Myślę o relacjach matka-córka.
Słyszę, jak dorosłe kobiety skarżą się na swoje matki. Czują się źle traktowane. Idą przez życie z bagażem złych wspomnień ze swojego dzieciństwa.
 |
| deser.pl |
- A moja matka to nigdy mnie nie pochwaliła, zawsze tylko "postaraj się bardziej!"
- A moja matka mnie nie lubiła. Wolała mojego brata.
- A moja matka miała depresję i musiałam jej robić herbatę.
- A moja kiedyś wyrzuciła słonika z plasteliny, którego specjalnie dla niej ulepiłam.
- O, o! Moja też! Tylko nie słonika, ale szopkę bożonarodzeniową, zrobioną z rolki po papierze toaletowym! Po Wielkanocy ją wyrzuciła, jakby nie mogła zostawić na przyszły rok!
Słucham i myślę.
Jak cholernie łatwo jest być piękną i młodą córką z fochami, złymi humorami, okresem dojrzewania i złamanym sercem; i jak cholernie trudno być mądrą, wyrozumiałą, zawsze łagodną, wypoczętą, mającą czas i ochotę na rozmowę matką. Rozliczaną z każdego przewinienia. Bez prawa do łagodnego wymiaru kary.