czwartek, 22 sierpnia 2019

gniazda

Malutka jaskółka wypadła z gniazda. W akcję ratunkową zaangażowało się pięć osób. Jaskółeczka z ogromnym trudem została umieszczona w gnieździe i gdy ekipa ratunkowa podziwiała efekt swojej pracy, pozostałe jaskółeczki wyrzuciły przybysza z gniazda. To nie była ich siostra.
Natychmiast rozpoczęto poszukiwania innego gniazda. Akcja umieszczania w nim jaskółeczki przebiegła analogicznie, tylko tym razem jako cel obrano gniazdo nad wejściem do stajni. Delikatnie umieszczono jaskółeczkę w drugim już gnieździe. Pełen sukces. Po chwili przyleciała jaskółcza mama i wsadziła jej w dziób dorodną muchę.
Pełnia szczęścia.
Tak się ratuje świat.

środa, 21 sierpnia 2019

kończą

- Kiedy twoja starsza córka, Kalinko, zaczyna zajęcia?
- We wrześniu, mamo. Tak samo jak młodsza.
- To wspaniale. Młodszej nie będzie przykro, że tylko jej kończą się wakacje. A starsza, kiedy zaczyna zajęcia?
- We wrześniu, mamo.
- Och, zobacz, jak to dobrze. Akurat w tym samym czasie, co młodsza.


walnięcia

Kalina jest osobą, która ma na drugie imię "Zmiana" i od czasu do czasu czuje przemożną potrzebę walnięcia młotkiem w rzeczywistość i poskładania wszystkiego inaczej.
Kintsugi, tyle że bez złota.
Nadszedł czas.

wtorek, 13 sierpnia 2019

hasztaga

Obserwuję zjawisko hasztaga.
Stało się ono nową formą informowania.
Sms z smsa. Skrót ze skrótu. Same hasła.
Oprócz swojej roli pomocnika w szukaniu, hasztag pełni rolę "napiszę bez pisania, będzie świetnie". A może właśnie pełni tę rolę przede wszystkim.
Czyli jeżeli ktoś zamieszcza w sieci np. zdjęcie kotleta przed zjedzeniem, oznacza go koniecznie następującymi hasztagami:
1. pysznyobiadzrodzinka
2. jestemszczesliwy
3. pelenbrzuszekradoscwielka
4. jestkotlecikbedziekupa
5. najlepszykotletnaswiecie
6. supersuperjestemsuper
7. jemnamiesciebomniestac
8. obiadnalato
9. jestemnadiecie
10. fitfitfit
11. weganskikotlethahaha
12. ktoniejekotletatenkalafior
 i wiele, wiele innych, niezwykle górnolotnych określeń.

I o ile mogę zrozumieć młodzież, oznaczającą hasztagami zdjęcia swoich koleżanek ("mytrzynazawszerazem"), to już panie w wieku późnowatowskim, które oznaczają hasztagiem zdjęcie swojego tarasu ("romantycznywieczorzmezusiem") mnie zaskakują ("kurnachataktostuzwariowal" oraz "jasieznowuwstydzezakogos").




piątek, 9 sierpnia 2019

szafą

     Tata Haliny miał operację. Poważną. Wielogodzinną. Po niej wpadł w psychozę pooperacyjną i zaczęło mu się wydawać. Oj, zaczęło.
     Minęły już trzy tygodnie od operacji, a psychoza niekiedy mija, a niekiedy nie. To źle wróży, bo powinna już całkiem zniknąć. Ale ani tata, ani psychoza nie wiedzą, że tak mówią podręczniki.

     Halina pojechała do taty w odwiedziny i usiadła przy jego szpitalnym łóżku na krzesełku.
- Halino, ja się tu wykończę. Spać nie mogę - zaczął tata, gdy sąsiad z sali szpitalnej wyszedł na spacer po korytarzu. - Zauważyłem, że między szafą a ścianą jest dość duża szpara. I czy ty wiesz, że w nocy, gdy wszyscy śpią,  przychodzą tu pielęgniarki z całego budynku, wchodzą do tej szafy i przez specjalne drzwi, które są w ścianie za szafą, przechodzą do łazienki? I one się tam w tej łazience wszystkie zbierają i aż nie będę ci opowiadał, co one tam robią...

     Halina wie, że to nie tata widzi te pielęgniarki w szafie, tylko jego chory umysł, ale jednak trudno jest jej zachować powagę, gdy z ust własnego, rodzonego ojca, profesora fizyki, słyszy takie zeznania...

czwartek, 8 sierpnia 2019

pozytywnie

- Mamo, przyjadę dzisiaj do ciebie - powiedziała Kalina przez telefon.
- Och, nie pasuje mi. Dzisiaj mam wychodne. Jadę taksówką do parku. Tam spotykam się z kolegami ze studiów (wiek: 87 i 89 lat). Potem inną taksówką pojedziemy do naszej koleżanki z roku, która mieszka w domu dla starszych, samotnych ludzi. Wrócę po obiedzie. Dam ci znać jak wrócę, żebyś się nie denerwowała.
- Ubierzesz się jakoś ładnie, mamo?
- Naturalnie. Zakładam białe, lniane spodnie.


Kalina pomyślała, że też chce się w parku spotykać z kolegami ze studiów, gdy będzie miała 84 lata. W białych, lnianych spodniach.

I Kalina pomyślała jeszcze, że Kalina nie ma szans na bycie normalną, stateczną osobą, mając taką mamę, i grajcie aniołowie, śpiewajcie chóry niebiańskie i wróżki łąkowe dzwońcie w dzwonki z radości, że trafiła się Kalinie mama pozytywnie postrzelona i to wielokrotnie.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

sny


Mam bardzo realistyczne sny. Gdy się budzę, nie mam pewności, co dzieje się naprawdę.

Dziś śniło mi się, że roślina w pokoju mojej córki została przez kogoś przycięta. Ucieszyłam się, bo myślę o tym od dawna.
Poszłam sprawdzić. Nie została przycięta, ale wypuściła piękne odnóżki, co ucieszyło mnie jeszcze bardziej.

Ten, co wkłada mi sny do głowy, ma niejasne poczucie co, gdzie i jak, tylko szczegóły mu się jeszcze plączą.

czwartek, 1 sierpnia 2019

mucha

Przez otwarte drzwi balkonowe wleciała do mojego pokoju mucha wielkości wojskowego helikoptera.
Natychmiast pojawiają mi się przed oczami obrazy tych wszystkich miejsc, w których się stołowała przez całe swoje życie...

środa, 31 lipca 2019

potknęła

     Gdy Kalina miała 13 lat uszkodziła sobie ścięgno Achillesa. Leczenie trwało wiele miesięcy, rehabilitacja jeszcze dłużej. Kalina długie miesiące chodziła do szkoły najpierw w gipsie, potem w bandażach, co drugi dzień jeździła na zabiegi i umęczyła się tym wszystkim bardzo.
     Wczoraj po południu młodsza córka Kaliny potknęła się na schodach. Dziś obudziła się nie w sosie, co zdarza się jej niezwykle rzadko. Niewsos spowodowany był bólem nogi po wczorajszym upadku. Bólem w okolicy ścięgna Achillesa. Dla jasności dodam, że córka Kaliny ma 13 lat.
     Czy to żart losu? Jeśli tak - bardzo głupi!

piątek, 26 lipca 2019

idealne

Spotykam się ze znajomymi i śpię.
Cieszę się z upałów, zajadam się morelami, piję wodę z miodem i cytryną, pochłaniam hektolitry kawy i pracuję, pracuję, pracuję.

Odbieram telefony od starszej córki, która cieszy się że wyfrunęła z gniazda, odbieram smsy od młodszej córki (dwa rodzaje: "dzień dobry mamo" rano i "dobranoc mamo" wieczorem, co jest oznaką, że jest jej dobrze u pożyczonej babci).

Obserwuję pszczołę, która przylatuje co rano do mojej lawendy.
A piękny krzak kaliny, który od kilku lat rósł na moim balkonie, wczoraj został wkopany u mamy w ogródku.

Wakacje idealne.

czwartek, 11 lipca 2019

skierowanie

Mama Kaliny bardzo cierpi. Boli ją bark, co odbiera jej chęć do chodzenia, wstawania, leżenia, spania i czytania. Odbiera jej chęć do wszystkiego.
Mama Kaliny ma też problemy z tarczycą i dostała skierowanie do endokrynologa.
Kalina umówiła mamę do endokrynologa i zadzwoniła w tej sprawie do siostry.
- Umówiłam mamę do endokrynologa - zaczęła radośnie. -  Ale ty musisz z nią iść, bo mi nie pasuje termin. Chcę tego dnia iść do fryzjera.
Siostra Kaliny przysiadła na półdupku, wyjęła kalendarz i poprosiła o podanie daty wizyty.
 - Siódmy sierpnia.
Siostra Kaliny zapisała termin.
- Zapisałaś? - Kalina wolała się upewnić. - A masz już kalendarz na przyszły rok? Bo to jest w sierpniu 2020.
Siostra Kaliny bez wahania powiedziała, że jej też nie pasuje, bo chciała tego dnia iść na paznokcie
- Do ortopedy nawet nie dzwoń - poradziła siostra Kaliny. Jest starsza i w pewnych sprawach mądrzejsza. - Ustalą mamie termin na 2025, a wtedy może będziemy szły do kina.

Pożegnały się w przyjaźni, bo w takich sytuacjach nic innego im nie pozostało.
Witaj, prywatny gabinecie endokrynologiczny i ortopedyczny!
Witaj smutku!

środa, 10 lipca 2019

światłem

     Kilka lat temu Kalina kupiła lampkę solarną. Zainstalowała ją w doniczce na balkonie. Lampka przez te kilka lat nie zaświeciła się nigdy. Mieszkała w doniczce, ale ani razu nawet nie wykazała odrobiny przebłysku intelektualnego albo innego.
     Dziś Kalina, mając dzień na wyrzucanie wszystkiego, postanowiła się z lampką pożegnać. Wyjęła ją z doniczki, przyjrzała się i z właściwą sobie ciekawością, rozmontowała ją, żeby zobaczyć, jak wygląda urządzenie, które zamienia światło w światło. Nie wyglądało jakoś spektakularnie, więc Kalina postanowiła zmontować lampkę przed umieszczeniem jej w okrągłym segregatorze. I właśnie podczas skręcania solarnego cudu techniki Kalina zauważyła dziwną karteczkę wewnątrz lampki. Karteczkę z nadrukowaną strzałką. Zanim mózg Kaliny wykonał jakiś wyrzut kationów i anionów do synapsy w celu uzyskania jakiegokolwiek przemyślenia, dłoń Kaliny chwyciła karteczkę i pociągnęła zgodnie z kierunkiem wskazanym przez strzałkę. Karteczka wysunęła się z wnętrza lampki, a mała żaróweczka zaświeciła się bladym światłem.
     Otóż było to zabezpieczenie na czas transportu lampki.
     Wyobrażam sobie te wszystkie długie wieczory i noce, gdy lampeczka martwiła się, że nie może się zaświecić, chociaż ma siły i chęci. A wszystko przez niefortunną blokadę, niewyciągniętą przez Kalinę.
     Kalina przeprosiła lampkę, umieściła ją w starym miejscu w doniczce i teraz czeka na wieczór, żeby zagadać, pochwalić, pogłaskać i nawiązać bliższe relacje.

wtorek, 9 lipca 2019

świecznika

Uwielbiam palić za oknem świeczki. Gdy patrzę przez szybę i widzę tańczący płomień, jestem ze sobą.
Nie zasłaniam okien, nie martwię się, że sąsiedzi mogą zobaczyć, co robię w domu. Niech widzą. Niech patrzą.
Kupuję wielkie świece, stawiam na podłodze na balkonie, wypalam je do dna.

Niedawno świeca się zbuntowała. Zaczęła wychodzić z glinianego naczynia, którego używam jako świecznika. Oczywiście dostrzegam w tym nieznaczny udział piekarnikowych temperatur i południowej wystawy balkonu, ale uważam, że spora w tym wola świecy.

Czekam, co dalej. Moja młodsza córka uznała, że świeca wygląda jak robak, który wychodzi z jabłka. Podoba mi się to określenie. Obserwuję.


niedziela, 7 lipca 2019

paszcze

W jaki kulturalny sposób można odszczeknąć własnym gościom, żeby zamknęli paszcze i przestali pieprzyć o polityce, bo nie mogę ich już słuchać?

umie

Dziś myślę, że najważniejsze zadanie matki to nauczyć swoje dzieci tego, czego się samemu nie umie.

sobota, 6 lipca 2019

nogami

Kalina pojechała z mamą na leczniczy pedicure. Mama ma całkiem sporo lat, a przez wszystkie te lata jej stopy nosiły ją po świecie i są teraz dość sfatygowane.
Pani podolog zajęła się stopami nad wyraz troskliwie, nie zorientowała się jednak, że stopy są podłączone niebezpośrednio, ale jednak, do głowy mamy Kaliny, a w niej znajduje się punkt dowodzenia.
Gdy pani podolog mówiła mamie Kaliny, żeby nie ruszała nogami, bo rozpoczęła się praca z użyciem ostrych narzędzi, mama Kaliny natychmiast zaczynała poruszać całą dolną połową ciała. Gdy pani podolog prosiła, żeby mama Kaliny wyprostowała nogi, nogi zostawały natychmiast podkurczone, a gdy powiedziała, żeby mama Kaliny trzymała stopy w górze, bo nie mogą się zamoczyć... Wiadomo.
Na samym końcu mama Kaliny z uroczym uśmiechem powiedziała pani podolog, że poprzedniego dnia bardzo starannie wymoczyła sobie stopy w gorącej wodzie, bo chciała, żeby były ładniejsze. Pani podolog spojrzała na Kalinę, zupełnie jakby oczekiwała wyjaśnień, gdyż podczas poprzedniej wizyty pani wyraźnie zaznaczyła, żeby mama nie moczyła nóg przed kolejną wizytą u niej.

Mama Kaliny jest dobrem narodowym i Kalina uważa, że do jej, Kaliny, obowiązków należy dzielenie się tym dobrem z innymi. Na przykład z panią podolog, która dzięki mamie Kaliny doceni teraz każdego innego pacjenta.
Mama Kaliny była zachwycona wizytą, co właściwie jest najważniejsze.

przodkini

Kalinie zrobił się odcisk na stopie. Aby być dokładnym, należy napisać, że to palec stał się jego miejscem docelowym.

Babcia Kaliny miała identyczny odcisk na palcu, a ponieważ Kalina jest do babci podobna w niektórych obszarach, uznała odcisk za spadek po przodkini.

Jedni dziedziczą dworek w Osiatyczach, inni stadninę nad brzegiem Balatonu, a Kalina odziedziczyła odcisk.
Każdemu według zasług.

czwartek, 4 lipca 2019

porównać

Jakiś czas temu skończyłam pisać książkę, która przygotowywana jest teraz do wydania. Wczoraj dostałam tekst już po korekcie, przełamany, który powinnam przeczytać i zaakceptować - to tzw. korekta autorska.
Otwieram plik, zaczynam czytać i oczom nie wierzę. Moja opowieść zaczyna się wypadkiem samochodowym. Zupełnie o tym zapomniałam. Opisałam jak pewna rodzinka radzi sobie po wypadku samochodowym. Albo nie radzi.
Historia była inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale nie moimi. Znałam je tylko ze słyszenia. Teraz mam okazję porównać moje wyobrażenia z moimi przeżyciami.

Jestem czarownicą.

środa, 3 lipca 2019

wspólną

Metodą sznurkowo-pętelkową przekonałam bluszcz, rosnący u sąsiada piętro niżej, żeby rósł również u mnie.
Zastanawiam się, czy można to uznać za kradzież. Oraz czy wypada, żebym zwróciła sąsiadowi uwagę, że powinien naszą już wspólną roślinę podlewać podczas upałów.


Och, sama widzę, że to nie jest drobne przywłaszczenie, tylko regularne przejęcie. Tego się już nawet ukryć nie da ;-)



wtorek, 2 lipca 2019

huku

     Kalina podróżowała samochodem niemiecką autostradą. Siedziała obok kierowcy. Miała na nosie okulary przeciwsłoneczne, w ręku telefon, jej fotel był lekko odchylony do tyłu. Chyba nie spała, ale pewności mieć nie można.
     I nagle w Kalinę uderzyło coś, składające się z ogromnego huku. Jakby wielki ból wcisnął drzwi prosto na Kalinę. W jej głowę i tułów.
     Kalina pamięta, że powiedziała mężowi i córkom, że jest ranna i nie może normalnie oddychać. Ze robi jej się słabo. Wszystko zniknęło i było tylko dziwnie mokro i ciepło. Potem Kalina usłyszała, jak włączyło się w samochodzie automatyczne powiadamianie służb ratunkowych o wypadkach. Przez chwilę znowu nie było nic, aż do momentu, gdy męski głos powiedział, że ktoś żyje. Kalina podejrzewała, że to o niej, ale nie mogła nic zrobić. Potem znowu nic się nie działo. A po jakimś czasie pojawił się nad Kaliną sufit samochodu i miły głos zapytał:
- Can I speak to you in English?
     Kalina otworzyła oczy i zobaczyła zatroskaną twarz niemieckiej lekarki.

     Po godzinie lekarka pogotowia przyszła pożegnać się z Kaliną. Kalina leżała już w szpitalu, rozmawiała z personelem, była przytomna, przestała się trząść, widziała swoje córki i mogła się upewnić, że są całe i zdrowe. Lekarka uścisnęła Kalinę i powiedziała coś, co brzmiało jak glik-flik, a było niewątpliwie po niemiecku.
- I do not understand - powiedziała już uśmiechnięta Kalina.
Lekarka odśmiechnęła się cudownym, życzliwym uśmiechem i powiedziała:
- I say: you are a great lucker.

     Teraz też to wiem. Jestem w jednym kawałku. Moje ciało właściwie nie ucierpiało.
Tylko w głowie zacięła mi się płyta z obrazem wybuchających poduszek powietrznych, eksplodujących ładunków pirotechnicznych od kurtyny powietrznej, uderzenia w żebra od napinaczy pasów i huku. Strasznego huku. I bólu głowy. I walnięcia w żebra. I poczucia, że wszystko się kończy: powietrze, krew, samochód, głosy córek i dotyk męża, sprawdzającego czy oddycham.
     Drugi samochód z ogromną siłą uderzył w drzwi, za którymi siedziałam, dlatego uruchomiły się wszystkie zabezpieczenia od strony pasażera. Odbił się od naszego samochodu, obrócił i uderzył w balustradę.
     Tak to w ułamku sekundy zmieniają się plany podróży.
     Tak to w ułamku sekundy zagnieżdża się w głowie wspomnienie. Obolałej głowie.
     Tak to odzyskuje się w życiu właściwe priorytety.

poniedziałek, 1 lipca 2019

ludzie

Czy ludzie mają poczucie, że w ich głowach jest porządek i spokój?

Pytam, bo nie wiem, czy moje marzenie o ładzie wewnętrznym jest możliwe do zrealizowania.

czwartek, 27 czerwca 2019

przesunąć

- Kalinko,  podlej teraz ten trawnik - powiedziała mama, po czym weszła na sam środek wskazanego przez siebie miejsca.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła tu podlać?
     Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.
- A teraz, Kalinko, ten fragment - powiedziała mama, po czym weszła na sam środek wybranego miejsca.
- Mamo, mogłabyś się przesunąć, żebym mogła podlewać?
     Mama z lekkim fochem zeszła z trawniczka i Kalina podlała wskazany obszar.

     Za czwartym razem mama nie wytrzymała. Spojrzała na Kalinę z ukosa.
- A dlaczego ty mi ciągle mówisz, że mam się przesunąć? - spytała trochę zdenerwowana. - Nie możesz po prostu podlewać tam, gdzie cię proszę?

     Są sprawy, które obnażają niemoc werbalną Kaliny.

niedziela, 23 czerwca 2019

opalisz

A babcia mówiła: nie siadaj latem na słońcu nawet na chwilkę, bo się opalisz zgodnie ze wzorem na bluzeczce! Mówiła!
I co?
I teraz Kalina ma plecy biało-sine, w naturalnym kolorze swojego ciała, ale za to w okolicy karku ma cudną beżową plamę w kształcie dekoltu od sukienki.