sobota, 24 września 2016

wczesnego

czaszamotać.pl
- Od bardzo wczesnego ranka siedzę i pracuję. W tym czasie zdążyłam wypić wodę z miodem i imbirem, zjeść śniadanie, wypić ogromną kawę, zużyć pół rolki papieru życia jako chustek do nosa, wykasłałam trzy huragany, owinęłam się kocem od pasa w dół, założyłam zimowego polara, a pod stopy położyłam sobie poduszkę. Nawet włączyłam płytę z cudowną muzyką i zrobiłam sobie inhalacje z leśnej Alpy. I nadal nic. Czuję, że życie jest ciężkie, katar można już mierzyć w skali Beauforta, a teksty nad którymi teraz pracuję niebezpiecznie namnażają się w folderze "na październik".
- Pamiętasz, że na szafie leżą te grube, zimowe, wełniane skarpety, które kupiłaś kilka tygodni temu z myślą o nadchodzących dramatach życiowych?
- A przyniesiesz mi je? Bo ja już w agonii jestem... I jeszcze jedną wodę z imbirem i miodem. I cytryną. I może to jabłuszko od babci? A coś słodkiego się znajdzie?
- Chyba wybiorę jednak opcję z agonią.

piątek, 23 września 2016

pychota

jajco.pl
- Z lenistwa, z głodu, z lenistwa, ze zmęczenia, z lenistwa, z przepracowania, z lenistwa i z lenistwa zrobiłam sobie do zjedzenia krupnik babci Zosi czy jakiejś innej babci. Z torebki. Krupnik znaczy się z torebki. Babcia Zosia obiecała pisemnie na torebce, że w środku są tylko suszone warzywa, kasza i ekstrakt z drożdży - sama natura, park narodowy, ścisły rezerwat i pychota.
- Nie wierzę.
- A ja wierzyłam. Teraz się zastanawiam, czy jak już będę wieczorem w operze, to nadal będzie mi tak niedobrze, czy nie powinnam poprosić o przenominowanie biletu na miejsce najbliższe toalety i czy lepiej teraz pić skrzyp czy miętę, żeby zabić ten smak, który cały czas mieszka w mojej paszczy.
- A nie mogłaś zjeść tylko jednej łyżki? No chyba się zorientowałaś, że to jest chiński park narodowy i rezerwat dla samobójców?
- No i co z tego, że się zorientowałam?! Przecież mówię, że z lenistwa. I z głodu. I ze zmęczenia zjadłam, więc co, miałam umrzeć nad pełnym talerzem?
- To teraz umrzesz nad pełną miską. Sedesową.

czwartek, 22 września 2016

zmarł

- Zmarł Jacek. Myśleliśmy, że z tego wyszedł.
- I wyszedł. Tylko innymi drzwiami.
- Cholernie długo wychodził...
- No wiesz... Czasem się zamek zatnie, czasem klucz nie ten, a czasem zwyczajnie się człowiekowi nie chce nie chcieć.

środa, 21 września 2016

biblijnych

- Pani od religii dała nam takie karteczki. Tego się musimy nauczyć. Na środę albo na za tydzień.
- A ona będzie z tego pytać?
- Raczej tak. Albo nie. Pomożesz mi to zapamiętać?

Minęło pół godziny i młodsza córka recytuje prawie jak z nut:
1 List do Koreańczyków - 1 Kor
List do św. Kolosa - Kol
List do św. Filomeny - Flm
i 20 innych (wszystkich jest 48, ale potraktowałyśmy sprawę ulgowo) prawie biblijnych nazw wraz ze skrótami, które przypominają automatycznie wygenerowane hasło do konta bankowego.
     Zapamiętane przez córkę nazwy wykazują najwyżej luźny związek z oryginałem, ale nie korygowałam, żeby nie zaburzać naturalnego toku poznawczego. W końcu jeśli cała klasa w tym samym czasie recytuje w domach te same nazwy, to w niebie jest taka kakofonia dźwięków, że nikt się nie zorientuje, że Tesaloniczanie nagle stali się Teskolonami (to nie jest kryptoreklama pewnej sieci handlowej...), a Koryntianie zostali umieszczeni w okolicy Seulu.
fishki.pl
     Pani od religii prawdopodobnie uznała, że klasa jest zbyt liczna i należy w jakiś delikatny i elegancki acz skuteczny sposób zachęcić rodziców do zrezygnowania z usług katechetki. Moja starsza córka przekonuje nas, żebyśmy z tej zachęty natychmiast skorzystali, bo promocje nigdy nie trwają wiecznie.

poniedziałek, 19 września 2016

bawiła

oknonet.pl
- A gdy się dowiedziała, że właśnie wracamy z "Bridget Jones", powiedziała, że to film całkowicie nie w jej stylu, że nie ogląda nigdy takich szmir i zupełnie jej to nie bawi.
- Czyli nie dość, że uśmialiście się w kinie a ona nie, to na dodatek miała focha w związku z filmem, którego nie widziała? To rzeczywiście przykre. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby poszła na film i, Boże broń!, dobrze się bawiła...!

niedziela, 18 września 2016

czerwienieją

- A jak ci się objawia ta alergia?
- Spektakularnie. Katar i kichanie to preludium. Potem czerwienieją mi białka oczu, kolejno wysychają usta, pojawia się kaszel jak u Hansa Castorpa, by w końcowej fazie spłycić oddech do stanu, przypominającego silną zadyszkę. Świszczenie wydobywające się wówczas z mojej klatki piersiowej przypomina odgłos wiatru przeciskającego się przez szczelinę pod drzwiami do komórki.
- Chyba trochę przesadzasz...
- Przesadzam płot, biegnąc po leki...