sobota, 4 grudnia 2021

zagoił

Krater po ósemce Kaliny jeszcze się nie zagoił.
Rozważam zamontowanie nad nim zamknięcia na zawias i używanie do przenoszenia rzeczy, których lepiej nie zgubić.

wrażenia

Ostrzegała mnie przed tym człowiekiem. Mówiła, że jest toksyczny i agresywny. Znałam go i nie miałam takiego wrażenia. Wydawał mi się zaangażowany i zadaniowy. Prosiła, żebym była ostrożna w kontaktach z nim, bo miała okazję poznać go ze złej strony i wie, jaki jest niebezpieczny. Niebezpieczny psychicznie. Wydawało mi się, że nie mam się czym przejmować, bo radzę sobie w kontaktach z ludźmi i potrafię nastawiać ich do siebie pozytywnie.

Wczoraj, podczas rozmowy ze mną, pokazał, na co go stać. Napisałam do niej sms-a. Oddzwoniła. "Jak się czujesz" - spytała. Wysłuchała. Nakazała mi natychmiastowe zostawienie wszystkiego i pójście spać. Zarządziła pilne spotkanie następnego dnia. Poznała się na nim wcześniej. 

piątek, 3 grudnia 2021

falą

Gdy pracowałam w korporacji, żyłam w bezustannym stresie. Chodziłam spać i budziłam się w poczuciu, że nie zdążę. Wisiała nade mną wizja utraty pracy, ponieważ firma motywowała pracowników legendarnym już "na twoje miejsce czeka dwudziestu lepszych niż ty". Wykonywałam dziesiątki absurdalnych raportów, służących niczemu - w korporacji nie dyskutuje się z poleceniami, a szef na każdym szczeblu musi się wykazać, więc każdy z nich wymyśla nowe, bezsensowne polecenia. Pracownicy siedzą po nocach.

Większość zatrudnionych w firmie osób to były młode matki. Należało im pokazać, że praca wymaga poświęceń. Obowiązkowe, wyjazdowe, tygodniowe szkolenia rozpoczynające się 1 września, były normą. Koleżanki płakały przy telefonie, słuchając, jak ich dzieci radziły sobie pierwszego dnia szkoły czy przedszkola. One w tym czasie, w jakimś ośrodku konferencyjnym na Mazurach, szkoliły się z zasad komunikacji interpersonalnej. 

Każdy z nas inaczej przeżywał stresy, inaczej radził sobie z bezustannym napięciem. Ja zaczęłam chorować - miałam objawy reumatologiczne. To była odpowiedź mojego ciała na ciągły stan najwyższego napięcia, w którym żyłam. 

Odeszłam z korporacji i nie chciałabym nigdy wracać. Zdobyłam tam mnóstwo wiedzy, kilku dobrych znajomych i jedną przyjaciółkę. Nauczyłam się występować publicznie, zasypiać na nudnych wykładach i jeździć samochodem w najgorszych warunkach pogodowych. Nauczyłam się też rozpoznawać psychopatów i socjopatów, donosicieli, nałogowych oszustów i alkoholików.

A piszę to dlatego, że od jakiegoś czasu mam poczucie pracy w identycznym stresie, jak wówczas. Oczywiście nie grozi mi natychmiastowe zwolnienie, nie słyszę, że dwadzieścia innych osób stoi przy płocie szkoły i czeka na moje miejsce, nie pracuję z psychopatami i dręczycielami, ale stres, poczucie "niezdążenia", napięcie, zagrożenie są podobne. 

Kolejne klasy zostały skierowane na kwarantannę. Dzieci zarażają się jedno od drugiego. W sąsiednim domu dziecka pogrom. Chorują zaszczepieni nauczyciele, ich bliscy są w szpitalach.

Nazywanie tego czwartą, ósmą, dziesiątą falą zaczyna mnie wkurzać. Bo dla kolejnych osób z rodzin moich znajomych to była ostatnia fala. Dzisiaj jest pogrzeb jednej z nich. 


czwartek, 2 grudnia 2021

okrutny

Zastanawiam się, jak to ogarnąć organizacyjnie:

Jestem sama w domu i mam ochotę na kawę i śniadanie. Tylko że tego nie da się zrobić bez wstawania z łózka.
Prawda, że los jest okrutny?

wtorek, 30 listopada 2021

skończyłam

 Skończyłam "Kronikę ptaka nakręcacza". Łał...

Im dłużej czytałam, tym bardziej chciałam, żeby się jeszcze nie kończyła. 

Jestem zachwycona sztuką pisarską. Powieść skonstruowana jak komoda z milionem szufladek: co jakąś otwierasz, to czujesz, że coś się nie zgadza, ale dokładnie nie wiesz, co. Otwierasz sąsiednią i czujesz, że skądś znasz zawartość. Delikatnie wysuwasz inną, a tam coś, co zupełnie nie pasuje do całości. Zaglądasz do kolejnej, a tam siedzi roześmiany autor i pokazuje ci figę z makiem. Kolejne rozdziały pomalutku zaczynają składać się w całość. Całość, której właściwie w tej powieści nie ma. Wszystko przenika się, zazębia, wyciąga macki i skleja, ale i tak nic do siebie nie pasuje. 

W recenzjach czytałam, że książka jest o mężczyźnie, który ze studni przeszedł do jakiegoś pokoju. Serio? Jeśli tak, to "Krzyżacy" są o pająkach, budujących sieci na polach Grunwaldu... 

kwarantannę

Śmiejemy się, żartujemy, robimy sobie głupie żarty, docinamy sobie i próbujemy pracować w sytuacji, gdy każdego dnia kilka klas jest na zdalnej nauce, a wiele dzieci ma nałożoną kwarantannę w związku z zachorowaniem domowników...
- Syn żałuje, że się nie zaszczepił - powiedziała. Jej syn po tygodniu kwarantanny nawet nie zdążył wyjść z domu, już ma nową kwarantannę w związku z chorobą siostry.

Niezaszczepieni nauczyciele już w większości nie pracują. 

Mąż koleżanki, przeciwnik szczepień, właśnie trafił w ciężkim stanie do szpitala. Oby przeżył.


niedziela, 28 listopada 2021

zachowań

No muszę, muszę się podzielić.
Za pierwszym razem oglądałam bez emocji.. Za drugim śmiałam się w głos. Za trzecim byłam przerażona. Przerażona, bo ten typ zachowań dotyczy nas wszystkich. I to wcale nie jest śmieszne, chociaż jest.


Polecam.

nakręcacza


Czytam "Kronikę ptaka nakręcacza". 

Czuję się, jakbym obrazy Salvadora Dali jadła w postaci liter. Ugotowane na parze. Przyprawione odrobiną japońskich komiksów. 

Przeczytałam najpierw sporo recenzji o "Kronice..." i żałuję. Czytam obciążona opinią innych ludzi. Recenzje w przykry sposób omówiły wydarzenia, o których jeszcze nie czytałam, więc mam poczucie, jakbym otwierała prezent, który sama zapakowałam. 

To nie będzie moja ukochana książka, już to czuję. 

To będzie książka, o której trudno mi będzie zapomnieć, już to czuję. 

Trochę jak "Kobieta z wydm" Abe Kobo. Niby nic, ale mam specjalną półkę w duszy, na której ktoś cały czas przesypuje piasek. 

Myślę, że po przeczytaniu "Kroniki..." w mojej duszy pojawi się inna półka, tylko nie wiem, czy będzie na niej studnia, czy raczej sprężyna. A może miejsce dla kota...?