Jest problem. Przyjdzie do nas z wizytą, a ma skrajnie odmienne poglądy na życie od naszych. I ciągle o nich mówi.
- Mam być miłym gospodarzem - spytał mąż Kaliny - czy mam pokazać jej, że u nas w domu panują inne zasady?
- Masz być gospodarzem i dlatego bardzo wyraźnie musisz powiedzieć jej, że u nas w domu panują inne zasady. Ja zrobię dokładnie tak samo. Na każdym kroku będę pilnować, żeby nikt nie był obrażany. Chociaż myślę, że zanim my zdążymy się odezwać, nasza córka zabije ją serią z karabinu maszynowego swojego liberalizmu.
- A jeśli więcej nie przyjdzie?
- Zabita nie przyjdzie. To pewne. A potem przewietrzymy po jej wyjściu i będziemy współczuć innym ludziom, których nawiedzi po śmierci u nas.
Współczuję, ja nie przyjmuję już ludzi w domu o odmiennych poglądach życiowych, nawet z rodziny. Mój spokój i bliskich jest dla mnie ważniejszy. Kilka lat temu, siostra męża chciała się wprosić na kilka dni, powiedziałam jej, że nie ma takiej możliwości, bo ja w domu spokój cenię najbardziej, ale mogę jej polecić kilka hoteli. Od tamtej pory ze mną nie rozmawia.
OdpowiedzUsuńNie tęsknisz, prawda? ;-)
UsuńNie tęsknię i nie pamiętam o niej do czasu, kiedy dzwoni i zakłóca nasz spokój. Ma tak głęboko zagruntowany Pis w sobie i kościół w tym najparszywym wydaniu, że jak słyszę jej ton głosu, to myślę sobie, że teraz takich ludzi jest 8 mln w Polsce. Trochę mi wtedy smutno. "Małgorzato, co to znaczy wolny zawód, czyli jesteś niepożyteczna, nieprzydatna dla społeczeństwa, jesteś zdeprawowana, artyści są darmozjadami". Jak miałabym kogoś takiego wpuścić do domu, tych bredni wysłuchuję od prawie trzydziestu lat.
UsuńOjesooo Margo ja bym ją juz dawno zatłukła kapciem juz przez telefon. Brrrr
UsuńMnie wystarczy, że mój mąż mnie przed tym babonem chroni.
UsuńA niech sobie mowi tym grochem o sciane. Wy wiecie swoje. "Gosc jak cham, swoje prawa ma"!
OdpowiedzUsuńZ tym się nie zgadzam. Nie chcę pozwalać, żeby w moim domu poniżano innych członków mojej rodziny.
UsuńNaprawde musicie te osobe zapraszac?
OdpowiedzUsuńTak...
UsuńZawsze można spróbować. Świekra ma odmienne poglądy, które głosi gdzie się da, w związku z czym wiele lat była w ostrym konflikcie z mężem. Zawitała do nas w zeszłym roku na tydzień. Konsekwentnie trzymaliśmy z mężem wspólny front i nie pozwalaliśmy jej robić tego, co zawsze. Może dłużej by z nami nie wytrzymała, ale co ciekawe ten tydzień bardzo sobie chwaliła jako odmianę i relaks (nie gotowała, zwiedzała, kot pozwalał się jej rozpieszczać, nawet chyba opuściła jakąś mszę).
OdpowiedzUsuńTygodnia nie wytrzymałabym. Wizyta u nas będzie trwała jedno popołudnie. :-D
UsuńNo i co ja ci mam powiedziec... Matkajadwiga... Ech
OdpowiedzUsuń