niedziela, 4 grudnia 2022

niepamiętnych

 Pierwszy weekend od niepamiętnych czasów, podczas którego Kalina nie pracowała.

To niezwykłe - obudzić się i nie musieć.

Śniadanie - powoli.

Po śniadaniu - łóżko i książka.

Porządki w ogródku, zimne nogi i ręce, łóżko.

I tak aż do wieczora.


-Ile przegrali? - spytała Kalina, obudzona z krótkiej drzemki.

- 3:1, ale wstydu nie było - powiedział mąż Kaliny, który właśnie zapadał w drzemkę.

Taka niedziela.



8 komentarzy:

  1. przegrana była wpisana w ten mecz )) i ja lubię takie łikendy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na szczescie w weekendy nic nie musze. Dzisiaj jednak tez troche porobilam, zawiesilam mianowicie jedzonko dla ptakow na naszym swierku, do czego potrzebowalam drabiny, bo chcialam zawiesic na takiej wysokosci, zeby koty mialy przez okno swoja telewizje. A oprocz tego pozwolilam sie rozpieszczac masazem. Tez lubie takie niedziele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, meczu nie widzialam, bo wciaz bojkotuje ten zalosny spektakl.

      Usuń
    2. Też nie widziałam. Dosłownie: przespałam :-)

      Usuń
  3. Całkiem podobny miły weekend, tylko bez piłki kopanej w tle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie weekendy powinny być zapisywane na receptę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. o tak ... każdy taki piżama day trzeba dobrze docenić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Slowem roku jest "goblin mode" czyli to co robimy w weekendy, niektorzy czesciej.

    OdpowiedzUsuń

Miejsce na "myśli nieuczesane":