W szkole Kaliny pomór.
Nauczycielki tracą głos i okazuje się to być poważnym zapaleniem krtani.
Dziś Kalina obudziła się z bólem gardła i z godziny na godzinę czuje się coraz gorzej.
Gripex, którego normalnie Kalina nie ceni i nigdy nie podaje swoim dzieciom, okazał się być wyborem numer jeden dla Kaliny.
I, kurza twarz, chętnie posiedziałabym sobie w domu przez kilka dni, ale akurat w tym tygodniu bardzo mi to nie pasuje. Już wzięłam dzień wolny na środę, bo mam komercyjne zajęcia w innej szkole i nie chcę ich odwoływać... A niech to... I muszę na nich mówić. Kilka godzin.
Na angielskim pan dziś powiedział, że gdy pytamy o czyjeś zwierzę, mówimy "it". Na przykład:
- How old is it?
Ale właściciel zwierzęcia nigdy nie odpowie nam "it", tylko zawsze użyje określenia "she" albo "he":
- She is ten.
Takie ciekawe rzeczy tylko na kursie Kaliny ;-)