wtorek, 28 marca 2017

pachołka

blasty.pl
- Kalino, na osiedlowych miejscach parkingowych będą montowane kładzione pachołki. Gdy zechcesz zaparkować na wspólnym miejscu, będziesz musiała pachołka otworzyć kluczykiem i położyć go na asfalcie, a następnie zaparkować nad leżącym. Po wyjeździe z parkingu trzeba będzie pachołka podnieść, żeby nikt obcy nie parkował na tych miejscach.
- Czy jest hipotetycznie możliwe, że ktoś zaparkuje tak, że jakiś dowcipniś da radę podnieść pachołka za samochodem? I kierowca rano, wyjeżdżając z parkingu, zabierze zderzakiem pachołka ze sobą?
- Nie jest to możliwe.
- To się zgadzam.
- A masz już jakieś przykre doświadczenie z pachołkiem?
- Nie mam. A wolałabym jednak nie być tym pierwszym kierowcą, który rozwali wszystkie osiedlowe pachołki swoim samochodem.

piątek, 24 marca 2017

speaker

interia
- Native speaker zachwyca się absurdami polszczyzny. W ferworze wyjaśniania mu dosłownych znaczeń polskich słów, dzieci doszły do tematyki filmowo-komiksowej. Wówczas pan spytał, czy dzieci używają polskiej nazwy Pan Pająk i Pan Śnieg.
A gdy dzieci usiłowały panu wytłumaczyć znaczenie słowa "biedronka", w końcu jakiś mały geniusz powiedział sakramentalne "shop". Pan od angielskiego zastanowił się przez chwilę i z cudownym akcentem powiedział: Czata polska!

czwartek, 23 marca 2017

zatrzasnąć

- To jest niemożliwe, żeby na basenie zatrzasnąć w szafce kluczyk od szafki!
tapeciarnia
- Niemożliwe?! Jak pani z informacji wezwała pana z obsługi technicznej basenu, to on od razu spytał mnie, o którą szafkę chodzi. Znaczy: rutyna! Może gdybym dodatkowo nie wiedziała, która to szafka, byłoby ciekawiej. Następnym razem...
- Następnym razem będą ci się kazali przebierać przed budynkiem!

poniedziałek, 20 marca 2017

wstydliwą

- A co ty taka jakaś jesteś?
- Martwię się, bo chyba wybrałam zły blat do kuchni.
tlc
- Za długo się znamy, żebym ci uwierzyła w takie bzdury! Natychmiast mów, co się dzieje!
- Mam okropną niechęć życiową. Najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Drętwieje mi cała dusza. A intelekt domaga się natychmiastowego wyjęcia wszystkich wtyczek.
- No tak. A o co chodzi z tym blatem?
- Wszyscy mnie pytają, co jestem taka niezewnętrzna, więc wymyśliłam blat, żeby mi dali spokój.
- Kiepski tekst.
- Przez dwa tygodnie dawałam na nim radę. Ale widzę, że muszę coś lepszego. Najważniejsze, żeby nie dopytywali.
- Mów, że masz pewną wstydliwą chorobę. Raczej nikt nie dopyta, a na pewno będą cię unikać przez dobrych kilka tygodni.

niedziela, 19 marca 2017

spotkać

- Bardzo chcieli się ze mną spotkać. Zapraszali od dawna. Nie widzieliśmy się naprawdę długo. Wreszcie pojechałam. A gdy weszłam do ich domu i usiadłam przy stole okazało się, że mieli wielką ochotę poopowiadać mi swoje historie. O tym, że zalali ich sąsiedzi, że zepsuł się ekspres do kawy i że mają nową bramę do garażu. O podstawkach do doniczek, pielęgniarce z przychodni i sposobie na wybielanie ręczników kuchennych. O nowej suczce kuzynki z Radomia, o niebyt gorącej wodzie w kranach i jajkach, które mają za kruche skorupki.
Słuchałam i słuchałam. Aż wysłuchałam i wyszłam.
Za kilka lat zaproszą mnie znowu. Gdy bramie od garażu skończy się gwarancja.

środa, 15 marca 2017

prześlę

- Mamo, to świetnie, że możesz już odbierać pocztę! W takim razie prześlę ci tekst, który ostatnio napisałam. Chcesz sobie poczytać?
zamek.malbork.pl
- A jak ty mi go, Kalinko, prześlesz? Zrobisz odbitkę?
- Nie, mamo. Prześlę ci to, co napisałam, w komputerze.
- No właśnie. Ale jeśli ty to napisałaś u siebie w komputerze, to musisz mi chyba zrobić odbitkę, prawda?
- Mamo, a co to jest twoim zdaniem odbitka?
- No odbitka, to jest ksero, Kalinko. Przecież ty chyba wiesz, co to jest odbitka...
- Mamo, ja ci to prześlę tak, że ty to przeczytasz u siebie na komputerze, bez kserowania.
- Czyli widzisz, jednak zrobisz odbitkę...

wtorek, 14 marca 2017

komputerem

tvn.24
- Moja mama ma w najbliższej rodzinie trzech zawodowych informatyków, jednego informatyka-amatora i jednego młodego zapaleńca komputerowego. Gdy pojawia się problem z mamy komputerem (średnio codziennie), mama dzwoni do któregoś z powyższych znawców i zamawia wizytę domową. Wspomniany ekspert przyjeżdża, włącza mamy komputer, spędza błogie 45 minut na próbach przywrócenia stanu do normy i najczęściej odchodzi ze słowami: Komputer trzeba oddać do naprawy.
Po czym mama, ze łzami w oczach, uszach, nosie i słuchawce telefonicznej dzwoni do mnie. Że jest odcięta od świata, że nie może odebrać poczty, nie może rozmawiać na skype, że komputer jest uszkodzony, że się nie da...
I wtedy do akcji wkracza największy imbecyl informatyczny na półkuli północnej, czyli Kalina.
Po uzyskaniu niezbędnych informacji (jak się włącza myszkę, gdzie jest kabel od bezkablowej klawiatury, jak się łączy na tym komputerze z internetem i co to jest Mozilla) zaczynam działanie. Na głos muszę sobie tłumaczyć, jak to wszystko działa. Że ten kabel prowadzi od ściany do gniazdka, a ten z kolei wchodzi do gniazdka z prądem, potem przechodzę do spraw bardziej technicznych, czyli np. czy wszystkie wtyczki są dobrze wciśnięte i zabieram się za subtelną problematykę programową. Powoli, klikając wszystkie ikonki po kolei, próbuję wcielić się w psychikę informatyka który cały ten bałagan kiedyś obmyślał. W ten sposób rozwiązuję wszystkie najbardziej skomplikowane problemy informatyczne (przedwczoraj np. znalazłam zagubioną ikonkę Mozilli).

Moja starsza córka powiedziała mi kiedyś, że informatycy próbują naprawić problem, a ja przyjeżdżam do babci i taśmą klejącą naprawiam zepsutą elektrownię atomową.

Gdyby ktoś potrzebował kiedyś taśmy klejącej do naprawy łodzi podwodnej albo reaktora atomowego, to jestem do usług...

Tak było do wczoraj. Bo wczoraj cały subtelny system naprawiania siadł. Nie naprawili informatycy i ja nie naprawiłam. Taśma klejąca nie zadziałała. Bo mama ma w komputerze wirusa.

I jeśli gdzieś na świecie jest ten durny informatyk, który z nudów i głupoty wpuścił w sieć wirusa, a ten wirus uszkodził komputer mojej ponad 80-letniej mamy, to niech go szlag trafi! Razem z jego wirusem! Amen.

sobota, 11 marca 2017

racjonalną


- W zasadzie jestem osobą racjonalną. W zasadzie. Z wyjątkiem tych momentów, kiedy z racjonalnością nie mam nic wspólnego.

No bo na przykład: czy jest możliwe, żeby osoba racjonalna i mocno stąpająca po ziemi, wierzyła w przekazywanie energii innym ludziom? Na odległość?
Albo czy ktoś, kto kieruje się szkiełkiem i okiem, uważa, że płomień zmienia energię pomieszczenia i nawet mała zapalona świeczka pomaga mu się skoncentrować?

impresariat.skene
Albo czy ktoś, kto wierzy w wyniki odczytywane z urządzeń pomiarowych, wchodząc do jakiegoś pomieszczenia natychmiast czuje, czy osoby które są w nim, mają dobre relacje?
A czy ktoś, kto wierzy tylko w to, co daje się dotknąć palcem, radzi sobie z problemami, zmieniając je w myśli w znaczki pocztowe?
- Mówisz o sobie?
- Nie, no co ty... Ja racjonalna jestem.

czwartek, 9 marca 2017

zakrzywienia

fisie.pl
- Człowiek ma czasami taki dzień, że lepiej nie mówić. Dochodzi do zakrzywienia energii kosmicznej i wszystkie smutki świata zbierają się w jednej, ograniczonej przestrzeni. Tak zwana czarna dolina. I gdy człowiek wpadnie w taką dolinę, to nagle uświadamia sobie, że wszędzie dookoła ludzkość porusza się swoim zwykłym, radosnym tempem, a w czarnej dolinie czas utknął w miejscu w pozycji "gorzej być nie może". O czymkolwiek pomyśli - tam w najlepszym przypadku źle. Każda sprawa grozi awarią, rusztowania życiowe źle dokręcone, woda optymizmu zmętniała, a zielone łąki wiary, nadziei i miłości zostały przykryte krowimi plackami.
- Ale co się stało?
- No właśnie. I jeszcze najlepsza przyjaciółka zadaje najgorsze pytanie świata, na które nikt nie zna odpowiedzi...

wtorek, 7 marca 2017

pomylili

Domofon:
- Listonosz, dzień dobry. Polecony do pani.
- A, bardzo proszę. Już otwieram.

Adonai.pl
Podpisując konieczne dokumenty:
- I znowu pomylili się w nazwisku. Ja nazywam się Kalina Kwiatowa, a napisali Kwiatkowska. Ciągle się to zdarza.
- A imię się zgadza?
- Tak. Chociaż... Napisali Halina, a ja jestem Kalina.
- To jak się pani nazywa?
- Kalina Kwiatowa.
- Ale na kopercie jest Halina Kwiatkowska.
- To się może zdarzyć. W dzisiejszych czasach...
- A adres, jaki tu jest?
- Ulica Kaliny 8d.
- No tak, ale na kopercie jest adres ulica Kaliny 10e. Wie pani, ja jednak przejdę się pod 10e i spytam, czy tam mieszka jakaś pani. Zaraz wrócę do pani i wszystko się wyjaśni.

Po około 4 minutach:
- Wie pani, to naprawdę zaskakujące, ale pod adresem: ulica Kaliny 10e mieszka pani, która się nazywa Halina Kwiatkowska... To był list do niej...

Tak to właśnie usiłowałam zawłaszczyć sąsiadki osobowość prawną, ale się nie udało... ;-)

poniedziałek, 6 marca 2017

pralce

- Myślisz, że tę kurtkę można wyprać w pralce?
jeja
- A co jest narysowane na wszywce?
- Nie ma wszywki. Przecież sama ją ucięłaś.
- A... Faktycznie. To można.
- A skąd wiesz?
- Lata doświadczeń, mądrość przekazywana z pokolenia na pokolenie, wrodzona inteligencja i znajomość sprawy, a ponadto tajna informacja, że gdyby nie można było w pralce, to już dawno byś tej kurtki nie miał, gdyż prałam ją wcześniej kilka razy.
- To po co pytałaś o wszywkę?
- Dla lepszego wrażenia.

niedziela, 5 marca 2017

ząb

- Co ci się stało?
demotywatory
- Rośnie mi ząb mądrości. Powiększyły mi się od tego węzły chłonne, boli mnie cała szczęka, nie mogę jeść i źle się czuję.
- Ząb mądrości w twoim wieku!?
- Czułam, że szczerość w tym wypadku nie będzie nagrodzona. Mogłam powiedzieć, że uderzyłam się w szczękę o futrynę, gdy w nocy szłam do łazienki...
- A wiesz, że atak futryny do ciebie pasuje?
- A ząb mądrości nie? Dzięki...

piątek, 3 marca 2017

zasnąć

- Ale jak mogłaś zasnąć w kinie?
- Co za głupie pytanie! Normalnie! Zamknęłam na sekundę oczy, a one się otworzyły po dłuższej chwili.

załamka.pl
- Jak bardzo dłuższej?
- No... Tak, że nie widziałam pół filmu. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego oni upchnęli te pół filmu akurat w ten moment, który przespałam...

środa, 1 marca 2017

parkingu

- Zgubiłam samochód na parkingu pod centrum handlowym.
- Nie zapamiętałaś, gdzie zaparkowałaś?

MotoWiocha.pl
- W zasadzie to zapamiętałam. Tylko zapomniałam, że po chwili przestawiłam samochód, bo znalazłam bliżej wejścia wolne miejsce...
- Ile Ci to wszystko zajęło?
- Jakieś 5 minut, 3 kg wagi, osiemnaście zmarszczek i 115 siwych włosów.

poniedziałek, 27 lutego 2017

wlewu

- Myślisz schematami. Jak nauczyciel - to mądry i cierpliwy. Jak lekarz - to etyczny. Jak ksiądz - to empatyczny. Jak pan na stacji benzynowej - to wie, że trzeba zamknąć wlew paliwa po zatankowaniu. A tu życie nie jest takie proste, jakbyś chciała...
petroko
- Ale żeby nie zamknął wlewu?!
- No nie... Z tej całej listy dziwi cię tylko ten gość, co nie zakręcił ci wlewu paliwa? Nieetyczny lekarz i durny nauczyciel nie robią już na tobie żadnego wrażenia?!
- Robią, ale nie dziś...

niedziela, 26 lutego 2017

awarią


- Odwiozłam córki do ośrodków edukujących nieletnie czarownice, a w drodze powrotnej wstąpiłam na cmentarz. Wyrzuciłam wypalone znicze, sprzątnęłam resztki gałęzi i wróciłam do domu. Z rękoma brudnymi od błota i zgnilizny.

wp turystyka
Natychmiast do łazienki, odkręcam kran, nic. Po chwili z kranu wydostał się mały bulgot. Brak wody. Spojrzałam z utęsknieniem na sedes i zrezygnowałam z dalszego pobytu w łazience. Zewidencjonowałam wszystkie ciecze, które akurat były w domu: pół kubka herbaty po śniadaniu w pokoju młodszej córki, trochę wody w szklance na parapecie u starszej, woda po umyciu podłogi - około pół wiadra. Ta ostatnia raczej nie nadawała się do picia, ale uznałam ją z radością za "wodę toaletową". 
Inteligentnie i nowocześnie podchodząc do tematu włączyłam komputer z zamiarem sprawdzenia na stronie dostarczyciela wody, co dalej zamierza z tą awarią zrobić.
Przeczytałam: Dziś, ulica Kaliny, planowe wyłączenie wody w godzinach 8-15.

Była 8.15. Wytrzymałam do 11.30. Potem przeniosłam się do mamy.

Jaki z tego wniosek? Mama musi mieszkać na innej ulicy!





sobota, 25 lutego 2017

pomocy

A ponieważ wierzę w niebywałe zbiegi okoliczności, więc uprzejmie proszę o pomoc:

Moi przyjaciele poszukują dojścia do prof. Mirosława Ząbka, neurochirurga z Warszawy (szpital bródnowski).
Chodzi o bardzo pilną konsultację neurochirurgiczną u 19-letniego chłopaka.

Może ktoś z Was zna osobę, która już przechodziła tą samą ścieżką i ma doświadczenie w takich sprawach?
Albo może znacie kogoś, kto tam pracuje i podszepnie, jak się umówić na wizytę?
A może pan profesor to Wasz wujek?

I może uda się pomóc ludziom, którym się właśnie cały świat zawalił...

pasjansami

- Kalinko, był u mnie znajomy. Powiedział, że pokaże mi na komputerze stronę z takimi wspaniałymi pasjansami. I on tak zrobił, że nie mogę teraz hasła wpisać...
dreamstime
- Mamo, włącz komputer, zobaczę.
    
- Bardzo dziwne, mamo, ale nie działają ci niektóre klawisze na klawiaturze. Nie działa 7 i 8, p i backspace... Nie wylało ci się czasem coś na klawiaturę ostatnio?
- Tak, wylało, ale wszystko zdążyłam wytrzeć, więc to na pewno nie od tego.
- Musiałaś czegoś jednak nie wytrzeć.
- Czyli sądzisz, że to nie ten znajomy coś zepsuł?
- Nie, podejrzewam, że to jednak ty.
- To szkoda.

piątek, 24 lutego 2017

pinu

Dzwoni telefon. Obcy numer.
- Pani Kalino, dzwonię w imieniu pani mamy. Ona wyłączyła przypadkowo telefon, wpisała raz pin i okazało się, że jest zły. Zaraz spróbuje wpisać drugi raz, to może będzie już wszystko w porządku i włączy jej się telefon. O, jednak nie. To też zły pin. Pani mama pyta, czy ma próbować trzeci raz.
zapytaj, onet.
- Nie, niech nie próbuję. Ja zaraz przyjadę do niej i pożyczę jej nasz nadliczbowy telefon. A nie ma gdzieś zapisanego tego pinu? Może na karteczce w kalendarzu? W starym notesie? Na tablicy ogłoszeń?
Przytłumiony głos w słuchawce:
- Pani mamo Kaliny, córka pyta, czy ma pani zapisany gdzieś ten pin.
Mija najdłuższe siedem sekund w życiu Kaliny.
- Pani Kalino, jest pani? A tak, mama ma zapisany pin. W notatkach w telefonie...

środa, 22 lutego 2017

potwierdzający

Aby zamówić dziecku obiad w szkole, muszę się zalogować na stronie firmy obiadowej.
Aby się zalogować, muszę się najpierw zarejestrować.
Aby się zarejestrować, muszę najpierw podać swojego maila i poczekać, aż mi na niego przyślą link potwierdzający.
ChinaSmack [za:] Podglądanie Chin
I teraz czekam na link.
Za moment nie będzie sensu zamawiać tego obiadu, bo będzie już jutro po obiedzie.
Nadal czekam.
Co chwilę sprawdzam na skrzynce - nic.
Na stronie firmy obiadowej zauważam ikonkę z napisem: Nie dostałeś linka potwierdzającego?
Klikam uszczęśliwiona. Oznacza to, że są nas tysiące.
Czekam na nowe potwierdzenie.
Mija kolejny rok świetlny.
Zaczynam się zastanawiać nad sensem życia.
A może szybciej będzie samemu dowozić obiady podczas dużej przerwy?
Nadal czekam.
Zgłodniałam od tego czekania. Nieuchronnie zbliża się pora jutrzejszego podwieczorku.
Czy oni teraz dadzą mojej córce ten przeterminowany obiad?
Może pomyłkowo
podałam adres mailowy swojej drugiej skrzynki? Sprawdzam. Nic.
Na horyzoncie intelektu, gdzieś w okolicach podświadomości, zaczyna się pojawiać mały napis.
Jest coraz większy.
Układa się w litery: spam! Muszę sprawdzić spam.
Życie jest piękne! Potwierdzam, zamawiam, zamykam laptopa.
Jestem dumną ze swoich osiągnięć matką, a moje drugie imię to Sukces.

- Mamo, zapomniałam ci powiedzieć, że jutro lekcje wcześniej się kończą i musisz mnie odebrać przed obiadem.



wtorek, 21 lutego 2017

dolegliwościom

Harry Potter Wiki
- Dostałam przepis na eliksir przeciw wszelkim dolegliwościom. Składa się on z czosnku, grejpfrutów, pietruszki, imbiru, miodu i kurkumy. Kupiłam wszystkie produktu i dopiero w domu zauważyłam, że "wszystkie" nie oznaczało grejpfrutów. Następnego dnia dokupiłam je i szczęśliwa zabrałam się za przygotowanie eliksiru. Ku mojemu zdumieniu, nie było pietruszki. Sama rano dałam ją śwince jako wyłącznik piszczenia. Dokupiłam pietruszkę i wtedy się okazało, że ilość imbiru jest już niewystarczająca (piję imbir zamiast herbaty...). Gdy już przyniosłam do domu imbir, zajrzałam do pojemniczka z czosnkiem i to mnie już zdenerwowało. A piszę to wszystko, bo właśnie skończył się miód.
Eliksir przeciwwszystkowy chce mnie wykończyć?!
Ten, co powinien pomagać!?

Czy jest na sali lekarz? Taki, co umie dobić?