sobota, 20 października 2018

widmo

- Na obszarze zaznaczonym na mapie na żółto jest widmo - powiedziała z bardzo silnym akcentem, z trudem wymawiając polskie słowa.
          Prowadzi zajęcia ze swojego ojczystego języka, ale od czasu do czasu mówi do studentów po polsku, zwłaszcza gdy czuje, że ich znajomość języka nie wystarczy na zrozumienie pewnych zawiłości.
- Widmo? - spytali studenci, chcąc poprawnie zanotować informację. Geografia bywa jednak zaskakującą nauką, łączącą ze sobą okultyzm, parapsychologię i fizykę kwantową.
- Tak, widmo.
          Popatrzyła na nich zamyślona i spojrzała w okno. Studenci spoglądali na siebie zaskoczeni.
- A może to nie jest widmo? Wait a minute… Widmo... Widmo... Oh, sorry. Nie widmo. Widma. Tam jest widma. Czy widma to liczba pojedyncza?
- Nie, mówi się: tam są widma - odpowiedział grzecznie jeden ze studentów.
- Oh, dziękuję. Tam są widma. Zaznaczone na żółto - dodała z uśmiechem, wskazując spory obszar na mapie.
          Zapadło milczenie. Nikt nie miał odwagi spytać o detale, a lektorka przyglądała się wpatrzonym w nią oczom polskich studentów.
- Sorry. Chyba jednak nie widma... Jak to się mówi? Oh, już wiem. Wydma. Na żółto zaznaczona jest wydma. - Studenci wypuścili z ulgą powietrze z płuc, a lektorka przeszła do dalszych wyjaśnień.
           A jednak. Geografia nauką ścisłą jest. Źadne tam wirujące stoliki i duchy na cmentarzach.

piątek, 19 października 2018

wydźwięk

Jak zaskakująco zmienił się wydźwięk słowa "guz"...

Gdy byłam mała, guz oznaczał  krótki, głośny płacz i przykładanie zimną łyżką.
Teraz oznacza płacz długi i cichy.
Łyżka wypadła z gry.

środa, 17 października 2018

gafę

Walę głową w ścianę i odgryzam sobie palce u nóg ze wstydu.
Strzeliłam dzisiaj piękną, rasową gafę. Miss gafę. Przewodniczącą związku zawodowego gaf. Ostatnią żywą gafę na kontynencie. Najwyższą udokumentowaną gafę na półkuli północnej. Taką, o której będzie się opowiadać jeszcze w trzecim pokoleniu.
- A pamiętacie, jak Trump zachował się przy królowej Elżbiecie?
- Trump z Elżbietą?! To jeszcze nic! W październiku 2018 Kalina to dopiero strzeliła gafę...
- No tak, wiadomo, jej gafa była bezkonkurencyjna w XXI wieku...

Czekam na tytuł honoris causa z dziedziny gafiarstwa…

Dlaczego, ach dlaczego nie jestem zrównoważoną, spokojną, poważną kobietą powolną w słowach i nieśpieszną w myślach? Taką, która zanim coś palnie, potrafi choćby raz pomyśleć...?

poniedziałek, 15 października 2018

powyżej

Pierwszego dnia, gdy temperatura spadła do kilku stopni powyżej zera, zaczęłam dokarmiać sikorki. Teraz temperatura dochodzi do 25 stopni, a ja nie wiem, co zrobić. Sikorki przylatują do mnie jak szalone, nie mam sumienia powiedzieć im, że dokarmianie ptaków w takich warunkach jest niewychowawcze...

Nie bez znaczenia jest również fakt, że uwielbiam patrzeć, jak ptaki wydziobują ziarno i kłócą się o miejsce na drążku. Przylatują rano, gdy robi się widno, a odlatują późnym popołudniem.

Jeśli zauważycie gdzieś wielką, pękatą sikorkę ze sporą otyłością brzuszną, pomyślcie, ile radości dało mi patrzenie, jak przesiaduje przy moim oknie...

piątek, 12 października 2018

zapalila

U naszych sąsiadów wybuchł wczoraj pożar. Zapaliła się zmywarka, ale równie dobrze mogła to być ładowarka, suszarka, pralka albo lampka nocna.
Gdyby nie mała gaśnica, spaliłoby się pewnie ich całe mieszkanie, bo wszystkie sprzęty w domu są palne: stoły, szafki, podłogi, zasłony, nawet plastikowe obudowy, a płomienie rosły w oczach. Po minucie sięgały sufitu. Czarny dym wypełnił cały budynek i utrudniał oddychanie.

Obrazek jak kiepskie ujęcie z niskobudżetowego filmu, tylko że ostateczny budżet byłby większy i aktorzy mało profesjonalni - biegający pomiędzy mieszkaniami w poszukiwaniu gaśnicy, latarek i telefonu, sprawdzający, czy na pewno w palącym się mieszkaniu nie ma pozostałych domowników.

Straż pożarna przyjechała po 15 minutach, więc gdyby nie wspomniana gaśnica, strażacy dopalaliby zgliszcza.

I teraz puenta: macie w domu gaśnicę? Jest sprawna?

wtorek, 9 października 2018

spólgłosek

Starsza córka pożyczyła ode mnie na chwilę laptopa, bo chciała pobrać "jakieś pliki".
Następnego dnia siadam do pracy i oczom nie wierzę. Na moim pulpicie znajduje się kilka nowych ikonek o zaskakujących nazwach.
Otwieram pierwszy z plików, a tam tekst składający się przeważnie ze spółgłosek, ułożonych w dość długie zestawy. Długi tekst. Na kilkadziesiąt stron.
W następnych to samo. To znaczy - prawie to samo. Wygląda to jak fragmenty jakiejś prozy, w której każde słowo składa się z losowo ułożonych obok siebie spółgłosek, od czasu do czasu przedzielonych samogłoskami. Coś jakby fonetyczny zapis suchego kaszlu, albo nawet chrapania buldoga francuskiego, który cierpi na katar jelit...

Wiedzieć, że córka uczy się dziwnych języków, to jedno. Znaleźć na własnym komputerze tekst napisany w jednym z takich języków, to jednak zupełnie inne doświadczenie... :-)

poniedziałek, 8 października 2018

dentysty

- O, jak miło, że przyszłyście, Kalino i córko Kaliny! Bardzo się cieszę!
- My też się cieszymy, mamo! Wracamy od dentysty i nie możemy jeść przez godzinę. Ani pić.
- Ach, rozumiem. A napijecie się czegoś?
- No właśnie nie możemy nic pić. Przez godzinę.
- Ach, no tak. Zapomniałam. Rozbierzcie się i siadajcie. Zjecie coś?
- Nie możemy jeść, mamo, bo wracamy od dentysty.
- Ach tak? A co u ciebie, córeczko Kaliny? Może masz ochotę na pyszne ciasteczko?

Bycie babcią to poważna sprawa. Nie można się drobnostkami przejmować i tracić z oczu priorytetów. ;-)

sobota, 6 października 2018

wolno

Uczę się "puszczania wolno".
Chcę puszczać wolno różne sprawy, skoro ich nie rozwiążę.
Niech odejdą. Niech się staną tym, czym mają się stać.
Kurczowe trzymanie nie da sprawie zmiany. Zniszczy tylko rękę, która mocno trzyma.
Puszczanie daje miejsce na trzymanie tego, co warto trzymać.

Dzisiaj chcę puścić starą przyjaźń. Ogromną. Wspaniałą. Ale przeszłą. Zniszczoną.
Trzymam ją resztkami sił, a ona wyrywa się i niszczy jeszcze bardziej. Moje zaciśnięte palce strzępią resztki tego, co zostało. A ona ciągnie w stronę wolności i krzyczy mi do ucha, że tak chce.

Mam nadzieję, że w najbliższych dniach dam jej szansę, by poleciała tam, gdzie ma ochotę. I dała miejsce. I sobie, i mnie. Mam wielką nadzieję.

A gdybym jeszcze kiedyś całą energię wkładała w trzymanie czegoś innego, co bardzo potrzebuje ode mnie odlecieć, uprzejmie proszę o pomoc przy odginaniu zaciśniętych palców. Pełnych bólu od zaciskania i pełnych bólu od puszczania.


piątek, 5 października 2018

podwójne

Czasami budzę się w nocy i myślę. Część mózgu odpowiedzialna za nocne życie przerabia pewien zestaw problemów.
Gdy budzę się rano, pracuje część mózgu, zajmująca się dziennym życiem. Ona zajmuje się zupełnie innymi problemami.
Mam inne problemy w dzień, inne w nocy.
Wiodę podwójne życie.

Porównałam pobieżnie wagę problemów nocnych i dziennych.
I, do cholery, współczuję nietoperzom, jeśli nie budzą się w dzień, żeby pomartwić się czymś przyjemnym.
Na tym zakończę wyciąganie wniosków ;-)

środa, 3 października 2018

różne

- Jej wnuczka ma tydzień. Podejrzewają u niej bardzo poważną wadę genetyczną. Czekają na wyniki i …
- Wiesz, że coś mi wyszło na plecach? O, tu!

- ... strasznie się martwią. Nie śpią od tygodnia. Lekarze przygotowują ich na najgorsze, a ta młoda mama przecież...
- Czy ty wiesz, że moi sąsiedzi sprzedali dom? Jakiejś młodej rodzinie, która wraca ze Szwecji!

- … jest sama w kiepskim stanie po porodzie. Do zwykłej poporodowej depresji dołączyła się realna obawa o życie jej dziecka. Nie może brać leków, a jej stan....
- Byłam w tym sklepie, o którym mówiłaś! Miałaś rację! Super!


Trzy różne rozmowy.
Wróć!
Nie: "trzy rozmowy".
Trzy identyczne wymiany zdań.

Ktoś jeszcze ma coś na wymianę?



wtorek, 2 października 2018

sportową

Dzisiaj studenci zapisują się na wf. Elektronicznie. Co godzinę otwiera się okienko dla innych dyscyplin, które można wybrać i juhu wtedy trzeba się zalogować.

W pierwszej sekundzie po otwarciu okienka proces zapisywania jest już zakończony.

Tym, co "myślą inaczej", wyjaśniam, że w momencie otwarcia okienka do zapisów zapisy są kończone z powodu zapisania się wystarczającej liczby osób. Wszyscy zapisują się w pierwszej sekundzie. Oznacza to, że o zapisaniu się na konkretną dyscyplinę sportową nie decydują zainteresowania, tylko prędkość internetu oraz łut szczęścia. Zwłaszcza ten łut...

Ja też "myślę inaczej" i też tego nie rozumiem.

Errata: Nie myślę inaczej. Ja tu wcale nie myślę.
Poprosiłam córkę, żeby mnie nie informowała o tej sprawie na bieżąco, bo mnie za bardzo strzyka w trzecim nerwodole lędźwiowym, gdy o tym myślę.

piątek, 28 września 2018

widzę

Prawie nigdy nie zauważam, jak jest ubrana osoba, z którą rozmawiam.
Z trudem potrafię powiedzieć, kto z naszych znajomych jest blondynem, a kto szatynem.
Nie wiem, za jakim samochodem stałam w półgodzinnym korku.
Nie widzę przyklejonych na drzwiach ogłoszeń, chociaż są umieszczone na wysokości moich oczu.
Widzę inaczej kolory niż moi najbliżsi. Najczęstsze dyskusje dotyczą niebieskiego i zielonego. Z niezrozumiałych dla mnie powodów cała rodzina nazywa zieloną kurtkę mojej córki - niebieską kurtką...
Widzę mniej. Ale jednak mam poczucie, że czasem więcej. A niekiedy - za dużo.










poniedziałek, 24 września 2018

osiem

8 (słownie: osiem) stopni.
Osiem.
Osiem i nic poza tym.
Osiem na termometrze za oknem i osiem na termometrze w samochodzie.
Jakaś zmowa? Spisek? Piąta kolumna?
Co to ma być!?
Lipiec był od kwietnia, a teraz nagle nie wiadomo skąd i dlaczego zrobił się listopad?
Kto za tym stoi?
Gdzie są winni?

Winne są jabłka. Jesienne.

frajda

Sroka wyjmuje ze świeczników na naszym balkonie wypalone tealighty i, krótko mówiąc, kradnie je. Zaczęłam wystawiać na stół balkonowy więcej wypalonych tealightów, żeby ptaszysko zachęcić, a sroka zaczęła przylatywać częściej. Byliśmy zachwyceni. Patrzenie na nią to prawdziwa frajda.

Młodsza córka zauważyła, że sroka zabrała nam ze stołu tealighta wraz ze świecznikiem. Małym, ale jednak...
A potem okazało się, że zabiera z naszego balkonu również nowe, niewypalone tealighty.

Niezła się impreza u sroczek szykuje, proszę Państwa!

Czy powinnam wystawić jeszcze zapalniczkę? ;-)

niedziela, 23 września 2018

sobota, 22 września 2018

koafiurę

Dzięki M. znalazłam fryzjera.
Fryzjera, który potrafi okiełznać.
Okiełznać nie moją koafiurę, tylko mnie.

Wczoraj zapytał mnie, czego się spodziewam.
Powiedziałam.
Zaśmiał się i szepnął mi na ucho "nie".
W pierwszej chwili myślałam, że żartuje. Ale to nie był żart. Powiedział, że odmawia, bo to nie dla mnie.
Po jego poprzedniej działalności na mojej głowie mogłam ocenić, że wie co robi.
Zgodziłam się, żeby czynił swoją powinność i zmajstrował, co chce.

I teraz mam piękny kolor włosów i ładną fryzurę.

O, dzięki ci, Losie, że są ludzie, którzy wiedzą lepiej :-)

środa, 19 września 2018

dumy

Powód do dumy mam wielki, więc się pochwalę:

pierwszy raz w życiu wykazałam się niebywałą asertywnością.

Podczas półtoragodzinnej rozmowy ani razu nie dałam się zbić z tropu.
No, może nie była to wyłącznie asertywność, bo też sporo "mam rację, a ty nie masz racji", a także obfita ilość "prosisz o szczerość - to nie marudź gdy ją dostajesz", ale mimo to czuję się dumna.
Nie dałam się zaszczuć, broniłam swego, zdawałam sobie sprawę z własnego stresu, potrafiłam go zlokalizować w swoim ciele i udało mi się opanować niewiarygodny ucisk gdzieś pomiędzy piętami a trzewioczaszką.
Usta mi wysychały, co świadczy o tym, że adrenalinę miałam w każdym zakątku ciała.

Moje córki, które słyszały tę rozmowę, pierwszy raz miały okazję podziwiać swoją mamę jako walczącą harpię, kobietę-wojownika i tytułową bohaterkę filmu "Lwica Elza". Po wszystkim uznały, że byłam wspaniała. Szykuję miejsce dla Oscara za pierwszoplanową rolę żeńską.

Przy rozstaniu usłyszałam, że rozmowa ze mną nie ma sensu, bo stoję twardo na swoim stanowisku. I to był najpiękniejszy komplement, jaki usłyszałam w życiu.

Czuję, że dzisiaj mogłabym wszystko!
A to, co powiewa za moimi plecami, to nie wiatr. To efekt ruchu moich skrzydeł. U ramion.

poniedziałek, 17 września 2018

pewne

Dwa tygodnie po powrocie starszej córki z wakacji przyszła pocztówka od niej do młodszej siostry.

Wszystko w świecie się zmienia: samoloty z darmowymi drinkami dla pasażerów latają często i gęsto, statki kursują jeden za drugim, przepychając się w cieśninach, autokary mkną po unijnych autostradach w każdą stronę, wypuszczając pasażerów na krótkie siku przy darmowych toaletach, łodzie podwodne nurkują przy dnach morskich, aż można je ze śledziami pomylić, ale jedno jest pewne i niezmienne:
poczta jak działała, tak działa.

niedziela, 16 września 2018

atrybuty

Podziwiam kobiety, które akceptują swój wiek i jego atrybuty: siwe włosy, zmarszczki.
Jednocześnie podziwiam kobiety, które potrafią zadbać o swój wygląd: chodzą do kosmetyczki, na masaże, mają jędrną, gładką skórę, pięknie ufarbowane włosy, zadbane włosy - pomimo swego wieku.

Z jednej strony chciałabym należeć do pierwszej grupy, z drugiej strony bardzo chciałabym patrzeć w lustro i widzieć młodą twarz.