Łapię się na tym, że układam w głowie fabułę książki, albo widzę kogoś na ulicy i od razu dorabiam sobie do tej osoby całą historię, teraźniejszość i przyszłość, które pasowałyby do bohatera książek dla młodzieży.
Nie wydałam dużo książek, ale od czasu do czasu jeżdżę jeszcze na spotkania autorskie, żeby poopowiadać dzieciom i młodzieży o tym, co robiłam.
...
Wysiadałam dziś z samochodu na parkingu przy blokach. Na chodniku stały cztery dziewczynki, które zaczęły mi się bardzo przyglądać. Natychmiast pomyślałam, że to dzieci z którejś z moich szkół, a nie miałam ochoty wchodzić w rolę nauczycielki i prowadzić z nimi rozmowy. Udawałam, że ich nie widzę.
- Proszę panią... - zagaiła jedna z nich.
Spojrzałam na nią. Nie skojarzyłam twarzy. "Zaczyna się" pomyślałam i nie przerwałam pracy.
- Proszę panią, czy pani jest tą pisarką, która pisze książki dla dzieci?
Zamarłam. Nie spodziewałam się, że po tylu latach ktoś mnie jeszcze rozpozna. Zwłaszcza takie małe dziecko.
- Tak, jestem.
- Wiedziałam - powiedziała, machnęła ręką i razem z koleżankami poszła przed siebie.
A może znowu będę pisać? A może...?