sobota, 6 stycznia 2024

likwidacji

Napisała gdzieś w internetach Kalina komentarz w sprawie likwidacji zadań domowych. Kalina niemal nie zadaje prac domowych, więc ten problem Kaliny nie dotyczy. Natomiast uzasadnienie (likwidacja prac domowych ma odciążyć rodziców) uważa Kalina za, delikatnie mówiąc, przesadzony. Bo że rodzice odrabiają za swoje dzieci prace domowe, wiedzą wszyscy nauczyciele. Ale że teraz mamy ich odciążać, jeśli sami dobrowolnie się dociążyli, to już lekka przesada.


Kiedyś Kalina odebrała od dziecka pracę domową i wstawiła ocenę do dziennika. Niemal natychmiast napisała do Kaliny autorka tej pracy oburzona, że ocena tak niska, a ona robiła pracę przez pół nocy. Autorką naturalnie była mama ucznia. Ciężko jest rodzicom, którzy dostają niskie oceny w podstawówce, oj, ciężko...



środa, 3 stycznia 2024

ubrani

Córka kaliny wyjeżdża jutro na narty do Czech. Wyprawa nielekka:

jedzie 9 licealistów i dwóch tatów. 

Rano ubrani prawie jak na narty i spakowani w walizy idą na lekcje. Wyjazd zaraz po szkole. 

I kocham te dylematy nastolatkowe:

- Mamo, jak ja pojadę autobusem w takich butach i w kurtce narciarskiej?

Wiadomo, o stylówkę dba się codziennie a tu nagle górskie buty i kurtka inna niż czarna. :-D

wtorek, 2 stycznia 2024

opieki

Ojciec mojej koleżanki wymaga opieki, ale w kategoryczny sposób odmawia współpracy z osobami, które mogłyby jakoś pomóc. Żadne pielęgniarki, opiekunki społeczne płatne i darmowe nie wchodzą w grę.
Koleżanka pada na twarz. Pracuje, ma dzieci i teraz jeszcze absorbującego ojca. Jej mąż nie angażuje się zupełnie, jej brat jest bardzo zapracowany, a ona sama chodzi na rzęsach, żeby ogarnąć sytuację. Bierze urlop gdy musi go zawieźć do lekarza, z pracy dzwoni, żeby mu przypomnieć o lekach. Wykonuje pracę ponad ludzkie siły. 

I jeśli ktoś mówi, że podłością jest umieszczanie starych rodziców w ośrodkach opieki, to nie zna życia...

poniedziałek, 1 stycznia 2024

lepiej

Cudowny 1 stycznia: rano spacer z przyjaciółką numer 1, a potem kino z drugą przyjaciółką numer 1. 
Film przepiękny - "Pieśni wielorybów". Polecam. 
Jutro najgorszy dzień w pracy: od 8.00 do 15.00 z jedną krótką przerwą na siku. Koszmar. 
Obym przetrwała.
I to wstawanie skoro świt

Uważam, że "skoro świt" jest pomyłką historiojęzykową. Powinno dojść do zamiany znaczenia słowa "skoroszyt" ze znaczeniem zwrotu "skoro świt".
"Skoro świt" należy od dziś nazywać "skoroszyt", ale z zachowaniem pisowni "skoroshit". I oznacza on wówczas poranne gówno. Pasuje, prawda?

Wstawanie skoroshit.
Lepiej, c'nie?