piątek, 23 września 2016

pychota

jajco.pl
- Z lenistwa, z głodu, z lenistwa, ze zmęczenia, z lenistwa, z przepracowania, z lenistwa i z lenistwa zrobiłam sobie do zjedzenia krupnik babci Zosi czy jakiejś innej babci. Z torebki. Krupnik znaczy się z torebki. Babcia Zosia obiecała pisemnie na torebce, że w środku są tylko suszone warzywa, kasza i ekstrakt z drożdży - sama natura, park narodowy, ścisły rezerwat i pychota.
- Nie wierzę.
- A ja wierzyłam. Teraz się zastanawiam, czy jak już będę wieczorem w operze, to nadal będzie mi tak niedobrze, czy nie powinnam poprosić o przenominowanie biletu na miejsce najbliższe toalety i czy lepiej teraz pić skrzyp czy miętę, żeby zabić ten smak, który cały czas mieszka w mojej paszczy.
- A nie mogłaś zjeść tylko jednej łyżki? No chyba się zorientowałaś, że to jest chiński park narodowy i rezerwat dla samobójców?
- No i co z tego, że się zorientowałam?! Przecież mówię, że z lenistwa. I z głodu. I ze zmęczenia zjadłam, więc co, miałam umrzeć nad pełnym talerzem?
- To teraz umrzesz nad pełną miską. Sedesową.

14 komentarzy:

  1. bardzo nieodpowiedzialnie ... a jak do wieczora jeszcze przyjdą gazy po tym cudzie sztuki kulinarnej ?? to prócz pełnej michy w sedesie sąsiedzi w operze też będą cierpieli ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egoistycznie stwierdzam, że na razie najbardziej cierpię ja. Minęło od konsumpcji kilka godzin, zjadłam od tego czasu słonego precla i czekoladkę, a cały czas czuję tylko smak koszmarnego torebkowego naturalnego krupniku.

      Usuń
    2. jak nie ma gazów to znaczy, że będziesz żyła i może nawet z opery Cię nie wywalą ;D

      Usuń
  2. Zapij setą i zajedz galaretą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a rosiol kurwo za 1,49 też pewnie poniewiera

      Usuń
    2. "Poniewiera"! To jest to słowo! Mnie ten krupnik właśnie sponiewierał, tylko nie mogłam sobie przypomnieć, jakie słowo najlepiej oddaje mój stan. Rosiol kurwo za 1,49 też zapewne jest niezmiernie naturalny, z samych suszonych tych, no... suszonych suszeńców... ;-)

      Usuń
    3. zalewasz wrzątkiem i pęcznieje, jak róża jerychońska, tyle że róża jeszcze jakoś wygląda po zalaniu :* u nas lekarz poleciłby ci rozgazowany sprite na to sponiewieranie :*

      Usuń
    4. Przepis: "zalewasz wrzątkiem i pęcznieje, jak róża jerychońska" może być podawany jako przepis na udany romans.
      Tylko wrzątek inny należy zastosować. Emocjonalny ;-)

      Usuń
    5. Romans, hehe, a mnie od wczoraj prześladuje myśl, że edukacja seksualna w Polsce cofnęła się do lat 80, kiedy patrzyłam na dziewczynki z ruchu prolife, oglądałam je jedynie w internetach, więc może wrażenie jest mylne. Chociaż ministera Zalewska nie pozostawiła w tym względzie żadnych złudzeń...

      https://www.youtube.com/watch?v=RD8i4GICuyw

      i tak od zupy w proszku, mdłości, romansu, sety i galarety, doszłyśmy do odwiecznej prawdy :) tzn, ja doszłam :P kisses na weekend

      Usuń
    6. Nie dałam rady obejrzeć całości. Poczułam, że to dla mnie zbyt zaawansowany kurs. ;-)

      Usuń
  3. biedna Ty, ale zupek z prochu nie jadaj więcej, bo w proch się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak! Nawet czułam, że niektóre części ciała zaczęły się już obracać ;-)

      Usuń
  4. Krupnik!!!!! Jeju, jak ja uwielbiam krupnik! A skoro nadszedl czas postac nad garami po dlugim urlopie - to bedzie krupnik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krupnik też uwielbiam. Tylko okazuje się, że pochodzenie krupniku ma kluczowe znaczenie... ;-)

      Usuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":