środa, 24 maja 2017

pochodzę


Tatry
- Nie pochodzę od człowieka jaskiniowego. Jestem przekonana, że moi przodkowie nigdy nie przesiadywali w ciemnych, niedoświetlonych, wilgotnych jaskiniach. Ci, którzy dali początek mojej rodzinie, w prehistorii mieszkali na otwartych przestrzeniach, w pełnym słońcu, latały im nad głową prehistoryczne motyle wielkie jak hula-hop i czytali sobie książki, leżąc w hamakach, przywiązanych do nóg pasącego się dinozaura. Żadnych stalaktytów, kapiącej wody, osmolonych ścian i ciasnego wejścia.
Słońce. To jest kluczowe słowo.

niedziela, 21 maja 2017

świdrem


z-ne.pl
Z bólem zęba wielkim jak boisko piłkarskie poszłam do sklepu. Kilkuosobowa kolejka, ale jednak za długa na sterczenie ze świdrem, wjeżdżającym w moją dolną jedynkę. Postanowiłam być dzielna. Nadeszła moja kolej, dokonałam wyboru częściej posługując się pantomimą niż słowami i zostałam poproszona o podejście do kasy. Pani kasjerka, kobieta dość młoda, bo tylko nieznacznie starsza ode mnie, powiedziała mi ile płacę, spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i powiedziała:
- Nie mam siły.
- Ja też - odpowiedziała część mnie, która zapomniała o tym, że mówienie sprawia mi jeszcze większy ból.
- Ledwo tu stoję - wyszeptała kasjerka.
- Ja też - wyszeptała moja jedynka.
- Też się pani tak dzisiaj czuje? - Kasjerka popatrzyła na mnie z wdzięcznością.
- Yhy - wydobyło się z mojego wnętrza.
     Od razu poczułam się lepiej. Kasjerka też. Wyraz jej twarzy wyraźnie zmienił się na "dzisiaj nie umrę". Jedynka i ja uznałyśmy, że jednak doczekamy poniedziałku. W domu schowałyśmy łyżwę, która miała, wzorem klasyka, służyć do usunięcia problemu.

piątek, 19 maja 2017

heliocentryczną

Zamierzam napisać wniosek do Komisji NieWiemJakiej, żeby wreszcie obalić teorię heliocentryczną. Jakie Słońce w środku?!
Przecież obecna pogoda jest dowodem na to, że Słońce przez pół roku jest poza naszym Układem hmm... Słonecznym.
Potem nagle wraca i świeci przez kilka miesięcy z przerwami na deszcz.
Nie wiem, gdzie jest od października do kwietnia, ale co pytam znajomych, to nikt go wtedy nie widział.
A teraz? Proszę bardzo! Już nieomalże
w północne okna świeci, tyle w nim energii!
I to lubię!
To pochwalam!
Zachęcam, żeby jeszcze bardziej!

środa, 17 maja 2017

zaległe

- Wygląda to tak: mija kilka tygodni i nic się nie dzieje. To znaczy, naturalnie dzieją się różne drobne drobiazgi, ale wykres życiowego ekg raczej w normie. I nagle zdarza się wielkie łups! W ciągu tygodnia wszystkie zaległe od roku zaległości wypełzają zza szaf, wszystkie niedokręcone śrubki nagle się wykręcają, szczeliny w czasoprzestrzeni powiększają się niemożebnie, a czas przyspiesza i pędzi jak kołowrotek w klatce chomika. Albo i szybciej.
A potem znowu przychodzi szara szarość, monotonia, normalność i codzienność.
Słyszy?
Ta szara zwyczajna codzienność? Niech przyjdzie, bo zwariuję!

piątek, 28 kwietnia 2017

zginęła

- Halo, mamo! Co tam?
maxhumor
- Kalinko, ty wiesz, co się stało? Zginęła mi myszka.
- Jaka myszka, mamo?
- No ta od komputera.
- A, to ja ci podrzucę jakąś naszą. Oddasz mi, jak się twoja znajdzie.
- Ale, Kalinko. Ty mnie nie rozumiesz. Mnie się zgubiła myszka na ekranie!
- Kursor ci się zgubił, mamo?
- No tak!
- A poruszaj myszką powolutku i zobacz, czy się znajdzie.
Chwila ciszy w słuchawce.
- Znalazła się. Dziękuję ci, Kalinko. Ty to zawsze umiesz mi komputer naprawić!



czwartek, 27 kwietnia 2017

naturalną

trele-morele.blox
- Szczycę się tym, że jestem naturalną blondynką. To znaczy... jestem naturalną blondynką od jakiegoś czasu. Dokładnie od mniej więcej dwóch lat. Naturalnie jestem naturalną blondynką z tubki. Ponieważ mój organizm coraz gorzej radzi sobie z uzupełnianiem barwnika w nowo rosnących włosach, naturalna farba z tubki staje się na moich włosach coraz jaśniejsza, gdyż albowiem coraz mniej jest na moim czerepie włosów w kolorze ciemnym.
Nie rozumiem tego zjawiska i dziwię się coraz bardziej. Jak to jest możliwe, że mam coraz więcej włosów w kolorze, którego nazwy nawet nie chcę wymawiać, a który zatrważająco srebrzy się, zwłaszcza w słońcu...

I o ile mogłabym zrozumieć, że włosy należy od czasu do czasu farbować, żeby kolor był świeży i jeszcze bardziej naturalny, to wszystko się we mnie buntuje, gdy pada mrożące krew w żyłach słowo "odrosty". No na to nie ma we mnie zgody.

A wszystko to piszę, gdyż dzisiaj widziałam kobietę mniej więcej w moim wieku, czyli bardzo młodą, o pięknych, siwych włosach. I trochę jej zazdroszczę. Odwagi, bo przecież nie siwizny...

rządzi

mlektury.pl
- Najpierw opowiadała mi, że ma szalonego kuzyna. Spotkała go na spływie, który zorganizowałam. Okazało się, że jej kuzyn to mąż naszej koleżanki z liceum. Potem opowiadała o swojej dentystce, która okazała się mamą z klasy mojej córki. Ostatnio zachwycała się mieszkaniem swojej przyjaciółki. Od słowa do słowa zorientowałam się, że to nasza koleżanka ze studiów. Gdy wspomniała o swoim koledze ze studiów, z którym mój mąż siedział przez cztery lata w szkolnej ławce, zaczęłam wierzyć w przeznaczenie.

Po pierwsze, zaczynam do niej mówić "siostro". Tak na wszelki wypadek.
Po drugie: nasze młodsze córki przyjaźnią się od ośmiu lat (mają 10!), a my mamy ze sobą świetny kontakt. Wszystko wskazuje na to, że nawet gdybyśmy nie były sąsiadkami, musiałybyśmy się wcześniej czy później poznać.

I co? Światem rządzi przypadek? Przypadek?! Dobre sobie! ;-)

wtorek, 25 kwietnia 2017

towarów


- Nie, nie. Nie będę się tłumaczyć. Chcę tylko na wstępie poinformować, że weszłam na stronę pewnego sklepu nie w celu zaspokojenia potrzeb zakupowych, tylko musiałam sprawdzić coś z powodów zawodowych.
nonsensopedia.pl
Zaczęłam oglądać dostępne produkty. Opisy towarów bardzo mnie zaskoczyły:

"Zapewnia swobodę"
"Poprawia krążenie"
"Zwiększa koordynację"
"Dopasowuje się do anatomii"

Myślałam, że ta anatomia bije wszystko na głowę, ale wtedy przeczytałam:

"Bodymapping - specjalne strefy klimatyczne. Utrzymuje właściwy mikroklimat. Charakteryzuje się wysoką elastycznością i giętkością. Pełna swoboda ruchów."

A to wcale nie był TAKI sklep z TAKIMI gadżetami!

sobota, 22 kwietnia 2017

alternatywnie

platine.pl
- Zrezygnowaliśmy z wyjazdu na długi weekend majowy i postanowiliśmy alternatywnie pomalować w tym czasie mieszkanie. Dodatkowo każdy z nas mógł wybrać jedną rzecz, której w domu najbardziej nie lubi, i tę rzecz wyrzucimy lub jeśli trzeba będzie to zamienimy na fajniejszą. W ten sposób pozbędziemy się lampy z przedpokoju (hurra!), drugiej, mniejszej lampy z przedpokoju (hurra!), dekoracji z przedpokoju (bez hurra, bo to jest moje autorskie dzieło) i dywanu z salonu (hurra!). Wszyscy uznaliśmy, że wyjazd do Wiednia byłby cudownym przeżyciem, ale jeszcze bardziej chcemy zmienić coś w domu.
- Wybrałabym Wiedeń.
- A widziałaś kiedyś lampę w naszym przedpokoju?
- A, to TA lampa! No tak. Faktycznie. Wiedeń przegrywa z tą lampą już na starcie!

czwartek, 20 kwietnia 2017

czarne

- Mamo, to powiedz mi, jakie bluzki chciałabyś kupić.
blasty
- Czarne, Kalinko. Ja to najbardziej lubię czarne. Albo inne ciemne, stonowane kolory. I żeby nie było dekoltu.
- Zapięte pod szyję i czarne na lato? Mamo, jesteś pewna? W upały będziesz w czarnej sutannie chodzić?
- A jak ty myślisz, Kalinko, jakie najlepiej?
- Jasne, cienkie i z dekoltem.
- No tak. Ja też tak uważam. A nie ciągle tylko czarne i czarne. Ja bym już wreszcie jakieś kolory chciała, a ty mi ciągle tylko czarne pokazujesz...

środa, 12 kwietnia 2017

robią

- Tato, czy tobie też się czasem robią takie plamkowe bąbelki przed oczami, gdy na coś patrzysz?
- Tak.
- To dobrze, bo myślałem, że to jakaś choroba oczu.
- Nie, synku. Każdy tak ma.
- To dobrze, że każdy.
- No... W każdym razie na pewno każdy z nas dwóch...

niedziela, 9 kwietnia 2017

powiedzieć

- Naturalnie, że nie jestem wrażliwa na krytykę. Naturalnie, że po krytyce nie mam ochoty kupić bardzo długiego zamka błyskawicznego i zamknąć się nim w najciemniejszym kąciku.
klubzaglebiowski.pl
         Naturalnie, że po krytyce nabieram głębokiego wdechu, rozpościeram szeroko ramiona i mówię: tak, to jest to, co dodaje mi skrzydeł. I odlatuję. I tak lecę, i lecę.
         Naturalnie, że krytykę traktuję jak zastrzyk nowej energii. Że robię sobie po niej kawę, dosypuję zamiast cukru łyżeczkę krytyki i pijąc tę mieszankę, czuję jak nowa siła i nowa energia dochodzą do każdej komórki mojego ciała. Zwłaszcza do tych, odpowiedzialnych za dalsze działania.     
         Naturalnie, że mam do krytyki należny dystans, wiem, że nie dotyczy ona mnie personalnie, tylko pracy, którą wykonałam i wcale nie biorę jej do siebie. Ja jestem ok i ty jesteś ok. Jeśli panuje między nami pozytywna energia, możemy powiedzieć sobie wszystko. W końcu obie jesteśmy dojrzałymi osobami, gotowymi na przyjęcie prawdy. Tylko że ty dałaś mi z dobroci serca wór śmierdzącej jak końska kupa krytyki. A ja przyjęłam ją ze zrozumieniem, wysłuchałam, powiedziałam "Ok, rozumiem". A ty spytałaś mnie, czy na pewno wszystko jest ok i czy nie czuję się z tym źle. "Nie, nie czuję się z tym źle". Zapomniałam tylko dodać, że w tamtej chwili przestałam się zupełnie czuć.
         Naturalnie.

wtorek, 4 kwietnia 2017

względności

- Zakładka czasu to zjawisko fizyczne, w którym czas przeskakuje o jakiś fragment w przód. Jest na przykład 4.45, a zaraz po niej robi się od razu 6.20. Zdarza się to najczęściej wtedy, gdy człowiek obudzi się w nocy i spojrzy na zegarek. A potem na moment zamknie oczy i natychmiast dzwoni budzik. Znaczy: kilka godzin zostało ominiętych przez czas.
kwejk
Podobnie rzecz ma się z niektórymi słodyczami. Otwierasz nowe opakowanie i zjadasz pierwszy kawałek. A potem powstaje zakładka czasu i materii i nagle robi się pół godziny później i opakowanie jest puste. Jest to dowód na słuszność teorii względności Einsteina. To samo opakowanie słodyczy, oglądane w tym samym momencie z dwóch różnych perspektyw czasowych ma inną masę. E=mc2.

Z kolei nasuwa się inny dowód na słuszność teorii względności:
tor, po którym porusza się ludzka myśl, jest wprost zależny od efektu poszukiwań toffifee.
Inaczej mówiąc: energia myśli zależy od masy. Wszystko się zgadza.

mór

- "Mur" pisze się przez u.
kwejk
- Wcale że nie.
- Może sprawdź...
- Sprawdziłam.
- Sprawdźmy razem.
- Proszę bardzo. Sprawdzę przez ó. Jest! "Mór".
- Nie wierzę. Pokaż. No rzeczywiście. Rozumiem już w czym problem. To jest "mór", czyli epidemia, choroba. A nam chodziło o  "mur" stojący przy ulicy.
- To co w końcu!? Nie sprawdzam w słowniku - źle. Sprawdzam - też źle!? Nie dość, że muszę wszystko sprawdzać, to jeszcze mam wiedzieć, czy to coś jest na ulicy, czy nie?!

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

przyciągane

Grawitacja nie działa równo na całe ciało. Bardziej przyciągane są te części, które są bliżej prześcieradła.

piątek, 31 marca 2017

urządzenie

- Chodnik w centrum miasta. Pełen przechodniów. Środkiem młodziutka ratowniczka medyczna w służbowym uniformie pcha wózek inwalidzki, na którym siedzi mężczyzna. Pacjent jest osłabiony i zdezorientowany. Na kolanach trzyma urządzenie medyczne wielkości mikrofalówki. Ściska je obiema rękoma, widać, że sprawia mu to pewną trudność.
cobi
     Nagle wózek pochyla się gwałtownie do przodu. Pacjent traci równowagę, przyciska mikrofalówkowe urządzenie do klatki piersiowej - to oczywiste, że zdaje sobie sprawę z jego wartości. Ratowniczka usiłuje uratować pacjenta przed upadkiem. Ogląda dziurawy chodnik, cały czas balansując przechylającym się wózkiem.
     Młoda pracownica pogotowia dostrzega, w czym problem. Zepsuło się kółko z przodu wózka - może wyleciało z niego powietrze, może opona spadła z obręczy. Ratowniczka, pochylając się do przodu jak człowiek idący podczas wichury, z ogromnym trudem usiłuje pchać uszkodzony wózek z ciężkim mężczyzną. Urządzenie trzymane przez chorego niebezpiecznie kołysze się na boki, człowiek stara się jakoś pomóc kobiecie, ale oboje są w trudnej sytuacji.
     Przechodnie obchodzą ten chwilowy zator na drodze łagodną trajektorią.
     Obok stoi mężczyzna około 195 cm wzrostu. Atletyczny typ budowy. W średnim wieku. Szedł kilka kroków przed wózkiem, zatrzymał się, gdy usłyszał rozmowę ratowniczki z chorym i teraz przygląda się z niechęcią ich zmaganiom. Stoi bokiem, bez zbędnego angażowania się w cudzy problem. To nie jego sprawa i nie czuje się w obowiązku pomagać młodej, drobniutkiej ratowniczce. Patrzy to na pochyloną, z trudem przesuwającą zepsuty wózek kobietę, to na urządzenie na kolanach chorego. Nagle podchodzi do wózka, bierze z rąk mężczyzny "mikrofalówkę" wartą pewnie kilka tysięcy złotych i idzie w stronę stojącej nieopodal karetki. Wkłada drogocenne urządzenie do środka samochodu, sam siada na miejscu obok kierowcy. Zdejmując kurtkę z napisem "lekarz pogotowia" przygląda się, jak spocona i opadająca z sił kobieta usiłuje dociągnąć uszkodzony wózek z pacjentem do ambulansu.

wtorek, 28 marca 2017

pachołka

blasty.pl
- Kalino, na osiedlowych miejscach parkingowych będą montowane kładzione pachołki. Gdy zechcesz zaparkować na wspólnym miejscu, będziesz musiała pachołka otworzyć kluczykiem i położyć go na asfalcie, a następnie zaparkować nad leżącym. Po wyjeździe z parkingu trzeba będzie pachołka podnieść, żeby nikt obcy nie parkował na tych miejscach.
- Czy jest hipotetycznie możliwe, że ktoś zaparkuje tak, że jakiś dowcipniś da radę podnieść pachołka za samochodem? I kierowca rano, wyjeżdżając z parkingu, zabierze zderzakiem pachołka ze sobą?
- Nie jest to możliwe.
- To się zgadzam.
- A masz już jakieś przykre doświadczenie z pachołkiem?
- Nie mam. A wolałabym jednak nie być tym pierwszym kierowcą, który rozwali wszystkie osiedlowe pachołki swoim samochodem.

piątek, 24 marca 2017

speaker

interia
- Native speaker zachwyca się absurdami polszczyzny. W ferworze wyjaśniania mu dosłownych znaczeń polskich słów, dzieci doszły do tematyki filmowo-komiksowej. Wówczas pan spytał, czy dzieci używają polskiej nazwy Pan Pająk i Pan Śnieg.
A gdy dzieci usiłowały panu wytłumaczyć znaczenie słowa "biedronka", w końcu jakiś mały geniusz powiedział sakramentalne "shop". Pan od angielskiego zastanowił się przez chwilę i z cudownym akcentem powiedział: Czata polska!

czwartek, 23 marca 2017

zatrzasnąć

- To jest niemożliwe, żeby na basenie zatrzasnąć w szafce kluczyk od szafki!
tapeciarnia
- Niemożliwe?! Jak pani z informacji wezwała pana z obsługi technicznej basenu, to on od razu spytał mnie, o którą szafkę chodzi. Znaczy: rutyna! Może gdybym dodatkowo nie wiedziała, która to szafka, byłoby ciekawiej. Następnym razem...
- Następnym razem będą ci się kazali przebierać przed budynkiem!

poniedziałek, 20 marca 2017

wstydliwą

- A co ty taka jakaś jesteś?
- Martwię się, bo chyba wybrałam zły blat do kuchni.
tlc
- Za długo się znamy, żebym ci uwierzyła w takie bzdury! Natychmiast mów, co się dzieje!
- Mam okropną niechęć życiową. Najchętniej nie wstawałabym z łóżka. Drętwieje mi cała dusza. A intelekt domaga się natychmiastowego wyjęcia wszystkich wtyczek.
- No tak. A o co chodzi z tym blatem?
- Wszyscy mnie pytają, co jestem taka niezewnętrzna, więc wymyśliłam blat, żeby mi dali spokój.
- Kiepski tekst.
- Przez dwa tygodnie dawałam na nim radę. Ale widzę, że muszę coś lepszego. Najważniejsze, żeby nie dopytywali.
- Mów, że masz pewną wstydliwą chorobę. Raczej nikt nie dopyta, a na pewno będą cię unikać przez dobrych kilka tygodni.

niedziela, 19 marca 2017

spotkać

- Bardzo chcieli się ze mną spotkać. Zapraszali od dawna. Nie widzieliśmy się naprawdę długo. Wreszcie pojechałam. A gdy weszłam do ich domu i usiadłam przy stole okazało się, że mieli wielką ochotę poopowiadać mi swoje historie. O tym, że zalali ich sąsiedzi, że zepsuł się ekspres do kawy i że mają nową bramę do garażu. O podstawkach do doniczek, pielęgniarce z przychodni i sposobie na wybielanie ręczników kuchennych. O nowej suczce kuzynki z Radomia, o niebyt gorącej wodzie w kranach i jajkach, które mają za kruche skorupki.
Słuchałam i słuchałam. Aż wysłuchałam i wyszłam.
Za kilka lat zaproszą mnie znowu. Gdy bramie od garażu skończy się gwarancja.