piątek, 15 grudnia 2017

żeby

Gdyby ktoś chciał spełnić przed świętami jeden dobry uczynek, to mam taką
lolcats.pl
propozycję:

zapraszam do Kaliny do domu.

Dobry uczynek polegać będzie na tym, żeby stać nad Kaliną i wszelkimi możliwymi sposobami motywować ją, żeby wreszcie...

...żeby wreszcie przejrzała prezenty dla rodziny, żeby wreszcie zrobiła korektę, żeby wreszcie podlała kwiaty i pościeliła łóżko i żeby wreszcie przestała marudzić, że boli ją głowa (zwłaszcza, że na określenie tego ostatniego Kalina używa bardzo brzydkiego słowa...)

czwartek, 14 grudnia 2017

miejska

blasty.pl
Zrobiłam sobie próbny test na prawo jazdy. Oblałam. Nie wiedziałam, ile metrów za innym samochodem powinnam się zatrzymać, jeśli utknę w korku w tunelu. Nie wiedziałam też, ile metrów od wiaty na przystanku tramwajowym mogę zaparkować samochód i jaka odległość jest bezpieczna przy wyprzedzaniu rowerzysty. Nie wiedziałam też kilku innych rzeczy.
Piszę to, bo bardzo często mój samochód służy moim krewnym i znajomym jako taksówka miejska.
Żeby potem nie było, że nie ostrzegałam. Jak widać po teście - jeździć nie umiem.

PS. Jak życie pokazuje, nie wiedziałam również, że nie warto wjeżdżać pod ciężarówki.
Teraz mój samochód jest reanimowany w serwisie i przemieszczam się komunikacją miejską. Jeśli w internecie ukażą się filmiki, o tym, jak
 jakaś gwiazda usiłuje skasować bilet w tramwaju, a atakuje biletomat zamiast kasownika, nie śmiejcie się głośno...

wtorek, 12 grudnia 2017

choinkę

Kawiakowie kupili choinkę, nie myśląc o tym, że mieszkają w bloku, a choinka raczej odpowiadała wzrostem nawie katedralnej. Wnieśli ją z trudem po wąskich schodach na swoje ostatnie piętro i obijając po drodze drzwi sąsiadom, wsunęli drzewo do domu.
styl.fm
Niestety, choinka mogła tylko polegiwać u nich w salonie, gdyż jej gabaryty uniemożliwiały spionizowanie onej.
Rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję  o roboczym kryptonimie: "Trzeba Odrąbać Dół Choinki, Żeby Była Krótsza".
Narzędzi typu topór, piła mechaniczna czy siekiera u Kawiaków nie uwzględniono w wyposażeniu skrzyneczki z narzędziami, więc usunięcie dolnej części pnia okazało się niemożliwe. Zwłaszcza, że pień choinki o takich gabarytach jest w zasadzie książkowo masywny.
Po kilkukrotnym przełożeniu choinki "na drugi boczek", przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, rozpoczęto kontrofensywę, związaną z obcięciem góry choinki, bo tam pień był zdecydowanie szczuplejszy. Przy użyciu wszystkich ostrych narzędzi, które można było znaleźć w domu (nóż do chleba, tarka do marchwi, pilnik do paznokci, cążki do skórek, pęseta) odcięto nie bez strat górę choinki.
Kawiakowie nie chcieli jednak rezygnować z "większej połowy" drzewka.
Rozumieli również, że o ile tak ogromną choinkę łatwo wnieść, gdy ustawi się ją szerszym końcem w kierunku marszu, o tyle wyniesienie jej jest bardziej kłopotliwe, gdyż ogromne gałęzie stanowią naturalne zastawki, hamujące ruch posuwisty. Odwrócenie choinki przodem do tyłu nie wchodziło w grę, gdyż architekci, projektujący mieszkanie Kawiaków, nie brali pod uwagę, że będzie się tam urządzało konkursy drwali. Kawiakowie po przemyśleniu sprawy zaniechali wynoszenia tego, co z takim wysiłkiem zostało wniesione i wyrzucili z domu przez balkon mniejszą część, czyli tak zwany wierzchołek.
Wsadzili zatem do wiadra z ziemią dolną część choinki, zwłaszcza że odcięty wierzchołek poniósł podczas ekstrakcji znaczne straty w uigleniu.
Powiesili bombki i rozpoczęli oczekiwanie na narodziny Jezuska.

Efekt był następujący:
Na środku salonu w wiadrze stał wielki pień drzewa iglastego, od dołu skąpo ugałęziony. Mniej więcej na wysokości stołu rozpoczynały się gałęzie, które dochodziły do sufitu i obejmowały go dość czule. Automatycznie niewidzący wzrok patrzącego kierował się nad sufit, gdyż długie, masywne gałęzie otulające sufit dawały wrażenie, że dalsza część drzewa została umieszczona w otworze w suficie i zadowala sąsiadów na wyższym piętrze.
Niestety Kawiakowie nie mają sąsiadów na wyższym piętrze, gdyż mieszkają na przerobionym strychu.

Odpowiadam na ewentualne pytania:
1. Tak, sytuacja jest prawdziwa.
2. Tak, i ja tam byłam i widziałam.
3. Nie, Kawiakowie jeszcze nigdy nie mieli ładnej choinki.
4. Tak, wspominamy to z Kawiakami co roku podczas świąt. Jeśli nie macie o czym rozmawiać z rodziną podczas wieczerzy wigilijnej, polecam raz kupić choinkę dwukrotnie dłuższą niż wysokość mieszkania.
5. Nie, to nie jest ich prawdziwe nazwisko. (Magierowie, cieszycie się, że zmieniłam Wam nazwisko?)
;-) 

najlepszą

fakt
- Kalinko, była u mnie ciocia Zosia. Czy ty wiedziałaś, że jej córka jest najlepszą w Polsce dentystką? Pacjenci wprost za nią szaleją. Robi najpiękniejsze plomby na półkuli północnej, a jak leczy jakiś ząb kanałowo, to potrafi się wwiercić bezboleśnie aż do pięty. Zarabia takie pieniądze, że Bill Gates nosi za nią portfel, a nogi ma takie zgrabne, że wzorując się na nich zbudowano kolumnę Zygmunta. No takie sukcesy. I do tego taka piękna. Widzisz, jak jej się powodzi?
- Mamo, ciocia Zosia tak zawsze o wszystkim opowiada. Pamiętasz, że jak miała psa, to był  to najmądrzejszy pies, jakiego kiedykolwiek stworzyła natura?
- No pamiętam. Ale ta córka to naprawdę...
- Mamo, pomyśl! Jak ciocia Zosia ma hemoroidy, to są to na pewno największe hemoroidy w całej Polsce. No powiedz sama: chciałabyś mieć takie hemoroidy?

poniedziałek, 11 grudnia 2017

propozycję

- Mamo, korzenie powinny rosnąć w dół, a liście w górę, prawda?
korzenie-lodz.pl
- W zasadzie tak.
- To dlaczego wszystkie korzenie naszych hiacyntów rosną w górę?
- Też mnie to dziwi.
- Może one długo leżały do góry nogami i teraz im się wszystko w głowie odwróciło?
- A masz jeszcze jakąś inną propozycję?
- Nie.
- W takim razie myślę, że masz rację.
- A jak wymyślę coś lepszego?
- To tez będę myśleć, że masz rację.




Materiał dowodowy:
sama zrobiłąm ;-)

niedziela, 10 grudnia 2017

wciągnąć

Przyjechałam za wcześnie. Czekam pod drzwiami. Nikogo jeszcze nie ma. Wszyscy wiedzą, że w dobrym tonie jest wejść spóźnionym. Rozglądam się uważnie, żeby nikt nie zauważył, że jestem tu nowa. Robię sobie kawę, udając, że umiem obsługiwać ekspres. Ktoś wyjaśnia mi rzeczy, na których się znam, patrząc na mnie z góry. Inny opowiada mi historię, której nie chcę słuchać. Pyta mnie o zdanie i atakuje natychmiast, gdy tylko otwieram usta.
Przyszłam trochę z ciekawości, a trochę jakoś tak wyszło; do tego dołączyło się poczucie obowiązku, tak wypada i trzeba iść między ludzi.
Jestem pełna energii i tryskam humorem. Z tym radzę sobie doskonale.
wikipedia.pl
Zaczynam rozumieć, że rozmowa nie polega na dzieleniu się swoimi przemyśleniami, tylko na przemyślanym dzieleniu rozmówcy na strzępy. Daję się wciągnąć w wojnę na temat roli państwa w budowie infrastruktury miejskiej.
Wszyscy żegnają się czule, umawiając na kolejną imprezkę.
Wracam do domu, siadam w fotelu i żałuję, że prysznic nie sięga aż do salonu. Zmyłabym z siebie poczucie, że znowu zawiodłam.
Tym razem mnie.
Nie pójdę kolejny raz.
Chyba, że poczucie obowiązku, tak wypada i trzeba iść między ludzi.