Skończyłam "Kronikę ptaka nakręcacza". Łał...
Im dłużej czytałam, tym bardziej chciałam, żeby się jeszcze nie kończyła.
Jestem zachwycona sztuką pisarską. Powieść skonstruowana jak komoda z milionem szufladek: co jakąś otwierasz, to czujesz, że coś się nie zgadza, ale dokładnie nie wiesz, co. Otwierasz sąsiednią i czujesz, że skądś znasz zawartość. Delikatnie wysuwasz inną, a tam coś, co zupełnie nie pasuje do całości. Zaglądasz do kolejnej, a tam siedzi roześmiany autor i pokazuje ci figę z makiem. Kolejne rozdziały pomalutku zaczynają składać się w całość. Całość, której właściwie w tej powieści nie ma. Wszystko przenika się, zazębia, wyciąga macki i skleja, ale i tak nic do siebie nie pasuje.
W recenzjach czytałam, że książka jest o mężczyźnie, który ze studni przeszedł do jakiegoś pokoju. Serio? Jeśli tak, to "Krzyżacy" są o pająkach, budujących sieci na polach Grunwaldu...
bardzo mnie zachęciłaś :-)
OdpowiedzUsuńSzalona, niezwykła, drwiąca z czytelnika powieść
Usuń