piątek, 1 czerwca 2018

rozerwę

Mam roztrojenie wewnętrzne. Chyba się rozerwę na kawałki, bo czuję, że jako jedność nie podołam.

Po pierwsze, młodsza córka jest chora i musi dostawać krople do oczu, co okazało się najgorszą karą, jaka może spotkać nieletnią. Zakroplenie jednego oka zajmuje nam osiem lat świetlnych, siedem wiader łez, tonę pisków i inne takie. O drugim oku nawet nie wspomnę...

Po drugie - ja ledwo żyję, boli mnie, co przewidziała pani doktor w środę ("A gdyby panią zaczęło boleć, proszę brać leki przeciwbólowe..." Ale wtedy nie bolało!)

fifek.pl
Po trzecie - starsza córka szykuje się do samodzielnej jazdy samochodem. Dla jasności dodam, że jest to moja starsza córka i mój samochód...

;-)

czwartek, 31 maja 2018

życzenia

załamka.pl
- Halo, Kalinko, tu mama. Chciałam ci złożyć życzenia, ale  nie jestem pewna, czy ty masz dzisiaj imieniny.
- Nie, mamo. Nie mam.
- O, to szkoda, bo ja sobie właśnie przypomniałam o twoich imieninach i miałam nadzieję, że to dzisiaj.
- Moje imieniny są kiedy indziej, mamo. Jeśli chcesz, to możemy się tak umówić, że będę ci przypominać co roku o moich imieninach. Chcesz?
- O, to byłoby bardzo miłe z twojej strony. Tylko przypominaj mi rano, dobrze? Bo lubię składać życzenia imieninowe rano.
- Ja też wolę rano, mamo.
- To jesteśmy umówione. A co u ciebie?

środa, 30 maja 2018

weekendem

Dzień przed długim weekendem muszę uskutecznić dwie wizyty lekarskie. Moja młodsza córka i ja wymagamy natychmiastowej interwencji polskiej medycyny.
Moja młodsza córka - terapii, ja raczej eutanazji, bo czuję się gorzej niż źle.

Zawsze uważałam, że kolejki u lekarzy na dzień przed najdłuższym weekendem świata to przejaw głupoty pacjentów, którzy czekają do ostatniej chwili.

No i co, że czekają? I co? Jak lubią, niech sobie czekają.
Tylko potem natychmiast niech ktoś im ulży w cierpieniu, bo zwariują... ;-)

wtorek, 29 maja 2018

miliardów

Mam na balkonie wszystkie mrówki świata a nawet jeszcze więcej.
Autorstwo: Kasia B. :-)

Najpierw wieczorem weszło kilka do salonu, przemieszczały się wzdłuż okien i nie wzbudziły większego zainteresowania.
Ale gdy rano zorientowaliśmy się, że mamy w pokoju 7 miliardów mrówek, ułożonych w zbitego kleksa, z którego już zaczynają wypełzać w różnych kierunkach nibynóżki,  poszukujące terenów do eksploracji, zrobiło nam się ciasno w sercach.
Wielka plama mrówek, poruszająca się po podłodze w salonie, pozostanie na zawsze w mojej pamięci.