Złe wyniki badań krwi. Nawet bardzo złe.
Kalina próbuje się nie denerwować.
Na razie wszystkie próby niedenerwowania - nieudane.
Pierwszy weekend od niepamiętnych czasów, podczas którego Kalina nie pracowała.
To niezwykłe - obudzić się i nie musieć.
Śniadanie - powoli.
Po śniadaniu - łóżko i książka.
Porządki w ogródku, zimne nogi i ręce, łóżko.
I tak aż do wieczora.
-Ile przegrali? - spytała Kalina, obudzona z krótkiej drzemki.
- 3:1, ale wstydu nie było - powiedział mąż Kaliny, który właśnie zapadał w drzemkę.
Taka niedziela.