- Kalinko, podlej teraz ten trawnik - powiedziała mama, po czym weszła na sam środek wskazanego przez siebie miejsca.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła tu podlać?
Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.
- A teraz, Kalinko, ten fragment - powiedziała mama, po czym weszła na sam środek wybranego miejsca.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła podlewać?
Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.
Za czwartym razem mama nie wytrzymała. Spojrzała na Kalinę z ukosa.
- A dlaczego ty mi ciągle mówisz, że mam się przesunąć? - spytała trochę zdenerwowana. - Nie możesz po prostu podlewać tam, gdzie cię proszę?
Są sprawy, które obnażają niemoc werbalną Kaliny.
Ciepło jest. Mogłaś podlać też mamę. Może właśnie o to chodziło
OdpowiedzUsuńGdy dziś podlewałam, było chłodno. Nawet bardzo chłodno. Około 20 stopni, czyli mróz.
UsuńPodczas upałów podlałam mamę, ale strasznie się na mnie wkurzyła ;-)
Lisie pomyślałam to samo ;-))
Usuńtaki malutki ten trawnik?
OdpowiedzUsuńzrozumiałe wysławianie się jest wielką sztuką.
Malutki, malutki ;-)
Usuńw powiedzeniu, że człowiek na starość znów staje się dzieckiem jest na prawdę wiele prawdy i nie ważne czy staje się nim z powodu choroby czy nie
OdpowiedzUsuńMyślę, że to wynika z tego, że starszy człowiek jest lepiej przystosowany do rzeczywistości, która minęła. DO tej ze swojej młodości. Za czasów młodości mojej mamy ogródek podlewało się konewką, rozmowy międzymiastowe zamawiało się na poczcie, a żeby poinformować o chorobie dziecka na koloniach, wysyłało się list.
UsuńI to wszystko nie pasuje do dzisiejszych rozwiązań
oj, to mama zwyczajnie fatalnie znosi upały... nawet w chłodniejsze dni :*
OdpowiedzUsuńMama ma już dosyć upałów i wiele razy dziennie sprawdza temperaturę, zupełnie jakby od patrzenia na termometr miało się zrobić chłodniej ;-)
UsuńJakoś trzeba to unieść, przytrzymuję :*
Usuń