócz swojej roli pomocnika w szukaniu, hasztag pełni rolę "napiszę bez pisania, będzie świetnie". A może właśnie pełni tę rolę przede wszystkim.
Czyli jeżeli ktoś zamieszcza w sieci np. zdjęcie kotleta przed zjedzeniem, oznacza go koniecznie następującymi hasztagami:
1. pysznyobiadzrodzinka
2. jestemszczesliwy
3. pelenbrzuszekradoscwielka
4. jestkotlecikbedziekupa
5. najlepszykotletnaswiecie
6. supersuperjestemsuper
7. jemnamiesciebomniestac
8. obiadnalato
9. jestemnadiecie
10. fitfitfit
11. weganskikotlethahaha
12. ktoniejekotletatenkalafior
i wiele, wiele innych, niezwykle górnolotnych określeń.
I o ile mogę zrozumieć młodzież, oznaczającą hasztagami zdjęcia swoich koleżanek ("mytrzynazawszerazem"), to już panie w wieku późnowatowskim, które oznaczają hasztagiem zdjęcie swojego tarasu ("romantycznywieczorzmezusiem") mnie zaskakują ("kurnachataktostuzwariowal" oraz "jasieznowuwstydzezakogos").
Stało się ono nową formą informowania.
Sms z smsa. Skrót ze skrótu. Same hasła.
Oprócz swojej roli pomocnika w szukaniu, hasztag pełni rolę "napiszę bez pisania, będzie świetnie". A może właśnie pełni tę rolę przede wszystkim.
Czyli jeżeli ktoś zamieszcza w sieci np. zdjęcie kotleta przed zjedzeniem, oznacza go koniecznie następującymi hasztagami:
1. pysznyobiadzrodzinka
2. jestemszczesliwy
3. pelenbrzuszekradoscwielka
4. jestkotlecikbedziekupa
5. najlepszykotletnaswiecie
6. supersuperjestemsuper
7. jemnamiesciebomniestac
8. obiadnalato
9. jestemnadiecie
10. fitfitfit
11. weganskikotlethahaha
12. ktoniejekotletatenkalafior
i wiele, wiele innych, niezwykle górnolotnych określeń.
I o ile mogę zrozumieć młodzież, oznaczającą hasztagami zdjęcia swoich koleżanek ("mytrzynazawszerazem"), to już panie w wieku późnowatowskim, które oznaczają hasztagiem zdjęcie swojego tarasu ("romantycznywieczorzmezusiem") mnie zaskakują ("kurnachataktostuzwariowal" oraz "jasieznowuwstydzezakogos").
piątek, 9 sierpnia 2019
szafą
Tata Haliny miał operację. Poważną. Wielogodzinną. Po niej wpadł w psychozę pooperacyjną i zaczęło mu się wydawać. Oj, zaczęło.
Minęły już trzy tygodnie od operacji, a psychoza niekiedy mija, a niekiedy nie. To źle wróży, bo powinna już całkiem zniknąć. Ale ani tata, ani psychoza nie wiedzą, że tak mówią podręczniki.
Halina pojechała do taty w odwiedziny i usiadła przy jego szpitalnym łóżku na krzesełku.
- Halino, ja się tu wykończę. Spać nie mogę - zaczął tata, gdy sąsiad z sali szpitalnej wyszedł na spacer po korytarzu. - Zauważyłem, że między szafą a ścianą jest dość duża szpara. I czy ty wiesz, że w nocy, gdy wszyscy śpią, przychodzą tu pielęgniarki z całego budynku, wchodzą do tej szafy i przez specjalne drzwi, które są w ścianie za szafą, przechodzą do łazienki? I one się tam w tej łazience wszystkie zbierają i aż nie będę ci opowiadał, co one tam robią...
Halina wie, że to nie tata widzi te pielęgniarki w szafie, tylko jego chory umysł, ale jednak trudno jest jej zachować powagę, gdy z ust własnego, rodzonego ojca, profesora fizyki, słyszy takie zeznania...
Minęły już trzy tygodnie od operacji, a psychoza niekiedy mija, a niekiedy nie. To źle wróży, bo powinna już całkiem zniknąć. Ale ani tata, ani psychoza nie wiedzą, że tak mówią podręczniki.
Halina pojechała do taty w odwiedziny i usiadła przy jego szpitalnym łóżku na krzesełku.
- Halino, ja się tu wykończę. Spać nie mogę - zaczął tata, gdy sąsiad z sali szpitalnej wyszedł na spacer po korytarzu. - Zauważyłem, że między szafą a ścianą jest dość duża szpara. I czy ty wiesz, że w nocy, gdy wszyscy śpią, przychodzą tu pielęgniarki z całego budynku, wchodzą do tej szafy i przez specjalne drzwi, które są w ścianie za szafą, przechodzą do łazienki? I one się tam w tej łazience wszystkie zbierają i aż nie będę ci opowiadał, co one tam robią...
Halina wie, że to nie tata widzi te pielęgniarki w szafie, tylko jego chory umysł, ale jednak trudno jest jej zachować powagę, gdy z ust własnego, rodzonego ojca, profesora fizyki, słyszy takie zeznania...
czwartek, 8 sierpnia 2019
pozytywnie
- Mamo, przyjadę dzisiaj do ciebie - powiedziała Kalina przez telefon.
- Och, nie pasuje mi. Dzisiaj mam wychodne. Jadę taksówką do parku. Tam spotykam się z kolegami ze studiów (wiek: 87 i 89 lat). Potem inną taksówką pojedziemy do naszej koleżanki z roku, która mieszka w domu dla starszych, samotnych ludzi. Wrócę po obiedzie. Dam ci znać jak wrócę, żebyś się nie denerwowała.
- Ubierzesz się jakoś ładnie, mamo?
- Naturalnie. Zakładam białe, lniane spodnie.
Kalina pomyślała, że też chce się w parku spotykać z kolegami ze studiów, gdy będzie miała 84 lata. W białych, lnianych spodniach.
I Kalina pomyślała jeszcze, że Kalina nie ma szans na bycie normalną, stateczną osobą, mając taką mamę, i grajcie aniołowie, śpiewajcie chóry niebiańskie i wróżki łąkowe dzwońcie w dzwonki z radości, że trafiła się Kalinie mama pozytywnie postrzelona i to wielokrotnie.
- Och, nie pasuje mi. Dzisiaj mam wychodne. Jadę taksówką do parku. Tam spotykam się z kolegami ze studiów (wiek: 87 i 89 lat). Potem inną taksówką pojedziemy do naszej koleżanki z roku, która mieszka w domu dla starszych, samotnych ludzi. Wrócę po obiedzie. Dam ci znać jak wrócę, żebyś się nie denerwowała.
- Ubierzesz się jakoś ładnie, mamo?
- Naturalnie. Zakładam białe, lniane spodnie.
Kalina pomyślała, że też chce się w parku spotykać z kolegami ze studiów, gdy będzie miała 84 lata. W białych, lnianych spodniach.
I Kalina pomyślała jeszcze, że Kalina nie ma szans na bycie normalną, stateczną osobą, mając taką mamę, i grajcie aniołowie, śpiewajcie chóry niebiańskie i wróżki łąkowe dzwońcie w dzwonki z radości, że trafiła się Kalinie mama pozytywnie postrzelona i to wielokrotnie.
poniedziałek, 5 sierpnia 2019
sny
Mam bardzo realistyczne sny. Gdy się budzę, nie mam pewności, co dzieje się naprawdę.
Dziś śniło mi się, że roślina w pokoju mojej córki została przez kogoś przycięta. Ucieszyłam się, bo myślę o tym od dawna.
Poszłam sprawdzić. Nie została przycięta, ale wypuściła piękne odnóżki, co ucieszyło mnie jeszcze bardziej.
Ten, co wkłada mi sny do głowy, ma niejasne poczucie co, gdzie i jak, tylko szczegóły mu się jeszcze plączą.
czwartek, 1 sierpnia 2019
mucha
Przez otwarte drzwi balkonowe wleciała do mojego pokoju mucha wielkości wojskowego helikoptera.
Natychmiast pojawiają mi się przed oczami obrazy tych wszystkich miejsc, w których się stołowała przez całe swoje życie...
Natychmiast pojawiają mi się przed oczami obrazy tych wszystkich miejsc, w których się stołowała przez całe swoje życie...
środa, 31 lipca 2019
potknęła
Gdy Kalina miała 13 lat uszkodziła sobie ścięgno Achillesa. Leczenie trwało wiele miesięcy, rehabilitacja jeszcze dłużej. Kalina długie miesiące chodziła do szkoły najpierw w gipsie, potem w bandażach, co drugi dzień jeździła na zabiegi i umęczyła się tym wszystkim bardzo.
Wczoraj po południu młodsza córka Kaliny potknęła się na schodach. Dziś obudziła się nie w sosie, co zdarza się jej niezwykle rzadko. Niewsos spowodowany był bólem nogi po wczorajszym upadku. Bólem w okolicy ścięgna Achillesa. Dla jasności dodam, że córka Kaliny ma 13 lat.
Czy to żart losu? Jeśli tak - bardzo głupi!
Wczoraj po południu młodsza córka Kaliny potknęła się na schodach. Dziś obudziła się nie w sosie, co zdarza się jej niezwykle rzadko. Niewsos spowodowany był bólem nogi po wczorajszym upadku. Bólem w okolicy ścięgna Achillesa. Dla jasności dodam, że córka Kaliny ma 13 lat.
Czy to żart losu? Jeśli tak - bardzo głupi!
piątek, 26 lipca 2019
idealne
Spotykam się ze znajomymi i śpię.
Cieszę się z upałów, zajadam się morelami, piję wodę z miodem i cytryną, pochłaniam hektolitry kawy i pracuję, pracuję, pracuję.
Odbieram telefony od starszej córki, która cieszy się że wyfrunęła z gniazda, odbieram smsy od młodszej córki (dwa rodzaje: "dzień dobry mamo" rano i "dobranoc mamo" wieczorem, co jest oznaką, że jest jej dobrze u pożyczonej babci).
Obserwuję pszczołę, która przylatuje co rano do mojej lawendy.
A piękny krzak kaliny, który od kilku lat rósł na moim balkonie, wczoraj został wkopany u mamy w ogródku.
Wakacje idealne.
Cieszę się z upałów, zajadam się morelami, piję wodę z miodem i cytryną, pochłaniam hektolitry kawy i pracuję, pracuję, pracuję.
Odbieram telefony od starszej córki, która cieszy się że wyfrunęła z gniazda, odbieram smsy od młodszej córki (dwa rodzaje: "dzień dobry mamo" rano i "dobranoc mamo" wieczorem, co jest oznaką, że jest jej dobrze u pożyczonej babci).
Obserwuję pszczołę, która przylatuje co rano do mojej lawendy.
A piękny krzak kaliny, który od kilku lat rósł na moim balkonie, wczoraj został wkopany u mamy w ogródku.
Wakacje idealne.
czwartek, 11 lipca 2019
skierowanie
Mama Kaliny bardzo cierpi. Boli ją bark, co odbiera jej chęć do chodzenia, wstawania, leżenia, spania i czytania. Odbiera jej chęć do wszystkiego.
Mama Kaliny ma też problemy z tarczycą i dostała skierowanie do endokrynologa.
Kalina umówiła mamę do endokrynologa i zadzwoniła w tej sprawie do siostry.
- Umówiłam mamę do endokrynologa - zaczęła radośnie. - Ale ty musisz z nią iść, bo mi nie pasuje termin. Chcę tego dnia iść do fryzjera.
Siostra Kaliny przysiadła na półdupku, wyjęła kalendarz i poprosiła o podanie daty wizyty.
- Siódmy sierpnia.
Siostra Kaliny zapisała termin.
- Zapisałaś? - Kalina wolała się upewnić. - A masz już kalendarz na przyszły rok? Bo to jest w sierpniu 2020.
Siostra Kaliny bez wahania powiedziała, że jej też nie pasuje, bo chciała tego dnia iść na paznokcie
- Do ortopedy nawet nie dzwoń - poradziła siostra Kaliny. Jest starsza i w pewnych sprawach mądrzejsza. - Ustalą mamie termin na 2025, a wtedy może będziemy szły do kina.
Pożegnały się w przyjaźni, bo w takich sytuacjach nic innego im nie pozostało.
Witaj, prywatny gabinecie endokrynologiczny i ortopedyczny!
Witaj smutku!
Mama Kaliny ma też problemy z tarczycą i dostała skierowanie do endokrynologa.
Kalina umówiła mamę do endokrynologa i zadzwoniła w tej sprawie do siostry.
- Umówiłam mamę do endokrynologa - zaczęła radośnie. - Ale ty musisz z nią iść, bo mi nie pasuje termin. Chcę tego dnia iść do fryzjera.
Siostra Kaliny przysiadła na półdupku, wyjęła kalendarz i poprosiła o podanie daty wizyty.
- Siódmy sierpnia.
Siostra Kaliny zapisała termin.
- Zapisałaś? - Kalina wolała się upewnić. - A masz już kalendarz na przyszły rok? Bo to jest w sierpniu 2020.
Siostra Kaliny bez wahania powiedziała, że jej też nie pasuje, bo chciała tego dnia iść na paznokcie
- Do ortopedy nawet nie dzwoń - poradziła siostra Kaliny. Jest starsza i w pewnych sprawach mądrzejsza. - Ustalą mamie termin na 2025, a wtedy może będziemy szły do kina.
Pożegnały się w przyjaźni, bo w takich sytuacjach nic innego im nie pozostało.
Witaj, prywatny gabinecie endokrynologiczny i ortopedyczny!
Witaj smutku!
środa, 10 lipca 2019
światłem
Kilka lat temu Kalina kupiła lampkę solarną. Zainstalowała ją w doniczce na balkonie. Lampka przez te kilka lat nie zaświeciła się nigdy. Mieszkała w doniczce, ale ani razu nawet nie wykazała odrobiny przebłysku intelektualnego albo innego.
Dziś Kalina, mając dzień na wyrzucanie wszystkiego, postanowiła się z lampką pożegnać. Wyjęła ją z doniczki, przyjrzała się i z właściwą sobie ciekawością, rozmontowała ją, żeby zobaczyć, jak wygląda urządzenie, które zamienia światło w światło. Nie wyglądało jakoś spektakularnie, więc Kalina postanowiła zmontować lampkę przed umieszczeniem jej w okrągłym segregatorze. I właśnie podczas skręcania solarnego cudu techniki Kalina zauważyła dziwną karteczkę wewnątrz lampki. Karteczkę z nadrukowaną strzałką. Zanim mózg Kaliny wykonał jakiś wyrzut kationów i anionów do synapsy w celu uzyskania jakiegokolwiek przemyślenia, dłoń Kaliny chwyciła karteczkę i pociągnęła zgodnie z kierunkiem wskazanym przez strzałkę. Karteczka wysunęła się z wnętrza lampki, a mała żaróweczka zaświeciła się bladym światłem.
Otóż było to zabezpieczenie na czas transportu lampki.
Wyobrażam sobie te wszystkie długie wieczory i noce, gdy lampeczka martwiła się, że nie może się zaświecić, chociaż ma siły i chęci. A wszystko przez niefortunną blokadę, niewyciągniętą przez Kalinę.
Kalina przeprosiła lampkę, umieściła ją w starym miejscu w doniczce i teraz czeka na wieczór, żeby zagadać, pochwalić, pogłaskać i nawiązać bliższe relacje.
Dziś Kalina, mając dzień na wyrzucanie wszystkiego, postanowiła się z lampką pożegnać. Wyjęła ją z doniczki, przyjrzała się i z właściwą sobie ciekawością, rozmontowała ją, żeby zobaczyć, jak wygląda urządzenie, które zamienia światło w światło. Nie wyglądało jakoś spektakularnie, więc Kalina postanowiła zmontować lampkę przed umieszczeniem jej w okrągłym segregatorze. I właśnie podczas skręcania solarnego cudu techniki Kalina zauważyła dziwną karteczkę wewnątrz lampki. Karteczkę z nadrukowaną strzałką. Zanim mózg Kaliny wykonał jakiś wyrzut kationów i anionów do synapsy w celu uzyskania jakiegokolwiek przemyślenia, dłoń Kaliny chwyciła karteczkę i pociągnęła zgodnie z kierunkiem wskazanym przez strzałkę. Karteczka wysunęła się z wnętrza lampki, a mała żaróweczka zaświeciła się bladym światłem.
Otóż było to zabezpieczenie na czas transportu lampki.
Wyobrażam sobie te wszystkie długie wieczory i noce, gdy lampeczka martwiła się, że nie może się zaświecić, chociaż ma siły i chęci. A wszystko przez niefortunną blokadę, niewyciągniętą przez Kalinę.
Kalina przeprosiła lampkę, umieściła ją w starym miejscu w doniczce i teraz czeka na wieczór, żeby zagadać, pochwalić, pogłaskać i nawiązać bliższe relacje.
wtorek, 9 lipca 2019
świecznika
Uwielbiam palić za oknem świeczki. Gdy patrzę przez szybę i widzę tańczący płomień, jestem ze sobą.Nie zasłaniam okien, nie martwię się, że sąsiedzi mogą zobaczyć, co robię w domu. Niech widzą. Niech patrzą.
Kupuję wielkie świece, stawiam na podłodze na balkonie, wypalam je do dna.
Niedawno świeca się zbuntowała. Zaczęła wychodzić z glinianego naczynia, którego używam jako świecznika. Oczywiście dostrzegam w tym nieznaczny udział piekarnikowych temperatur i południowej wystawy balkonu, ale uważam, że spora w tym wola świecy.
Czekam, co dalej. Moja młodsza córka uznała, że świeca wygląda jak robak, który wychodzi z jabłka. Podoba mi się to określenie. Obserwuję.
niedziela, 7 lipca 2019
sobota, 6 lipca 2019
nogami
Kalina pojechała z mamą na leczniczy pedicure. Mama ma całkiem sporo lat, a przez wszystkie te lata jej stopy nosiły ją po świecie i są teraz dość sfatygowane.
Pani podolog zajęła się stopami nad wyraz troskliwie, nie zorientowała się jednak, że stopy są podłączone niebezpośrednio, ale jednak, do głowy mamy Kaliny, a w niej znajduje się punkt dowodzenia.
Gdy pani podolog mówiła mamie Kaliny, żeby nie ruszała nogami, bo rozpoczęła się praca z użyciem ostrych narzędzi, mama Kaliny natychmiast zaczynała poruszać całą dolną połową ciała. Gdy pani podolog prosiła, żeby mama Kaliny wyprostowała nogi, nogi zostawały natychmiast podkurczone, a gdy powiedziała, żeby mama Kaliny trzymała stopy w górze, bo nie mogą się zamoczyć... Wiadomo.
Na samym końcu mama Kaliny z uroczym uśmiechem powiedziała pani podolog, że poprzedniego dnia bardzo starannie wymoczyła sobie stopy w gorącej wodzie, bo chciała, żeby były ładniejsze. Pani podolog spojrzała na Kalinę, zupełnie jakby oczekiwała wyjaśnień, gdyż podczas poprzedniej wizyty pani wyraźnie zaznaczyła, żeby mama nie moczyła nóg przed kolejną wizytą u niej.
Mama Kaliny jest dobrem narodowym i Kalina uważa, że do jej, Kaliny, obowiązków należy dzielenie się tym dobrem z innymi. Na przykład z panią podolog, która dzięki mamie Kaliny doceni teraz każdego innego pacjenta.
Mama Kaliny była zachwycona wizytą, co właściwie jest najważniejsze.
Pani podolog zajęła się stopami nad wyraz troskliwie, nie zorientowała się jednak, że stopy są podłączone niebezpośrednio, ale jednak, do głowy mamy Kaliny, a w niej znajduje się punkt dowodzenia.
Gdy pani podolog mówiła mamie Kaliny, żeby nie ruszała nogami, bo rozpoczęła się praca z użyciem ostrych narzędzi, mama Kaliny natychmiast zaczynała poruszać całą dolną połową ciała. Gdy pani podolog prosiła, żeby mama Kaliny wyprostowała nogi, nogi zostawały natychmiast podkurczone, a gdy powiedziała, żeby mama Kaliny trzymała stopy w górze, bo nie mogą się zamoczyć... Wiadomo.
Na samym końcu mama Kaliny z uroczym uśmiechem powiedziała pani podolog, że poprzedniego dnia bardzo starannie wymoczyła sobie stopy w gorącej wodzie, bo chciała, żeby były ładniejsze. Pani podolog spojrzała na Kalinę, zupełnie jakby oczekiwała wyjaśnień, gdyż podczas poprzedniej wizyty pani wyraźnie zaznaczyła, żeby mama nie moczyła nóg przed kolejną wizytą u niej.
Mama Kaliny jest dobrem narodowym i Kalina uważa, że do jej, Kaliny, obowiązków należy dzielenie się tym dobrem z innymi. Na przykład z panią podolog, która dzięki mamie Kaliny doceni teraz każdego innego pacjenta.
Mama Kaliny była zachwycona wizytą, co właściwie jest najważniejsze.
przodkini
Kalinie zrobił się odcisk na stopie. Aby być dokładnym, należy napisać, że to palec stał się jego miejscem docelowym.
Babcia Kaliny miała identyczny odcisk na palcu, a ponieważ Kalina jest do babci podobna w niektórych obszarach, uznała odcisk za spadek po przodkini.
Jedni dziedziczą dworek w Osiatyczach, inni stadninę nad brzegiem Balatonu, a Kalina odziedziczyła odcisk.
Każdemu według zasług.
Babcia Kaliny miała identyczny odcisk na palcu, a ponieważ Kalina jest do babci podobna w niektórych obszarach, uznała odcisk za spadek po przodkini.
Jedni dziedziczą dworek w Osiatyczach, inni stadninę nad brzegiem Balatonu, a Kalina odziedziczyła odcisk.
Każdemu według zasług.
czwartek, 4 lipca 2019
porównać
Jakiś czas temu skończyłam pisać książkę, która przygotowywana jest teraz do wydania. Wczoraj dostałam tekst już po korekcie, przełamany, który powinnam przeczytać i zaakceptować - to tzw. korekta autorska.
Otwieram plik, zaczynam czytać i oczom nie wierzę. Moja opowieść zaczyna się wypadkiem samochodowym. Zupełnie o tym zapomniałam. Opisałam jak pewna rodzinka radzi sobie po wypadku samochodowym. Albo nie radzi.
Historia była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale nie moimi. Znałam je tylko ze słyszenia. Teraz mam okazję porównać moje wyobrażenia z moimi przeżyciami.
Jestem czarownicą.
Otwieram plik, zaczynam czytać i oczom nie wierzę. Moja opowieść zaczyna się wypadkiem samochodowym. Zupełnie o tym zapomniałam. Opisałam jak pewna rodzinka radzi sobie po wypadku samochodowym. Albo nie radzi.
Historia była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale nie moimi. Znałam je tylko ze słyszenia. Teraz mam okazję porównać moje wyobrażenia z moimi przeżyciami.
Jestem czarownicą.
środa, 3 lipca 2019
wspólną
Metodą sznurkowo-pętelkową przekonałam bluszcz, rosnący u sąsiada piętro niżej, żeby rósł również u mnie.
Zastanawiam się, czy można to uznać za kradzież. Oraz czy wypada, żebym zwróciła sąsiadowi uwagę, że powinien naszą już wspólną roślinę podlewać podczas upałów.
Zastanawiam się, czy można to uznać za kradzież. Oraz czy wypada, żebym zwróciła sąsiadowi uwagę, że powinien naszą już wspólną roślinę podlewać podczas upałów.
![]() |
| Och, sama widzę, że to nie jest drobne przywłaszczenie, tylko regularne przejęcie. Tego się już nawet ukryć nie da ;-) |
wtorek, 2 lipca 2019
huku
Kalina podróżowała samochodem niemiecką autostradą. Siedziała obok kierowcy. Miała na nosie okulary przeciwsłoneczne, w ręku telefon, jej fotel był lekko odchylony do tyłu. Chyba nie spała, ale pewności mieć nie można.
I nagle w Kalinę uderzyło coś, składające się z ogromnego huku. Jakby wielki ból wcisnął drzwi prosto na Kalinę. W jej głowę i tułów.
Kalina pamięta, że powiedziała mężowi i córkom, że jest ranna i nie może normalnie oddychać. Ze robi jej się słabo. Wszystko zniknęło i było tylko dziwnie mokro i ciepło. Potem Kalina usłyszała, jak włączyło się w samochodzie automatyczne powiadamianie służb ratunkowych o wypadkach. Przez chwilę znowu nie było nic, aż do momentu, gdy męski głos powiedział, że ktoś żyje. Kalina podejrzewała, że to o niej, ale nie mogła nic zrobić. Potem znowu nic się nie działo. A po jakimś czasie pojawił się nad Kaliną sufit samochodu i miły głos zapytał:
- Can I speak to you in English?
Kalina otworzyła oczy i zobaczyła zatroskaną twarz niemieckiej lekarki.
Po godzinie lekarka pogotowia przyszła pożegnać się z Kaliną. Kalina leżała już w szpitalu, rozmawiała z personelem, była przytomna, przestała się trząść, widziała swoje córki i mogła się upewnić, że są całe i zdrowe. Lekarka uścisnęła Kalinę i powiedziała coś, co brzmiało jak glik-flik, a było niewątpliwie po niemiecku.
- I do not understand - powiedziała już uśmiechnięta Kalina.
Lekarka odśmiechnęła się cudownym, życzliwym uśmiechem i powiedziała:
- I say: you are a great lucker.
Teraz też to wiem. Jestem w jednym kawałku. Moje ciało właściwie nie ucierpiało.
Tylko w głowie zacięła mi się płyta z obrazem wybuchających poduszek powietrznych, eksplodujących ładunków pirotechnicznych od kurtyny powietrznej, uderzenia w żebra od napinaczy pasów i huku. Strasznego huku. I bólu głowy. I walnięcia w żebra. I poczucia, że wszystko się kończy: powietrze, krew, samochód, głosy córek i dotyk męża, sprawdzającego czy oddycham.
Drugi samochód z ogromną siłą uderzył w drzwi, za którymi siedziałam, dlatego uruchomiły się wszystkie zabezpieczenia od strony pasażera. Odbił się od naszego samochodu, obrócił i uderzył w balustradę.
Tak to w ułamku sekundy zmieniają się plany podróży.
Tak to w ułamku sekundy zagnieżdża się w głowie wspomnienie. Obolałej głowie.
Tak to odzyskuje się w życiu właściwe priorytety.
I nagle w Kalinę uderzyło coś, składające się z ogromnego huku. Jakby wielki ból wcisnął drzwi prosto na Kalinę. W jej głowę i tułów.
Kalina pamięta, że powiedziała mężowi i córkom, że jest ranna i nie może normalnie oddychać. Ze robi jej się słabo. Wszystko zniknęło i było tylko dziwnie mokro i ciepło. Potem Kalina usłyszała, jak włączyło się w samochodzie automatyczne powiadamianie służb ratunkowych o wypadkach. Przez chwilę znowu nie było nic, aż do momentu, gdy męski głos powiedział, że ktoś żyje. Kalina podejrzewała, że to o niej, ale nie mogła nic zrobić. Potem znowu nic się nie działo. A po jakimś czasie pojawił się nad Kaliną sufit samochodu i miły głos zapytał:
- Can I speak to you in English?
Kalina otworzyła oczy i zobaczyła zatroskaną twarz niemieckiej lekarki.
Po godzinie lekarka pogotowia przyszła pożegnać się z Kaliną. Kalina leżała już w szpitalu, rozmawiała z personelem, była przytomna, przestała się trząść, widziała swoje córki i mogła się upewnić, że są całe i zdrowe. Lekarka uścisnęła Kalinę i powiedziała coś, co brzmiało jak glik-flik, a było niewątpliwie po niemiecku.
- I do not understand - powiedziała już uśmiechnięta Kalina.
Lekarka odśmiechnęła się cudownym, życzliwym uśmiechem i powiedziała:
- I say: you are a great lucker.
Teraz też to wiem. Jestem w jednym kawałku. Moje ciało właściwie nie ucierpiało.
Tylko w głowie zacięła mi się płyta z obrazem wybuchających poduszek powietrznych, eksplodujących ładunków pirotechnicznych od kurtyny powietrznej, uderzenia w żebra od napinaczy pasów i huku. Strasznego huku. I bólu głowy. I walnięcia w żebra. I poczucia, że wszystko się kończy: powietrze, krew, samochód, głosy córek i dotyk męża, sprawdzającego czy oddycham.
Drugi samochód z ogromną siłą uderzył w drzwi, za którymi siedziałam, dlatego uruchomiły się wszystkie zabezpieczenia od strony pasażera. Odbił się od naszego samochodu, obrócił i uderzył w balustradę.
Tak to w ułamku sekundy zmieniają się plany podróży.
Tak to w ułamku sekundy zagnieżdża się w głowie wspomnienie. Obolałej głowie.
Tak to odzyskuje się w życiu właściwe priorytety.
poniedziałek, 1 lipca 2019
ludzie
Czy ludzie mają poczucie, że w ich głowach jest porządek i spokój?
Pytam, bo nie wiem, czy moje marzenie o ładzie wewnętrznym jest możliwe do zrealizowania.
Pytam, bo nie wiem, czy moje marzenie o ładzie wewnętrznym jest możliwe do zrealizowania.
czwartek, 27 czerwca 2019
przesunąć
- Kalinko, podlej teraz ten trawnik - powiedziała mama, po czym weszła na sam środek wskazanego przez siebie miejsca.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła tu podlać?
Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.
- A teraz, Kalinko, ten fragment - powiedziała mama, po czym weszła na sam środek wybranego miejsca.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła podlewać?
Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.
Za czwartym razem mama nie wytrzymała. Spojrzała na Kalinę z ukosa.
- A dlaczego ty mi ciągle mówisz, że mam się przesunąć? - spytała trochę zdenerwowana. - Nie możesz po prostu podlewać tam, gdzie cię proszę?
Są sprawy, które obnażają niemoc werbalną Kaliny.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła tu podlać?
Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.
- A teraz, Kalinko, ten fragment - powiedziała mama, po czym weszła na sam środek wybranego miejsca.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła podlewać?
Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.
Za czwartym razem mama nie wytrzymała. Spojrzała na Kalinę z ukosa.
- A dlaczego ty mi ciągle mówisz, że mam się przesunąć? - spytała trochę zdenerwowana. - Nie możesz po prostu podlewać tam, gdzie cię proszę?
Są sprawy, które obnażają niemoc werbalną Kaliny.
niedziela, 23 czerwca 2019
opalisz
A babcia mówiła: nie siadaj latem na słońcu nawet na chwilkę, bo się opalisz zgodnie ze wzorem na bluzeczce! Mówiła!
I co?
I teraz Kalina ma plecy biało-sine, w naturalnym kolorze swojego ciała, ale za to w okolicy karku ma cudną beżową plamę w kształcie dekoltu od sukienki.
I co?
I teraz Kalina ma plecy biało-sine, w naturalnym kolorze swojego ciała, ale za to w okolicy karku ma cudną beżową plamę w kształcie dekoltu od sukienki.
sobota, 22 czerwca 2019
spadły
Wracałam z dwiema dziewczynkami (córką i jej przyjaciółką) z ogródka mamy z pełną miską czerwonych porzeczek. Podjechałam po drodze do sklepu. Było bardzo chłodno i przyjemnie. Dziewczynki nie chciały ze mną wysiadać, więc zostały w samochodzie. Sklepik malutki, kolejki żadnej, samochód zaparkowany kilka metrów od wejścia. W chwili, w której płaciłam za zakupy, pękło niebo i na ziemię runęły hektolitry wody. To nie były krople, tylko stały potok. Wodospad. Rzeka, spadająca z nieba na ziemię. Ulica zamieniła się w Kanał Sueski, chodnik w Amazonkę. Stałam przy drzwiach sklepu i patrzyłam na dziewczynki, siedzące w samochodzie. Zadzwoniłam do nich i spytałam, jak się czują. "Wszystko dobrze, mamo, tylko czy ty to widzisz?" Nie dało się nie widzieć.
Gdy oberwanie chmury stało się zwykłą ulewą, dobiegłam do samochodu i usiadłam za kierownicą. Powolutku ruszyłyśmy w stronę domu. Po kilku minutach wysiadłyśmy pod domem. Nie padało.
Już wiem, co się stało z wodami Morza Czerwonego, gdy się rozstąpiło. Spadły na nas. Z niejakim opóźnieniem.
Gdy oberwanie chmury stało się zwykłą ulewą, dobiegłam do samochodu i usiadłam za kierownicą. Powolutku ruszyłyśmy w stronę domu. Po kilku minutach wysiadłyśmy pod domem. Nie padało.
Już wiem, co się stało z wodami Morza Czerwonego, gdy się rozstąpiło. Spadły na nas. Z niejakim opóźnieniem.
piątek, 21 czerwca 2019
noclegów
Udało nam się.
Pojechałyśmy bez zarezerwowanych noclegów. Dojeżdżałyśmy do jakiegoś miejsca i dopiero tam szukałyśmy pokoju do spania.
Podróżowałyśmy poza sezonem turystycznym, więc może dlatego nie miałyśmy większych problemów ze znalezieniem pokoju. Przejechałyśmy 2300 km w trzy dni.
Jaką to daje wolność...
Jaką niezależność...
I jak szybko można się nauczyć, że najtańsze noclegi pojawiają się na bookingu po 17 ;-)
Pojechałyśmy bez zarezerwowanych noclegów. Dojeżdżałyśmy do jakiegoś miejsca i dopiero tam szukałyśmy pokoju do spania.
Podróżowałyśmy poza sezonem turystycznym, więc może dlatego nie miałyśmy większych problemów ze znalezieniem pokoju. Przejechałyśmy 2300 km w trzy dni.
Jaką to daje wolność...
Jaką niezależność...
I jak szybko można się nauczyć, że najtańsze noclegi pojawiają się na bookingu po 17 ;-)
wtorek, 18 czerwca 2019
słowo
Przepękać - jakie to dziwne słowo.
Powinno oznaczać coś negatywnego, przecież pochodzi od pękania...
A tymczasem oznacza ratunek w wielu sytuacjach.
Polski język spękany jest, ale nie pęka.
Powinno oznaczać coś negatywnego, przecież pochodzi od pękania...
A tymczasem oznacza ratunek w wielu sytuacjach.
Polski język spękany jest, ale nie pęka.
poniedziałek, 17 czerwca 2019
szatni
W teatrze kluczową sprawą jest włożyć numerek z szatni w takie miejsce, żeby go potem odnaleźć w czasie stania w kolejce po spektaklu.
Można powiedzieć, że w tej kwestii idzie mi beznadziejnie
Można też powiedzieć, że w tej kwestii mam spory obszar do poprawy.
Można powiedzieć, że w tej kwestii idzie mi beznadziejnie
Można też powiedzieć, że w tej kwestii mam spory obszar do poprawy.
niedziela, 16 czerwca 2019
trudu
Z trudem poruszam ręką i nogą, bo mi się nie chce.
Współczuję ośmiornicy. Jeśli jej się nie chce, poruszanie się musi sprawiać jej jeszcze więcej trudu.
Współczuję ośmiornicy. Jeśli jej się nie chce, poruszanie się musi sprawiać jej jeszcze więcej trudu.
zestawienia
Dopiero teraz zauważyłam, że program, którego używam do pracy, wykonuje różne zestawienia, np. statystyki wyrazów.
Właśnie skończyłam kolejną opowieść i z ciekawości sprawdziłam, którego słowa użyłam najczęściej.
Sądziłam, że będzie to imię jednej z głównych postaci. Nie miałam racji.
Albo jakiś czasownik, najczęściej używany w piśmie: patrzy, idzie, mówi , w którejś z form. Też nie.
A może jakieś słowo niezbędne typu: i, lub, który, to? Nic z tego.
Słowem, które użyłam najczęściej w całej opowieści, jest "się".
Rozbawiło mnie to.
Się.
Nie "kogoś", tylko "się".
Właśnie skończyłam kolejną opowieść i z ciekawości sprawdziłam, którego słowa użyłam najczęściej.
Sądziłam, że będzie to imię jednej z głównych postaci. Nie miałam racji.
Albo jakiś czasownik, najczęściej używany w piśmie: patrzy, idzie, mówi , w którejś z form. Też nie.
A może jakieś słowo niezbędne typu: i, lub, który, to? Nic z tego.
Słowem, które użyłam najczęściej w całej opowieści, jest "się".
Rozbawiło mnie to.
Się.
Nie "kogoś", tylko "się".
czytałam
Zaczęłam czytać "Sen nr 9" Davida Mitchella.
Jest tak jak lubię: jestem zaintrygowana.
Za każdym razem, gdy czuję, że zaczyna mi się wszystko sklejać, autor pokazuje mi figę z makiem.
Jest tak jak lubię: jestem zaintrygowana.
Za każdym razem, gdy czuję, że zaczyna mi się wszystko sklejać, autor pokazuje mi figę z makiem.
sobota, 15 czerwca 2019
powtarza
Historia się powtarza:
- dostaję na telefon powiadomienie o zagrożeniu burzą, sztormem, huraganem i tajfunem;
- zabezpieczam rośliny na balkonie;
- nic się nie dzieje;
- odbezpieczam rośliny na balkonie;
- dostaję na telefon powiadomienie, itd.
Niemal codziennie. Od kilku dni.
- dostaję na telefon powiadomienie o zagrożeniu burzą, sztormem, huraganem i tajfunem;
- zabezpieczam rośliny na balkonie;
- nic się nie dzieje;
- odbezpieczam rośliny na balkonie;
- dostaję na telefon powiadomienie, itd.
Niemal codziennie. Od kilku dni.
wybaczą
Państwo wybaczą,
ale do mojego bloga przykleił się spam w postaci uroczych komentarzy pod postami.
Usunęłam komentarze spod pierwszych kilku postów, ale nie chce mi się usuwać z reszty.
Proszę uprzejmie udawać, że ich nie ma.
Dziękuję.
K
ale do mojego bloga przykleił się spam w postaci uroczych komentarzy pod postami.
Usunęłam komentarze spod pierwszych kilku postów, ale nie chce mi się usuwać z reszty.
Proszę uprzejmie udawać, że ich nie ma.
Dziękuję.
K
roślinę
- Mamie pogorszyła się pamięć - powiedziała siostra Kaliny przez telefon.
- Też to zauważyłam - odpowiedziała zasmucona Kalina.
- Gdy jest u mnie w domu, wielokrotnie pyta o tę samą roślinę w doniczce. Mam w kuchni dużo roślin, a ona zawsze mówi o tej jednej.
- A co to za roślina?
- Bazylia.
- Wyrzuć. Mama całe życie uwielbiała ogrody i znała mnóstwo roślin. Za jej czasów nikt nie uprawiał bazylii, dlatego pyta.
- Ale cały czas?
- Tyle razy dawała ci do zrozumienia, że to jakiś chwast, a nie roślina doniczkowa, że powinnaś wreszcie zrozumieć.
- Też to zauważyłam - odpowiedziała zasmucona Kalina.
- Gdy jest u mnie w domu, wielokrotnie pyta o tę samą roślinę w doniczce. Mam w kuchni dużo roślin, a ona zawsze mówi o tej jednej.
- A co to za roślina?
- Bazylia.
- Wyrzuć. Mama całe życie uwielbiała ogrody i znała mnóstwo roślin. Za jej czasów nikt nie uprawiał bazylii, dlatego pyta.
- Ale cały czas?
- Tyle razy dawała ci do zrozumienia, że to jakiś chwast, a nie roślina doniczkowa, że powinnaś wreszcie zrozumieć.
naukowe
Pogorszył mi się węch i słuch.
Wiem, bo są na to dowody naukowe:
już drugi raz w tym tygodniu spaliłam kawę w kawiarce, a kawiarka bardzo hałasuje i wydziela cudny aromat, gdy skończy pracę. Nie da się nie słyszeć i nie poczuć. A jednak się da...
Wczoraj spaliłam też obiad, ale udało się go odratować, więc się nie liczy.
Do badań naukowych kwalifikuję tylko przypadki o maksymalnym natężeniu.
Wiem, bo są na to dowody naukowe:
już drugi raz w tym tygodniu spaliłam kawę w kawiarce, a kawiarka bardzo hałasuje i wydziela cudny aromat, gdy skończy pracę. Nie da się nie słyszeć i nie poczuć. A jednak się da...
Wczoraj spaliłam też obiad, ale udało się go odratować, więc się nie liczy.
Do badań naukowych kwalifikuję tylko przypadki o maksymalnym natężeniu.
piątek, 14 czerwca 2019
boku
![]() |
| Zdjęcie poglądowe ;-) |
Ciekawość?
Kwestie epidemiologiczne?
Strach?
Trudno odgadnąć, co mną kieruje.
Z kolei na innym balkonie młoda, atrakcyjna kobieta wylewa z garnka jakiś płyn do doniczki ze sporą rośliną. Chcę myśleć, że karmi ją zupą pomidorową, a nie, że nie ma konewki...
włosy
Kalina robi sobie dzisiaj maseczkę na włosy. Olej połączony z innym olejem.
Gdyby Kalina już nigdy nie napisała nic na blogu, oznaczać to będzie, że olejowej maseczki nie dało się jednak zmyć.
Gdyby Kalina już nigdy nie napisała nic na blogu, oznaczać to będzie, że olejowej maseczki nie dało się jednak zmyć.
niecielesnych
Dziś w nocy poczułam, że coś dotyka mojej ręki. W sekundzie, w której odzyskiwałam świadomość, usłyszałam cichy głos: "Kalina, ty mi pomożesz". Gdy otworzyłam oczy, nikogo przy mnie nie było. To był tylko niezwykle realny sen. Przyznaję, zrobił wrażenie. I nawet Kalina, ze swym sceptycznym podejściem do różnych nowinek, miała w tej nocy cień przemyśleń na temat bytów niecielesnych i ich kontaktów z ludźmi śpiącymi u Kaliny w sypialni.
Imieniem "Kalina" określają mnie wyłącznie blogowi znajomi, co zawęża nieco liczbę podejrzanych.
Jeśli to ty jesteś osobą, która obecnie potrzebuje mojej pomocy, to będę bardzo wdzięczna za wiadomość pod postem. Poprzednia próba komunikacji była efektowna, ale niestety nieefektywna.
Do mnie trzeba jasno i wyraźnie, z adresem, informacją o ewentualnych objazdach, z podaniem miejsc, gdzie są punkty niebezpieczne na autostradzie, najlepiej od razu z trasą wytyczoną w google maps.
Delikatne sugerowanie, insynuowanie, niesprecyzowane przebąkiwanie może nie odnieść w moim przypadku oczekiwanego skutku.
I jeszcze prośba na przyszłość: wolałabym kontakt w dzień. Takie nocne straszenie jest bardzo nieprzyjemne. Bardzo.
;-)
Imieniem "Kalina" określają mnie wyłącznie blogowi znajomi, co zawęża nieco liczbę podejrzanych.
Jeśli to ty jesteś osobą, która obecnie potrzebuje mojej pomocy, to będę bardzo wdzięczna za wiadomość pod postem. Poprzednia próba komunikacji była efektowna, ale niestety nieefektywna.
Do mnie trzeba jasno i wyraźnie, z adresem, informacją o ewentualnych objazdach, z podaniem miejsc, gdzie są punkty niebezpieczne na autostradzie, najlepiej od razu z trasą wytyczoną w google maps.
Delikatne sugerowanie, insynuowanie, niesprecyzowane przebąkiwanie może nie odnieść w moim przypadku oczekiwanego skutku.
I jeszcze prośba na przyszłość: wolałabym kontakt w dzień. Takie nocne straszenie jest bardzo nieprzyjemne. Bardzo.
;-)
środa, 12 czerwca 2019
cieniu
Znalazłam zastosowanie dla upałów: pranie kołder.
A dokładniej - ich suszenie.
Kołdra, Szanowni Państwo, schnie w obecnych warunkach termicznych, w zależności od pory dnia, godzinę do dwóch.
Inaczej mówiąc - gdy wyjmujesz z pralki kolejną kołdrę, poprzednia jest już sucha.
Dzisiaj zajmę się poduszkami.
Ciekawe, czy wyschną w mniej niż kwadrans.
Wczoraj było 36 stopni w cieniu. Dzisiaj ma być nieco cieplej.
I bardzo współczuję wszystkim osobom, które nie lubią upałów.
Wczoraj nawet ja byłam zmęczona temperaturą, a to się rzadko zdarza.
Kolega, który mieszka w Katarze, napisał, że u nich jest teraz 46 stopni w cieniu. Na zewnątrz budynków zamarło życie. Miasta są tak zorganizowane, że wjeżdża się samochodem do każdego budynku i wysiada się, bez oglądania nieba. Sklepy, biura, urzędy - wszystko ma wewnętrzne parkingi. Innymi słowy - od momentu, gdy rozpoczęło się katarskie lato, ludzie nie wychodzą na zewnątrz. Przeliczył, że w skrajnych wypadkach spędza poza budynkami 10 minut dziennie, bo połowę z tego zajmuje mu dojście do osiedlowego sklepiku, jeśli zdecyduje się na spacer, a nie na jazdę samochodem.
PS. Zimą w Katarze było naprawdę chłodno - zdarzały się dni, że temperatura spadała do 25 stopni. Plus 25...
A dokładniej - ich suszenie.
Kołdra, Szanowni Państwo, schnie w obecnych warunkach termicznych, w zależności od pory dnia, godzinę do dwóch.
Inaczej mówiąc - gdy wyjmujesz z pralki kolejną kołdrę, poprzednia jest już sucha.
Dzisiaj zajmę się poduszkami.
Ciekawe, czy wyschną w mniej niż kwadrans.
Wczoraj było 36 stopni w cieniu. Dzisiaj ma być nieco cieplej.
I bardzo współczuję wszystkim osobom, które nie lubią upałów.
Wczoraj nawet ja byłam zmęczona temperaturą, a to się rzadko zdarza.
Kolega, który mieszka w Katarze, napisał, że u nich jest teraz 46 stopni w cieniu. Na zewnątrz budynków zamarło życie. Miasta są tak zorganizowane, że wjeżdża się samochodem do każdego budynku i wysiada się, bez oglądania nieba. Sklepy, biura, urzędy - wszystko ma wewnętrzne parkingi. Innymi słowy - od momentu, gdy rozpoczęło się katarskie lato, ludzie nie wychodzą na zewnątrz. Przeliczył, że w skrajnych wypadkach spędza poza budynkami 10 minut dziennie, bo połowę z tego zajmuje mu dojście do osiedlowego sklepiku, jeśli zdecyduje się na spacer, a nie na jazdę samochodem.
PS. Zimą w Katarze było naprawdę chłodno - zdarzały się dni, że temperatura spadała do 25 stopni. Plus 25...
zdjęć
- Kalinko, zepsuł mi się telefon. Nie robi zdjęć - powiedziała mama Kaliny, zdenerwowana.
Kalina wzięła do rąk telefon mamy, już na pierwszym ekranie znalazła przycisk "zrób zdjęcie", użyła go w wiadomym celu, obejrzała sfotografowany właśnie tył ciężarówki, stojącej przed samochodem Kaliny na światłach, i podała telefon mamie, mówiąc:
- Zobacz, mamo. Robi zdjęcia.
Mama przyjrzała się zdjęciu z niedowierzaniem, porównując je z widocznym przed szybą tyłem ciężarówki. Fotografia odpowiadała rzeczywistości w sposób niewzbudzający wątpliwości.
- Chyba źle się wyraziłam - powiedziała mama. - Nie chodziło mi o to, że nie robi zdjęć, tylko o to, że ja nie umiem go obsługiwać.
I jak tu nie kochać?
Kalina wzięła do rąk telefon mamy, już na pierwszym ekranie znalazła przycisk "zrób zdjęcie", użyła go w wiadomym celu, obejrzała sfotografowany właśnie tył ciężarówki, stojącej przed samochodem Kaliny na światłach, i podała telefon mamie, mówiąc:
- Zobacz, mamo. Robi zdjęcia.
Mama przyjrzała się zdjęciu z niedowierzaniem, porównując je z widocznym przed szybą tyłem ciężarówki. Fotografia odpowiadała rzeczywistości w sposób niewzbudzający wątpliwości.
- Chyba źle się wyraziłam - powiedziała mama. - Nie chodziło mi o to, że nie robi zdjęć, tylko o to, że ja nie umiem go obsługiwać.
I jak tu nie kochać?
wtorek, 11 czerwca 2019
alergię
Kajtek ma alergię na jeden gatunek trawy.
Ten, który teraz pyli.
Pod wpływem pyłków tej trawy twarz Kajtka przyjmuje kształt zbliżony do koła, usta mu pęcznieją, a oczy z daleka wyglądają jak dwie nieobrane rzodkiewki.
Jeśli ktoś na świecie pisze pracę naukową z występowania tejże trawy, powinien zatrudnić Kajtka.
Wystarczy wozić go ze sobą w samochodzie i sprawdzać stan napuchnięcia. Prawdopodobnie istnieje wzór matematyczny, pozwalający przeliczyć grubość opuchlizny Kajtka na ilość osobników gatunku tej trawy na danym obszarze.
Kalina się troszkę śmieje z Kajtka, ale ma do tego pełne prawo, gdyż cierpliwie czeka aż zatrudnią ją do wykrywania kociej sierści.
Zastosowanie będzie miał podobny wzór matematyczny.
Ten, który teraz pyli.
Pod wpływem pyłków tej trawy twarz Kajtka przyjmuje kształt zbliżony do koła, usta mu pęcznieją, a oczy z daleka wyglądają jak dwie nieobrane rzodkiewki.
Jeśli ktoś na świecie pisze pracę naukową z występowania tejże trawy, powinien zatrudnić Kajtka.
Wystarczy wozić go ze sobą w samochodzie i sprawdzać stan napuchnięcia. Prawdopodobnie istnieje wzór matematyczny, pozwalający przeliczyć grubość opuchlizny Kajtka na ilość osobników gatunku tej trawy na danym obszarze.
Kalina się troszkę śmieje z Kajtka, ale ma do tego pełne prawo, gdyż cierpliwie czeka aż zatrudnią ją do wykrywania kociej sierści.
Zastosowanie będzie miał podobny wzór matematyczny.
poniedziałek, 10 czerwca 2019
otworzyły
Kalina weszła do publicznej toalety i zorientowała się, że jedyna kabina jest zajęta. Grzecznie stanęła w okolicach umywalki i spuściła wzrok. Przebywanie w tego typu przybytku nie stanowi powodu do radości, zwłaszcza dla Kaliny. Po chwili drzwi otworzyły się i weszła pięknie ubrana, atrakcyjna brunetka w nieokreślonym wieku. Stanęła obok Kaliny i również spuściła wzrok. Czekały już we dwie. Niby raźniej, ale jednak powodu do dumy nie miały.
Nagle drzwi wejściowe otworzyły się i ukazała się w nich niska, młoda, modnie ubrana kobieta. Spojrzała na Kalinę i jej towarzyszkę niedoli, przyjrzała się przez moment wnętrzu toaletowej poczekalni i wyszła, dość głośno zamykając za sobą drzwi. Minęło może 10 sekund i sytuacja się powtórzyła. Tym razem w drzwiach stanęła starsza, elegancka pani w okularach. Spojrzała w lewo na umywalkę, w prawo na Kalinę i brunetkę, i wyszła, głośno zamykając za sobą drzwi. Historia powtórzyła się jeszcze dwa razy.
Po czwartym otwarciu drzwi Kalina spojrzała głęboko w oczy ślicznej brunetce i powiedziała:
- Chyba musimy bardzo źle wyglądać, skoro wszyscy tu zaglądają, a gdy nas widzą, to wychodzą.
Zapadła sekunda ciszy. Może dwie. Po czym brunetka wybuchnęłą głośnym, serdecznym śmiechem. Takim hehehe i hihihi, a nawet hahaha.
Spojrzała na Kalinę z wdzięcznością, podeszła krok w jej stronę, chwyciła ją za ramię i powiedziała:
- Dziękuję pani. Miałam taki ciężki dzień, ale dzięki pani zrobiło mi się tak lekko na duszy.
W tym momencie otworzyły się drzwi toalety i Kalina weszła siku. Wychodząc, wymieniła w drzwiach spojrzenie z brunetką i więcej się nie widziały.
Tak to można komuś poprawić humor, mówiąc mu z pełnym pęcherzem, że źle wygląda.
Nagle drzwi wejściowe otworzyły się i ukazała się w nich niska, młoda, modnie ubrana kobieta. Spojrzała na Kalinę i jej towarzyszkę niedoli, przyjrzała się przez moment wnętrzu toaletowej poczekalni i wyszła, dość głośno zamykając za sobą drzwi. Minęło może 10 sekund i sytuacja się powtórzyła. Tym razem w drzwiach stanęła starsza, elegancka pani w okularach. Spojrzała w lewo na umywalkę, w prawo na Kalinę i brunetkę, i wyszła, głośno zamykając za sobą drzwi. Historia powtórzyła się jeszcze dwa razy.
Po czwartym otwarciu drzwi Kalina spojrzała głęboko w oczy ślicznej brunetce i powiedziała:
- Chyba musimy bardzo źle wyglądać, skoro wszyscy tu zaglądają, a gdy nas widzą, to wychodzą.
Zapadła sekunda ciszy. Może dwie. Po czym brunetka wybuchnęłą głośnym, serdecznym śmiechem. Takim hehehe i hihihi, a nawet hahaha.
Spojrzała na Kalinę z wdzięcznością, podeszła krok w jej stronę, chwyciła ją za ramię i powiedziała:
- Dziękuję pani. Miałam taki ciężki dzień, ale dzięki pani zrobiło mi się tak lekko na duszy.
W tym momencie otworzyły się drzwi toalety i Kalina weszła siku. Wychodząc, wymieniła w drzwiach spojrzenie z brunetką i więcej się nie widziały.
Tak to można komuś poprawić humor, mówiąc mu z pełnym pęcherzem, że źle wygląda.
piątek, 7 czerwca 2019
czasem
Zastanawiam się, w jakim narządzie mieszka motywacja.
Czasem w żołądku, gdy jest to motywacja do zajrzenia do lodówki.
Czasem w miednicy, gdy jest to motywacja do wstania w nocy z łóżka i pomaszerowania do łazienki.
Czasem w materacu, gdy jest to motywacja do popołudniowej drzemki.
Motywacja wewnętrzna i zewnętrzna.
Zawsze szukam tej wewnętrznej, a może trzeba czasem poszperać w komodzie, albo w jeszcze innej skrzyni...
Czasem w żołądku, gdy jest to motywacja do zajrzenia do lodówki.
Czasem w miednicy, gdy jest to motywacja do wstania w nocy z łóżka i pomaszerowania do łazienki.
Czasem w materacu, gdy jest to motywacja do popołudniowej drzemki.
Motywacja wewnętrzna i zewnętrzna.
Zawsze szukam tej wewnętrznej, a może trzeba czasem poszperać w komodzie, albo w jeszcze innej skrzyni...
śmiesznym
demonem
Nie widziałam go 30 lat.
Pamiętał, że miałam wtedy inną fryzurę.
Okazało się, że jestem demonem, który rozgrzebał w nim nie do końca zaleczone rany.
On radzi sobie z ranami, ja z byciem demonem.
Wzruszający spektakl z dwoma aktorami.
Pamiętał, że miałam wtedy inną fryzurę.
Okazało się, że jestem demonem, który rozgrzebał w nim nie do końca zaleczone rany.
On radzi sobie z ranami, ja z byciem demonem.
Wzruszający spektakl z dwoma aktorami.
dynię
Przekroiłam wczesną wiosną dynię i znalazłam w jej środku dziesiątki kiełkujących nasion. Wszystkie kiełki umieściłam w doniczce i się zaczęło.
Trzy z nich wykiełkowały. Rosną jak na drożdżach.
Hodowanie trzech dyń na balkonie uważam za wyzwanie.
Nie chcę ich wkopywać mamie do ogródka, bo mama ma dość problemów z roślinami, z którymi nie ma problemów.
Dynie kształtem przypominają słońce.
Hercules Poirot uprawiał dynie.
Ciasto dyniowe to niebo w gębie.
Dynie dojrzewają wtedy, gdy nie ma już warzyw z ogródka.
Muszę je pokochać, zanim zarosną cały mój balkon. Wtedy miłość będzie już mogła tylko dojrzewać, nie kiełkować.
Trzy z nich wykiełkowały. Rosną jak na drożdżach.
Hodowanie trzech dyń na balkonie uważam za wyzwanie.
Nie chcę ich wkopywać mamie do ogródka, bo mama ma dość problemów z roślinami, z którymi nie ma problemów.
Dynie kształtem przypominają słońce.
Hercules Poirot uprawiał dynie.
Ciasto dyniowe to niebo w gębie.
Dynie dojrzewają wtedy, gdy nie ma już warzyw z ogródka.
Muszę je pokochać, zanim zarosną cały mój balkon. Wtedy miłość będzie już mogła tylko dojrzewać, nie kiełkować.
środa, 5 czerwca 2019
zawodzie
- Szukam pracy. Pomożesz mi?
- Chętnie. W zawodzie?
- Tak. Wolałbym w zawodzie.
- To świetnie. Mój klient szuka właśnie pracownika o twojej profesji, ale praca jest w Nowej Zelandii.
- Zdalna?
- Nie. Stacjonarna.
- Yyy. Zaskoczyłaś mnie. Chyba właśnie zrozumiałem, że szukam pracy, ale jednak nie jestem dostatecznie zmotywowany. Ta Nowa Zelandia wydaje mi się nieznacznie zbyt odległa.
- Ok. Jedno jest pewne: gdy znajdę ci inną propozycję, na pewno będzie bliżej.
- Chętnie. W zawodzie?
- Tak. Wolałbym w zawodzie.
- To świetnie. Mój klient szuka właśnie pracownika o twojej profesji, ale praca jest w Nowej Zelandii.
- Zdalna?
- Nie. Stacjonarna.
- Yyy. Zaskoczyłaś mnie. Chyba właśnie zrozumiałem, że szukam pracy, ale jednak nie jestem dostatecznie zmotywowany. Ta Nowa Zelandia wydaje mi się nieznacznie zbyt odległa.
- Ok. Jedno jest pewne: gdy znajdę ci inną propozycję, na pewno będzie bliżej.
wtorek, 4 czerwca 2019
dyplom
Dowiedziałam się, że mogę się starać o status twórcy. Musiałabym wówczas opłacać sobie ZUS i inne rzeczy, ale miałabym z tego pewne przywileje (tylko że zapomniałam jakie konkretnie).
To by mi bardzo odpowiadało, bo nie mam żadnych przywilejów.
Przeczytałam odpowiedni przepis. Długi. Z paragrafami, punktami i podpunktami.
I dowiedziałam się, jakie kryteria muszę spełnić, żeby zostać oficjalnie twórcą.
Pierwsze kryterium mówi, że
twórca musi posiadać dyplom poświadczający, że posiada wykształcenie niezbędne do twórczości.
Rozumiem, że rzeźbiarz musi mieć dyplom akademii sztuk pięknych, wydział rzeźby.
Spiewaczka operowa musi mieć dyplom akademii muzycznej, wydział śpiewu.
Malarz murali musi mieć dyplom tynkarza albo osoby pracującej na wysokościach.
Tancerz hip-hop musi mieć dyplom gimnastyka albo kaskadera. Albo osoby polerującej podłogi.
Kabareciarz musi mieć dyplom fizjoterapeuty, bo zmusza ludzi do ćwiczeń przepony.
A Kalina?
To by mi bardzo odpowiadało, bo nie mam żadnych przywilejów.
Przeczytałam odpowiedni przepis. Długi. Z paragrafami, punktami i podpunktami.
I dowiedziałam się, jakie kryteria muszę spełnić, żeby zostać oficjalnie twórcą.
Pierwsze kryterium mówi, że
twórca musi posiadać dyplom poświadczający, że posiada wykształcenie niezbędne do twórczości.
Rozumiem, że rzeźbiarz musi mieć dyplom akademii sztuk pięknych, wydział rzeźby.
Spiewaczka operowa musi mieć dyplom akademii muzycznej, wydział śpiewu.
Malarz murali musi mieć dyplom tynkarza albo osoby pracującej na wysokościach.
Tancerz hip-hop musi mieć dyplom gimnastyka albo kaskadera. Albo osoby polerującej podłogi.
Kabareciarz musi mieć dyplom fizjoterapeuty, bo zmusza ludzi do ćwiczeń przepony.
A Kalina?
niedziela, 2 czerwca 2019
pozdrowić
- Mamo, spotkałam Kasię. Prosiła, żeby cię pozdrowić.
- Jaką Kasię?
- Tę, która mieszkała obok ciebie. Miała małego hałaśliwego jamnika, a jej tata zawsze parkował samochód pod naszym oknem...
- Nie pamiętam.
- … miała też małą siostrę, która kiedyś się zgubiła na ulicy i wszyscy jej szukaliśmy...
- Szukaliśmy?
- … a jej mama pożyczyła nam na jakąś imprezę krzesła.
- Nie pamiętam.
- Nie lubiłam jej. Właściwie to ci zazdroszczę, że jej nie pamiętasz.
- A ja ją lubiłam?
- Też nie.
- To bardzo miłe, że mnie pozdrawia, ale cieszę się, że jej nie pamiętam.
- Jaką Kasię?
- Tę, która mieszkała obok ciebie. Miała małego hałaśliwego jamnika, a jej tata zawsze parkował samochód pod naszym oknem...
- Nie pamiętam.
- … miała też małą siostrę, która kiedyś się zgubiła na ulicy i wszyscy jej szukaliśmy...
- Szukaliśmy?
- … a jej mama pożyczyła nam na jakąś imprezę krzesła.
- Nie pamiętam.
- Nie lubiłam jej. Właściwie to ci zazdroszczę, że jej nie pamiętasz.
- A ja ją lubiłam?
- Też nie.
- To bardzo miłe, że mnie pozdrawia, ale cieszę się, że jej nie pamiętam.
sobota, 1 czerwca 2019
siebie
Buddyści mówią: nie patrzysz sprawiedliwie na siebie.
Jesteś za blisko.
Jeśli wiesz, że jesteś beznadziejny, a inni ci mówią, że nie - uwierz im.
Oni mają rację.
Patrzą na ciebie z odległości.
Gdy patrzysz na obraz impresjonisty, trzymając nos przy płótnie, widzisz bezkształtne plamy koloru. Gdy odejdziesz daleko, bardzo daleko - widzisz nenufary.
Pozwól innym powiedzieć ci, co widzą z odległości.
I tylko jeszcze trzeba umieć wprowadzić to w życie.
Jesteś za blisko.
Jeśli wiesz, że jesteś beznadziejny, a inni ci mówią, że nie - uwierz im.
Oni mają rację.
Patrzą na ciebie z odległości.
Gdy patrzysz na obraz impresjonisty, trzymając nos przy płótnie, widzisz bezkształtne plamy koloru. Gdy odejdziesz daleko, bardzo daleko - widzisz nenufary.
Pozwól innym powiedzieć ci, co widzą z odległości.
I tylko jeszcze trzeba umieć wprowadzić to w życie.
środa, 29 maja 2019
kapeluszowi
Poznałam ją jesienią. Kobietę o zjawiskowej urodzie i nieprawdopodobnej charyzmie. Spotykałyśmy się zimą i wiosną. I latem. Pewnego upalnego dnia spotkałyśmy się na miejskiej plaży. Siedziałyśmy obok siebie na leżakach, ubrane w letnie sukienki. Miała na głowie słomkowy kapelusz z wielkim rondem.
- Często chodzę w kapeluszach - powiedziała, kładąc dłonie na rondzie.
- Zauważyłam. Wyglądasz intrygująco - powiedziałam, przyglądając się kapeluszowi i głowie, na której spoczywał.
- Sama rozumiesz. Muszę - szepnęła.
- Nie rozumiem.
- Słońce mi szkodzi. Mam bielactwo.
Wyciągnęła przed siebie dłonie i wówczas dostrzegłam na nich białe plamy, wyraźnie widoczne przy kontrastującej opaleniźnie.
- Nie zauważyłam wcześniej. Widocznie nie przyglądałam się twoim dłoniom.
Spojrzała na mnie z czarującym uśmiechem i zdjęła kapelusz. Na jej twarzy można było dostrzec wyraźnie odróżniające się jaśniejsze i ciemniejsze miejsca. Byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam, co powiedzieć. Przecież widziałam ją dziesiątki razy. W budynkach i na zewnątrz. Siedziałam naprzeciwko niej i rozmawiałam z nią wielokrotnie. I nie zauważyłam bielactwa.
- Nie jesteś pierwszą osobą, która tak reaguje - powiedziała pobłażliwie. - Ludzie starają się być mili.
I jak tu wytłumaczyć tej pięknej kobiecie, że to bielactwo chowa się pod jej osobowością? Głęboko się chowa...
- Często chodzę w kapeluszach - powiedziała, kładąc dłonie na rondzie.
- Zauważyłam. Wyglądasz intrygująco - powiedziałam, przyglądając się kapeluszowi i głowie, na której spoczywał.
- Sama rozumiesz. Muszę - szepnęła.
- Nie rozumiem.
- Słońce mi szkodzi. Mam bielactwo.
Wyciągnęła przed siebie dłonie i wówczas dostrzegłam na nich białe plamy, wyraźnie widoczne przy kontrastującej opaleniźnie.
- Nie zauważyłam wcześniej. Widocznie nie przyglądałam się twoim dłoniom.
Spojrzała na mnie z czarującym uśmiechem i zdjęła kapelusz. Na jej twarzy można było dostrzec wyraźnie odróżniające się jaśniejsze i ciemniejsze miejsca. Byłam tak zaskoczona, że nie wiedziałam, co powiedzieć. Przecież widziałam ją dziesiątki razy. W budynkach i na zewnątrz. Siedziałam naprzeciwko niej i rozmawiałam z nią wielokrotnie. I nie zauważyłam bielactwa.
- Nie jesteś pierwszą osobą, która tak reaguje - powiedziała pobłażliwie. - Ludzie starają się być mili.
I jak tu wytłumaczyć tej pięknej kobiecie, że to bielactwo chowa się pod jej osobowością? Głęboko się chowa...
wtorek, 21 maja 2019
ropuchy
- Mamo, czy wiesz, że muchomor po angielsku jest toadstool, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy stołek dla ropuchy?
I jak tu się nie uśmiechnąć?
I jak tu się nie uśmiechnąć?
gust
Pojechałam ze starszą córką na wycieczkę samochodową. Czasami tak robimy, nic w tym nowego. Wybieramy sobie jakieś miejsce i jedziemy. Po drodze oglądamy to, co da się obejrzeć, zwiedzamy to, do czego da się wejść i rozmawiamy.
Naturalnie najważniejsze jest rozmawianie, ale reszta stanowi miły dodatek.
Tym razem pojechałyśmy na północ od naszego miasta. Nie miałyśmy za dużo czasu, więc wybrałyśmy miasteczko położone 40 km od naszego domu. Poruszamy się podczas takich wyjazdów drogami ósmej kategorii odśnieżania, podziwiamy wsie, mieścinki, mosty i rzeczki, pasące się krowy, polujące na polach koty, łabędzie na jeziorkach i inne takie.
A powyższy wstęp był potrzebny do łagodnego przejścia do tematu zasadniczego:
kurczę blade, ile w naszej okolicy jest cudnych, starych dworów, pałacyków, domów, starych fabryk. To naturalnie poniemieckie budowle, jak sądzę opuszczone po raz pierwszy w 1918.
Cudownie byłoby mieć górę pieniędzy i kupić sobie kilka takich. Pięknie wyremontować i mieszkać w cichym, spokojnym miejscu, zapraszać krewnych i znajomych i podziwiać wspaniałe okolice, cudowne rzeczki, które jakimś cudem zawsze przepływają w pobliżu, gładkie tafle jezior, łagodne wzgórza i piękne lasy.
Bo niemieccy zaborcy, proszę państwa, mieli doskonały gust. I wybierali cudowne lokalizacje na swoje domy.
Naturalnie najważniejsze jest rozmawianie, ale reszta stanowi miły dodatek.
Tym razem pojechałyśmy na północ od naszego miasta. Nie miałyśmy za dużo czasu, więc wybrałyśmy miasteczko położone 40 km od naszego domu. Poruszamy się podczas takich wyjazdów drogami ósmej kategorii odśnieżania, podziwiamy wsie, mieścinki, mosty i rzeczki, pasące się krowy, polujące na polach koty, łabędzie na jeziorkach i inne takie.
A powyższy wstęp był potrzebny do łagodnego przejścia do tematu zasadniczego:
kurczę blade, ile w naszej okolicy jest cudnych, starych dworów, pałacyków, domów, starych fabryk. To naturalnie poniemieckie budowle, jak sądzę opuszczone po raz pierwszy w 1918.
Cudownie byłoby mieć górę pieniędzy i kupić sobie kilka takich. Pięknie wyremontować i mieszkać w cichym, spokojnym miejscu, zapraszać krewnych i znajomych i podziwiać wspaniałe okolice, cudowne rzeczki, które jakimś cudem zawsze przepływają w pobliżu, gładkie tafle jezior, łagodne wzgórza i piękne lasy.
Bo niemieccy zaborcy, proszę państwa, mieli doskonały gust. I wybierali cudowne lokalizacje na swoje domy.
poniedziałek, 20 maja 2019
opatrunkiem
- Siostro Kaliny, czy mogłabyś zadzwonić do mamy i przypomnieć jej, że w domu miała zdejmować opatrunek? Mama była dość zdekoncentrowana gdy wychodziła ze szpitala i nie słuchała, co lekarz do niej mówił.
- Już do niej dzwoniłam. Powiedziała, że nie wie, co zrobić z opatrunkiem.
- A, to wszystko w normie. Załatwisz to?
- Tak. Zadzwonię do niej. Poproszę, żeby zdjęła plaster podczas rozmowy ze mną i powiedziała mi, jak wygląda rana.
- Pomyśli, że masz sadystyczne zapędy i lubisz słuchać opowieści o ranach.
- Ciekawe, czy to zapamięta, czy też zapomni...
- Już do niej dzwoniłam. Powiedziała, że nie wie, co zrobić z opatrunkiem.
- A, to wszystko w normie. Załatwisz to?
- Tak. Zadzwonię do niej. Poproszę, żeby zdjęła plaster podczas rozmowy ze mną i powiedziała mi, jak wygląda rana.
- Pomyśli, że masz sadystyczne zapędy i lubisz słuchać opowieści o ranach.
- Ciekawe, czy to zapamięta, czy też zapomni...
depresji
Tylu znajomych mówi o depresji.
Mówią o niej "mam". Jakby mówili o wątrobie, nerce czy powiece.
Mają.
Utożsamiają się z nią.
Tracą granicę między sobą a depresją.
Stają się depresją.
Są nią.
Nie mówią o myślach samobójczych, ale widzę w ich oczach tę wielką, czarną dziurę, w którą chcieliby wskoczyć i zniknąć, gdyby tylko mogli stanąć obok siebie i podjąć jakąś decyzję.
Nie mogą.
Im więcej osób jest obok nich, tym są bardziej samotni.
"Odejdźcie ode mnie" chcieliby krzyczeć, chociaż strasznie potrzebują, żeby ktoś był przy nich. Z nimi. W nich.
Nie mogą krzyczeć.
Depresja odebrała im głos.
Ta, która jest nimi.
Ona odebrała im głos.
Oni odebrali sobie głos.
Mówią o niej "mam". Jakby mówili o wątrobie, nerce czy powiece.
Mają.
Utożsamiają się z nią.
Tracą granicę między sobą a depresją.
Stają się depresją.
Są nią.
Nie mówią o myślach samobójczych, ale widzę w ich oczach tę wielką, czarną dziurę, w którą chcieliby wskoczyć i zniknąć, gdyby tylko mogli stanąć obok siebie i podjąć jakąś decyzję.
Nie mogą.
Im więcej osób jest obok nich, tym są bardziej samotni.
"Odejdźcie ode mnie" chcieliby krzyczeć, chociaż strasznie potrzebują, żeby ktoś był przy nich. Z nimi. W nich.
Nie mogą krzyczeć.
Depresja odebrała im głos.
Ta, która jest nimi.
Ona odebrała im głos.
Oni odebrali sobie głos.
sumie
Jechałam półtorej godziny samochodem, pracowałam, potem jechałam kolejne półtorej godziny, znowu będę pracować, a po pracy wrócę do domu.
Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że droga powrotna będzie trwała trzy godziny.
No czy matematyka nie mogłaby być trochę uprzejmiejsza w niektórych kwestiach?
Czy półtora i półtora nie mogłoby dać w sumie dwa?
Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że droga powrotna będzie trwała trzy godziny.
No czy matematyka nie mogłaby być trochę uprzejmiejsza w niektórych kwestiach?
Czy półtora i półtora nie mogłoby dać w sumie dwa?
czwartek, 16 maja 2019
lubienie
Kalina ma w każdej komórce ciała gen odpowiedzialny za lubienie szparagów.
Gen ten jest bardzo długi, prosty, a jego aktywność niezmiernie zwiększa się w maju. Oj, niezmiernie.
Kalina mogłaby jeść szparagi codziennie. Mmmm. Mięciutkie, ugotowane, soczyste - no palce lizać.
Ale dwa tygodnie temu Kalina była u Ani i została przez Anię poczęstowana szparagami smażonymi na patelni.
Ożesz kurcze blade, jakie to pyszne!
Od tego dnia smażone szparagi stały się obowiązkowym pokarmem całej rodziny Kaliny. Spożywamy je na dwa sposoby: albo z imbirem, albo z koperkiem, ponieważ nie możemy się zdecydować, która wersja bardziej nam smakuje. I posypane sezamem. Białym.
Mam nadzieję, że sezon na szparagi będzie trwał w tym roku do grudnia.
Mmmm. Z sezamem. Białym.
Gen ten jest bardzo długi, prosty, a jego aktywność niezmiernie zwiększa się w maju. Oj, niezmiernie.
Kalina mogłaby jeść szparagi codziennie. Mmmm. Mięciutkie, ugotowane, soczyste - no palce lizać.
Ale dwa tygodnie temu Kalina była u Ani i została przez Anię poczęstowana szparagami smażonymi na patelni.
Ożesz kurcze blade, jakie to pyszne!
Od tego dnia smażone szparagi stały się obowiązkowym pokarmem całej rodziny Kaliny. Spożywamy je na dwa sposoby: albo z imbirem, albo z koperkiem, ponieważ nie możemy się zdecydować, która wersja bardziej nam smakuje. I posypane sezamem. Białym.
Mam nadzieję, że sezon na szparagi będzie trwał w tym roku do grudnia.
Mmmm. Z sezamem. Białym.
mózgu
Myślę o sposobie funkcjonowania mózgu mojej mamy.
To przedziwne, jak wspaniale sobie radzi z nieradzeniem.
To doskonałe urządzenie, mechanizm bliski ideału, który działając coraz gorzej, działa nadal perfekcyjnie.
Przypuszczam, że w mamy głowie siedzi neuronalna miniaturka mamy i sprawdza zakres posiadanych informacji. Gdy orientuje się, że w pamięci są spore braki, otwiera śluzę wyobraźni i natychmiast miesza strumień tego, co było, z tym, co mogło być. I powstaje jedna, spójna treść.
Mama, spytana, co robiła dziś rano, bez zająknięcia podaje przebieg swojego dnia, który jednak wcale nie musi mieć związku z rzeczywistością. Ale mama nie kłamie. Mówi w swoim odczuciu prawdę. Relacjonuje o której wstała, co zjadła na śniadanie, gdzie była. Te informacje są faktami, lub są tylko potencjalnymi faktami. Tego nie wiadomo. Jeśli nie są prawdziwe, są niezwykle prawdopodobne.
Mama nigdy nie mówi, że rano była w pracy, a na śniadanie zjadła omlet, bo to jest mało prawdopodobne. Tego nikt by nie kupił. Mamy mózg o tym wie, i zapytany, podaje takie wersje zdarzeń, które trzeba naprawdę solidnie sprawdzić, żeby się przekonać, czy miały miejsce w omawianym przedziale czasowym. Jednocześnie większość informacji jest prawdziwa, co zmniejsza czujność i myli rozmówcę.
Już, już przestaję być czujna, zapominam, że trzeba uważać, słucham tego, co mama mówi i nagle dowiaduję się, że mama pamięta, jak przy pewnej ulicy nie było kiedyś domów i drzew, tylko ogrody. A tymczasem widać na pierwszy rzut oka, że gdyby rzeczywiście widziała tę ulicę zanim ją zabudowano, musiałaby się urodzić mniej więcej w tym roku, co Piłsudski.
W ten sposób mama tworzy kreatywną historię.
Jak wielu innych, tylko ci inni nazywają to badaniami naukowymi.
To przedziwne, jak wspaniale sobie radzi z nieradzeniem.
To doskonałe urządzenie, mechanizm bliski ideału, który działając coraz gorzej, działa nadal perfekcyjnie.
Przypuszczam, że w mamy głowie siedzi neuronalna miniaturka mamy i sprawdza zakres posiadanych informacji. Gdy orientuje się, że w pamięci są spore braki, otwiera śluzę wyobraźni i natychmiast miesza strumień tego, co było, z tym, co mogło być. I powstaje jedna, spójna treść.
Mama, spytana, co robiła dziś rano, bez zająknięcia podaje przebieg swojego dnia, który jednak wcale nie musi mieć związku z rzeczywistością. Ale mama nie kłamie. Mówi w swoim odczuciu prawdę. Relacjonuje o której wstała, co zjadła na śniadanie, gdzie była. Te informacje są faktami, lub są tylko potencjalnymi faktami. Tego nie wiadomo. Jeśli nie są prawdziwe, są niezwykle prawdopodobne.
Mama nigdy nie mówi, że rano była w pracy, a na śniadanie zjadła omlet, bo to jest mało prawdopodobne. Tego nikt by nie kupił. Mamy mózg o tym wie, i zapytany, podaje takie wersje zdarzeń, które trzeba naprawdę solidnie sprawdzić, żeby się przekonać, czy miały miejsce w omawianym przedziale czasowym. Jednocześnie większość informacji jest prawdziwa, co zmniejsza czujność i myli rozmówcę.
Już, już przestaję być czujna, zapominam, że trzeba uważać, słucham tego, co mama mówi i nagle dowiaduję się, że mama pamięta, jak przy pewnej ulicy nie było kiedyś domów i drzew, tylko ogrody. A tymczasem widać na pierwszy rzut oka, że gdyby rzeczywiście widziała tę ulicę zanim ją zabudowano, musiałaby się urodzić mniej więcej w tym roku, co Piłsudski.
W ten sposób mama tworzy kreatywną historię.
Jak wielu innych, tylko ci inni nazywają to badaniami naukowymi.
środa, 15 maja 2019
rano
Ósma wieczorem:
- Mamo, o której godzinie będziesz wyjeżdżała?
- O siódmej rano.
- Obudź mnie, bo chcę się z tobą pożegnać.
Siódma rano:
- Córko, już wyjeżdżam. Chciałaś się ze mną pożegnać. To pa, kochanie.
- Tak, mamo. Wiem, wiem. Jeszcze tylko pięć minut...
Wielokrotne powtarzanie przynosi doskonałe efekty, jeśli chodzi o naukę pewnych zachowań ;-)
- Mamo, o której godzinie będziesz wyjeżdżała?
- O siódmej rano.
- Obudź mnie, bo chcę się z tobą pożegnać.
Siódma rano:
- Córko, już wyjeżdżam. Chciałaś się ze mną pożegnać. To pa, kochanie.
- Tak, mamo. Wiem, wiem. Jeszcze tylko pięć minut...
Wielokrotne powtarzanie przynosi doskonałe efekty, jeśli chodzi o naukę pewnych zachowań ;-)
poniedziałek, 13 maja 2019
śmierdziały
Kupił sobie dwa szczurki. A potem jeszcze dwa.
O ile pierwsze dwa szczurki śmierdziały jak stęchła piwnica ratuszowa, to cztery śmierdzą jak skandynawskie bunkry z czasów Wilhelma Zdobywcy. A nawet bardziej.
Szczurki są podobno niezwykle inteligentne, uczą się różnych sztuczek, tworzą zhierarchizowane stado, przekazują sobie informacje i mają setki innych zalet. I jedną, malutką, tyciusieńką wadę: nie sprzątają po sobie same klatki.
Dziwne...
O ile pierwsze dwa szczurki śmierdziały jak stęchła piwnica ratuszowa, to cztery śmierdzą jak skandynawskie bunkry z czasów Wilhelma Zdobywcy. A nawet bardziej.
Szczurki są podobno niezwykle inteligentne, uczą się różnych sztuczek, tworzą zhierarchizowane stado, przekazują sobie informacje i mają setki innych zalet. I jedną, malutką, tyciusieńką wadę: nie sprzątają po sobie same klatki.
Dziwne...
oddzielać
Warto oddzielać rozum od serca.
Gdy dziecko się spóźnia, rozum mówi: skoryguj. A serce mówi: uciesz się, że już jest.
Gdy byłam młodą mamą, miałam więcej rozumu.
Teraz mam więcej serca...
Gdy dziecko się spóźnia, rozum mówi: skoryguj. A serce mówi: uciesz się, że już jest.
Gdy byłam młodą mamą, miałam więcej rozumu.
Teraz mam więcej serca...
niedziela, 12 maja 2019
nocleg
Nie ma to, jak zarezerwować sobie nocleg w hotelu, znajdującym się 20 metrów od wyciągu narciarskiego. Wiosną. Gdy temperatura dochodzi do 20 stopni, trawa na stoku zielona i jędrna, a w całym wielkim ośrodku śpi jedna osoba. Ja.
I ochroniarz, ale on się nie liczy, bo strasznie trzaska drzwiami. A jako miłośniczka "Czarodziejskiej góry" mam negatywny stosunek do trzaskaczy.
I ochroniarz, ale on się nie liczy, bo strasznie trzaska drzwiami. A jako miłośniczka "Czarodziejskiej góry" mam negatywny stosunek do trzaskaczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


