- Jechałam samochodem do K. i ona nawigowała mnie przez komórkę. Na rondzie w lewo, potem prosto, miniesz pływalnię, skręcisz przy dźwigu itd. itp.- To miło z jej strony...
- Niestety była straszna mgła, a ja widziałam tylko krawężnik, na który usiłowałam się nie wpakować. Gdy powiedziała mi, że mam zaparkować na wprost parku, to nie wytrzymałam. Tam nie było żadnego parku, tylko jedno wielkie, płaskie, białe nic!







